<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300</id><updated>2012-02-27T14:29:36.347+01:00</updated><title type='text'>cento angeli</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>117</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7155690095903482821</id><published>2012-02-22T23:46:00.000+01:00</published><updated>2012-02-22T23:46:46.982+01:00</updated><title type='text'>Lutowanie Pędzla</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pędzel się zakochał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obawiam się, że jak co roku we mnie. W sumie nic dziwnego, bo jedyna samica (kocica?) w zasięgu łapy to ja.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pędzel zakochuje się zawsze miesiąc wcześniej, niż mówią podręczniki. Zresztą podręczniki kłamią, bo luty na naszym osiedlu jest dużo głośniejszy niż marzec, więc skąd to marcowanie? A może to ocieplenie klimatu, dziura ozonowa i inne cuda? Wszystko się zmienia, a marcowanie zostaje. W lutym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pędzel w swym zakochaniu zachowuje się jak prawdziwy facet. Wpatruje się we mnie z uwielbieniem, zaczepia łapką, gdy nie patrzę, budzi pocałunkiem (liźnięcie po czole - przeżył to ktoś?). Nie je. Liże mnie po stopach. I do tego jest wszędzie! Siadam do laptopa, on się zza niego wychyla. Podnoszę się z wyjętym z lodówki serkiem, on jest na lodówce. Idę napuścić wodę do kąpieli, on siedzi w wannie. Nalewam wodę do butelki z zamiarem podlania kwiatów, on już na parapecie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Robi też inne rzeczy, których u samców mojej rasy nie widziałam. Ale umówmy się: nie wszystko w życiu widziałam! A mianowicie: wskakuje na kolana zanim jeszcze usiądę. Rozbiega się i ślizga po panelach, a potem sprawdza, czy to aby widziałam. Pakuje się za mną do toalety i wpatruje oczami pełnymi uczucia, gdy jestem nazwijmy to zajęta. Śpi na kuchence pomiędzy palnikami. Grzebie w koszu na śmieci. Chłepcze wodę z płynem do naczyń. A przed chwilą przyłapałam go do połowy zanurzonego w kibelku i z pewnością nie szukał tam odbicia swojej ukochanej niczym w zaczarowanej studni. No chyba że to oblizywanie się z rozszerzonymi źrenicami po wychynięciu to dlatego, że z tej ukochanej to niezły kąsek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze kilka takich dni i dostanę kota:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ratunku!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7155690095903482821?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7155690095903482821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2012/02/lutowanie-pedzla.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7155690095903482821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7155690095903482821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2012/02/lutowanie-pedzla.html' title='Lutowanie Pędzla'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-8063255714317137251</id><published>2012-02-12T23:04:00.000+01:00</published><updated>2012-02-12T23:04:34.490+01:00</updated><title type='text'>Od świata odcięta</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Telewizja mi się w piątek skończyła. Kilka miesięcy temu zrezygnowałam z usług kablówki, bo rachunki mnie przytłoczyły. Sześćdziesiąt trzy programy, z czego w porywach z pięciu korzystałam i internet, który rwał się kilkanaście razy dziennie wylogowując mnie przy tym w najmniej dogodnych momentach. Musiałam jednak poczekać do końca umowy, by nie płacić zatrważającej kary za zerwanie. A że roztrzepana jestem, pomylił mi się marzec z lutym (bo że dziesiątego pamiętałam) i zaległa w domu cisza.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wcale to nie takie złe, pomijając ból spowodowany brakiem wiedzy o świecie. Uzależnienie to jednak siła, a ja zdecydowanie jestem uzależniona od Teleexpressu i Faktów. Po małym piątkowym szoku, czyli po włączeniu telewizora i ujrzeniu szumiącej wojny mrówek, szybki telefon do Cyfry i w przeciągu dwóch tygodni (niehumanitarne!) połączę się ze światem. Oj, coś mi się zdaje, że po tym czasie bardzo się zdziwię, gdy powrócę do świata. Mam nadzieję, że pozytywnie. Optymizm pustelnika:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka nowych propozycji się w moim życiu pojawiło, więc ta cisza mi służy. Pędzlowi mniej, bo od kiedy telewizor wieje chłodem, pozostaje mu kaloryfer. Wystarczyło wziąć do ręki pilota, a on już mościł się na mediowym pudle. Teraz przechodzi obok niego i spogląda na czarną masę, potem na mnie, wzdycha i pakuje się na kaloryfer. Takie życie z roztrzepaną współlokatorką, mój drogi kocie:) Coś czuję, że w Wigilię mi wygarnie. A może do tego czasu zapomni?&lt;br /&gt;Cisza ma jeszcze to do siebie, że słyszy się to, co za ścianą. A nawet za kilkoma ścianami. Właśnie sąsiedzi dwa piony dalej (czyli w klatce obok) rozmawiają zwracając się do siebie per zawód i per narzędzie pracy. Ale nie jakiś zawód na co dzień spotykany. On nie mówi do niej Kasjerko, ani ona do niego Ślusarzu. Rozmawiają o najstarszym zawodzie świata i "pieszczotliwie" nazywają siebie nawzajem narzędziami (częściami ciała, jeśli mam być skrupulatna) w tym zawodzie używanymi.&amp;nbsp; Ciekawe czy taki świat zamknięty w kilku słowach tej samej kategorii jest światem prostszym. Tak by się mogło wydawać, prawda? Bo przecież ich rozmowa się klei - dobrze to słyszę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tym sposobem miałam swoje Fakty. Osiedlowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poczytam i zmykam spać.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-8063255714317137251?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/8063255714317137251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2012/02/od-swiata-odcieta.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8063255714317137251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8063255714317137251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2012/02/od-swiata-odcieta.html' title='Od świata odcięta'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7401824067509407941</id><published>2012-01-29T17:00:00.001+01:00</published><updated>2012-01-30T20:31:49.757+01:00</updated><title type='text'>Wpadek kilka:)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na biurku pomalowane na biało schną skrzynki, skrzyneczki, wieszaki i inne cuda w oczekiwaniu na przyszłe udekorowanie. Na komodzie w przedpokoju stygną upieczone anioły. W piekarniku na ich miejsce wskoczyły suchary, w których zakochałam się bez reszty po pierwszym chrupnięciu kilka miesięcy temu. Puszka opustoszała, a w niedzielę jakoś mnie ciągnie do pieczenia. Maszyna do szycia rozłożona na stoliku wiklinowym czeka na klik, by ruszyć z kopyta. Nic z tego. Czas się na chwilkę zatrzymać. Na troszkę chociaż, bo na liście na dziś muszę wykreślić kilka pozycji i nie ma przeproś. Potem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam na krótkim spacerku. Byłby dłuższy, gdybym taki chojrak nie była i pamiętała ostatnie prognozy i babcine rady o ubieraniu się na cebulkę. Krótki niekrótki, dobrze mi zrobił. Trzy razy byłam w łazience, by rumieńcami na twarzy się pozachwycać:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Styczeń się kończy. Od kilku dni zatrzymuję się, obserwuję, szeroko oczy otwieram za zdziwienia i niedowierzania, bo chyba to mające początek pod koniec listopada zmęczenie odeszło w końcu. Skończyło się, odpłynęło lub poszło w diabły - wszystko mi jedno. Nie ma i już. Jak ręką odjął. Hura sobie krzyknę i nawet podskoczę!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://grasza44.blogspot.com/"&gt;&lt;b&gt;Grasza&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; zachęciła mnie do wyznania grzechów zmęczenia. W sumie co mi zależy:)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypadków było niewiele, a może nie wszystkie zauważyłam, co jest całkiem możliwe. Ok, zaczynamy od przejęzyczeń:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozmowa telefoniczna z Agą:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Co robisz?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Myję szyszki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co tu dużo mówić, Aga też była przemęczona, bo dopiero po kilku zdaniach na inny temat dotarło to do niej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Czyli co właściwie robisz?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Myję szyszki. A dokładniej szyję myszki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciłam z zakupów i mówię do Syna:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Spotkałam Jamę Macka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Syn, cóż, też widocznie zmęczony, zapytał:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Tak? I co mówiła?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Jama Macka to oczywiście Mama Jacka:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Innego dnia. Skompletowałam pranie z ręcznikami włącznie. Przyniosłam świeże ręczniki,&amp;nbsp; położyłam na pralce, nastawiłam pranie i zapomniałam te ręczniki porozwieszać na wieszaczkach. Chwilę potem z pokoju wyłonił się Syn.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Mogę zająć łazienkę? Chciałbym się wykąpać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Jasne. Na pralce masz świeże pomidory.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Błagam, nie pytajcie mnie, skąd mi się wzięły te pomidory! Zielonego i czerwonego pojęcia nie mam:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dalej. Rozmawiam z Agą przez telefon. Oczywiście telefon tkwi pomiędzy ramieniem a policzkiem, bo ja z tych, co muszą (MUSZĄ!) robić co najmniej dwie rzeczy na raz, czyli rozrysowuję wykrój na płótnie. Po jakimś czasie rozmowa się kończy, odkładam telefon i próbuję dokończyć te wykroje. Ale obraz zaczyna mi się rozmazywać. Najpierw małe zdziwienie, potem strach. Wyprostowałam się powoli, bo cholera wie, co mi się stało. I niby stoję prosto, ale jakiś dyskomfort czuję. Co mi jest? - myślę sobie. Olśnienie: głowę mam w bok dziwnie przekrzywioną. Dotykam powoli lewego policzka i na co natrafiam? Na telefon! Co zrobiłam? Zamiast odłożyć telefon, zdjęłam okulary...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idę do sklepu. Jeszcze na schodach dzwoni telefon. Odbieram rzecz jasna i rzecz jasna rozmawiam przez całą drogę do sklepu. W kurtce ręka co chwila cierpnie, więc od czasu do czasu przekładam telefon do drugiej. Niewygodnie mi jak nie wiem co, bo co chwila muszę przekładać wszystko, nie tylko telefon. No właśnie: jakie wszystko?! Przecież dopiero zmierzam do sklepu. Zatrzymuję się tuż przed sklepem i przytomnieję Dwa wielkie worki ze śmieciami w dłoniach:) Więc w tył zwrot do śmietnika - dłuższy spacerek:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze jedna historia z telefonem. Jadę pozałatwiać sprawy na tak zwanym mieście. Telefon tym razem dzwoni, gdy zawiązuję buty. Spieszy mi się, więc nie siadam, by porozmawiać (tym bardziej, że wiem, iż to będzie rozmowa z tych dłuższych), tylko dalej wkładam kurtkę, zapinam, omotuję szalik, rękawiczki do kieszeni. Sprawdzam jeszcze zawartość torebki, czy aby niczego nie zapomniałam. Papiery są, portfel na miejscu, chusteczki, pomadka. Więcej mi nie trzeba. Wychodzę rozmawiając. Gdy dochodzę do przystanku, wkładam rękę do kieszeni i dochodzi do mnie, że... telefonu zapomniałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Kurczę, muszę wrócić do domu, bo coś zapomniałam - mówię do telefonu rzecz jasna:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gramolę się na drugie piętro, zrzucam torebkę i gorączkowo szukam. Ni w ząb!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Cholera, nie mogę znaleźć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-A co ty szukasz - dobiega pytanie przy uchu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Telefonu. Nie mogę bez niego pojechać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Aha - pada po prostu i wracamy do rozmowy jak gdyby nigdy nic. Dobre pięć minut później słyszę:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Wiesz co? Głupio mi, że dopiero teraz pytam, ale czy ty przypadkiem nie szukasz tego telefonu, przez który rozmawiamy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Więcej grzechów nie pamiętam:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No może jeszcze to, że tuż po kliknięciu "wyślij" do organizatora kiermaszów zauważyłam zamiast "pozdrawiam" PIZDRAWIAM... Po szybkich przeprosinach dostałam maila u uśmiechem. Ufff...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pośmiałam się z siebie, odpoczęłam i do roboty! Miłego dnia Kochani:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7401824067509407941?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7401824067509407941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2012/01/wpadek-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7401824067509407941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7401824067509407941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2012/01/wpadek-kilka.html' title='Wpadek kilka:)'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-100890643755247901</id><published>2012-01-15T00:19:00.001+01:00</published><updated>2012-01-15T11:46:50.846+01:00</updated><title type='text'>Podrygiwanie pokręconej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem, jak to się stało.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może to kara za dywanik z przedpokoju? Przyznaję: lenistwo i niechęć do pokonania dwóch pięter w dół, rozwieszania na trzepaku, trzepania i dwóch pięter w górę mnie ogarnęły. Po co zamęt dla jednego małego chodniczka? Koniec końców wykonałam część zadania, a mianowicie odczekałam, aż się ściemni (czytaj: uśpi się czujność sąsiadów) i wytrzepałam chodniczek na ziejącym wiatrem balkonie. Choć z całą pewnością uniewinniają mnie poczynania sąsiadów z góry (dłuuuga historia), to nie czuję się z tym najlepiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może kara za Menopauzę Pani Domu? Ekspresyjne odkurzanie, noszenie kwiatów w niemałych donicach pod prysznic i odnoszenie na miejsce, szorowanie poziomów w kuchni pokrytych tłuszczem i pionów skrobanie z kamienia w łazience. Wszystko to powoduje lanie potu ciurkiem, czyli menopauza jak nic. Tylko nikt nigdzie nie napisał (sprawdzałam na forach wszelakich), że menopauzę trzeba przetrwać bez przeciągów, a ja mam okno balkonowe proste w obsłudze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może to kara za spocone zbiegnięcie na parking z siedmioma kilogramami książek dla Mamy Przyjaciela? Spocone, bo pomiędzy poziomami w kuchni i pionami w łazience. Konieczne, bo wiem, jak boli brak książki w zanadrzu, gdy ta obecna się kończy. Kilogramy nie na sztuki, bo mole książkowe inaczej postrzegają świat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No właśnie! To kilogramy wyniesione we wtorek z biblioteki mnie zmyliły.&amp;nbsp; Gdy w środę rano zabolało, pomyślałam, że to stawy, że może kręgosłup. Stare kości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A to nie kości. To kara za sprzątanie przedświąteczne po świętach. Nerki mi przewiało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale radzę sobie.&lt;br /&gt;Jednak nie ma tego złego. Rano nie wstaję ot tak sobie z łóżka, a turlam się i dzięki temu co dzień wstaję prawą nogą:) Budzę się nocą wielokrotnie z bólu i niemocy i łapię chwile, podczas których mogę przemyśleć kawałki nadchodzącego dnia i rano wstaję z nowym planem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko z muzyką gorzej. Gdy jestem sama, uwielbiam siedzieć w ciszy. Jednak gdy w pokoju Syna rozlega się muzyka-hmmm-polski rap, czy jak by to zwał, którego sama za nic bym sobie nie zapuściła, na tyle wszedł w moje życie, że podryguję, podtańcowywuję, podskakuję, gdy tylko znajdę się na nogach. A teraz z bolącymi nerkami? Tańczę na poziomie molekularnym. Wirują komórki.&lt;br /&gt;Grunt, że coś się rusza, czyli żyję:) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-100890643755247901?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/100890643755247901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2012/01/podrygiwanie-pokreconej.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/100890643755247901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/100890643755247901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2012/01/podrygiwanie-pokreconej.html' title='Podrygiwanie pokręconej'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4032318342952531627</id><published>2011-12-31T19:11:00.000+01:00</published><updated>2011-12-31T19:11:35.039+01:00</updated><title type='text'>Z Nowym Rokiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Posprzątane na błysk. No, niemal:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W każdym bądź razie pani domu w osobie JA zadowolona, a to najważniejsze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nie zdążyłam złożyć Wam życzeń świątecznych. Za wszystkie życzenia dla mnie serdecznie dziękuję. Jesteście Niezastąpieni!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nadrabiając, chcę życzyć Wam, abyście każdego dnia Nowego Roku budzili się szczęśliwi lub chociaż wstawali prawą nogą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Abyście codziennie mieli mnóstwo powodów do uśmiechu i by nic Was nie powstrzymywało przed obdarowywaniem nim każdej napotkanej osoby i by te uśmiechy zostały odwzajemnione.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Abyście codziennie mieli czas i ochotę obdarowywać sobą najbliższych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Abyście nie omijali lustra, bo mieszka w nim niezwykła osoba, która też potrzebuje Waszej uwagi, Waszego czasu i Waszej miłości.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Abyście każdego dnia dostrzegali magię, jaką niesie życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I jeszcze jedno życzenie z muzycznym tłem z jednego z moich ulubionych filmów "Wytańczyć marzenia". Życzę Wam, by wszystkie Wasze marzenia spełniły się w nadchodzącym roku, choćby trzeba je było przypłacić zmęczonymi od tańca nogami:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://advocatusdiaboli.wrzuta.pl/audio/1eMsUweIZiO/the_pussycat_dolls_-sway"&gt;KLIK!&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4032318342952531627?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4032318342952531627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/12/z-nowym-rokiem.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4032318342952531627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4032318342952531627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/12/z-nowym-rokiem.html' title='Z Nowym Rokiem'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-1885858221643963495</id><published>2011-12-28T12:03:00.001+01:00</published><updated>2011-12-28T12:06:13.081+01:00</updated><title type='text'>Poświątecznie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzę na kanapie z nogami do góry, zaplatam warkocz i rozplatam. Francuski. Nieskomplikowane to zajęcie, bo decydując się na kolejne życiowe zmiany zaczęłam od fryzjera.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzadkie to u mnie uczucie, gdy nie tylko nie wiem, za co się zabrać, ale - uwaga spowiedź! - nie chce mi się. Za nic brać mi się nie chce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znam natężenie okresu przedświątecznego od kilku lat, ale tegoroczne przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Święta były zbyt krótkie i zbyt intensywne na regenerację. Czy byliście kiedykolwiek na tyle zmęczeni, by zaplatać i rozplatać warkocze? Francuskie. Początek obłędu, czy normalny stan organizmu? Nie musicie być nadmiernie szczerzy:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzę więc sobie, zaplatam i rozplatam krótkobieżne warkocze. I myślę sobie. Nic szczególnego. Czy otworzyć okładkę, przerzucić pierwsze strony i zagłębić się w smaczną książkę od wszystko o mnie wiedzącego Mikołaja? Czy może załadować nabój do nowego pióra, wygrzebać zakurzony dziennik i zapełnić kilka pustych stron? Czytać, czy pisać? Odsuwam natrętne myśli o szorowaniu glazury w łazience, piekarnika, zapomnianych z premedytacją kurzach ponad wysokością wzroku i niewątpliwych "kotach" za meblami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo u mnie od kilku lat przedświąteczne porządki odbywają się śpiewająco po Świętach. Normalka. Nienormalne natomiast jest to, że nie zdążyłam nawet ubrać choinki. A choinkę rozbiera się po wizycie księdza. Jak mam ją rozebrać, skoro jej nie ubrałam? Ryzykować niesienie choinki z piwnicy po Nowym Roku pod czujnymi uwięzionymi w wizjerach oczami sąsiadów? Jeden telefon, a wyjadę stąd w kaftanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Jak będziesz wiedziała, kiedy chodzi ksiądz, daj znać. Pożyczę Ci moją choinkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy przyjaciele nie są największym skarbem?!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poklikałam trochę i wracam do warkoczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo nie! Okna umyję, bo wiosny spoza nich nie widać:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-1885858221643963495?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/1885858221643963495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/12/poswiatecznie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1885858221643963495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1885858221643963495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/12/poswiatecznie.html' title='Poświątecznie'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-640077706375855088</id><published>2011-11-20T23:50:00.004+01:00</published><updated>2011-11-21T23:29:44.864+01:00</updated><title type='text'>Powrót do przeszłości</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A gdyby tak się spiąć w sobie i rozdwoić? Dwa razy szybciej zrobić to, co do zrobienia, a może nawet i więcej? A potem walnąć się na łóżko (lub dwa) i wyspać za dwoje?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wydawało mi się, że mam wyobraźnię, a nie potrafię sobie wyobrazić życia naszych prababek. Posprzątane bez odkurzacza, ściereczek z mikrofibry i pronto w sprayu. Ugotowane na piecu, w którym by rozpalić trzeba sobie przynieść, a wcześniej nadziabać. Wszyscy nakarmieni i pozmywane bez nawilżającego balsamu do mycia naczyń, bez ciepłej wody - ba! bez bieżącej! - i że nie wspomnę o zmywarce. Poprane, czyli rzeka i tara, bez jak wyżej ciepłej i bieżącej wody, bez pralki i płynów zmiękczających. A potem spotkania z sąsiadkami ze śpiewami radosnymi przy darciu pierza lub haftowaniu, opowiadanie bajek, legend i przekazów dzieciom. I słodki sen do zapiania kura. Wszystko zrobione na czas i wyspanie. Niezwykłe!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja wiem, nie miały prądu, by po nocach wysiadywać. Nie miały komórek, by ktoś im głowę zawracał. Nie miały internetu, by na maile szybko odpowiadać, bo miłe, bo ważne, bo wiele od tego zależy, bo wypada. Nie miały aparatów i programów do obróbki zdjęć, które pochłaniają mnóstwo czasu ( i które nie są na tyle MEGA, by odwalać za nas robotę). Nie miały wielu przedmiotów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem ja próbuję dzwonić z pilota do telewizora i nie łączy, martwię się zepsutym żelazkiem zamiast podłączyć je do prądu, depiluję nogi w systemie matematycznym (25%, czyli prawa do kolana w poniedziałek, 25% ciąg dalszy we wtorek itd.), a po wyskubaniu lewej brwi dzwoni telefon i o prawej przypomina mi spojrzenie w lustro dnia następnego. Zmęczenie chyba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A w całym tym szaleństwie najdziwniejsze jest to, że to uwielbiam! Marzy mi się czasem lampa naftowa, śpiewy przy haftowaniu bez eliminacji do Must by the music, których zdecydowanie bym nie przeszła, a raczej wylądowała na you tube jako wątpliwa perełka,&amp;nbsp; pranie na świeżym powietrzu, oczekiwanie na posłańca na białym koniu, który zawiezie mój napisany gęsim piórem list do kuzynostwa i "manie" gdzieś, czy mam zafuterkowane kończyny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kocham ten pęd, kocham te maile niezwykłe, te telefony przemiłe, ten mały dyskomfort kręgosłupa przy maszynie do szycia, bez której żyć już chyba nie potrafię, ten świat wirtualny, gdzie tyle niezwykłych ludzi się zadomowiło i mnie odnalazło. I że nie muszę sobie nadziabać, by sobie kończyny wydepilować:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Troszkę niewyspana kobieta renesansu XXI wieku to ja!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-640077706375855088?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/640077706375855088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/11/powrot-do-przeszosci.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/640077706375855088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/640077706375855088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/11/powrot-do-przeszosci.html' title='Powrót do przeszłości'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-8327528554642242829</id><published>2011-10-20T22:06:00.003+02:00</published><updated>2011-10-21T00:10:11.843+02:00</updated><title type='text'>Jesień</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są trzy oznaki nadchodzącej jesieni:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1. O każdej porze dnia i nocy Pędzla można znaleźć na kaloryferze (&lt;i&gt;coticus caloryferus&lt;/i&gt;).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. Ciągnie mnie do dziergania na drutach, które zawsze kończą się pruciem. Chodzi o samą przyjemność.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3. I ciągnie mnie na spacery. Najlepiej, gdy pada.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oj, coś mi się wydaje, że lato nie wróci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poszłam dziś na spacer. Z radością, bo padało. Poczta, biblioteka, zakupy. Na pocztę poszłam tą dalszą, bo tam miła Pani siedzi za okienkiem. Warte wszystkiego. W bibliotece jak zwykle ciepłe przyjęcie. Uwielbiam te moje Panie! Wiele razy się przeprowadzałam i za każdym razem zapisywałam się do najbliższych bibliotek, ale w żadnej mnie nie przytulano:) A tu jak z domu do domu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Potem zakupy w niewielkim sklepiku. Przy półce z kocim jedzonkiem stały dwie panie: jedna w moim wieku, druga to starsza Pani (jak się potem dowiedziałam 89-letnia). Starsza Pani zapytała młodszą:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Pani kot to kot, czy kotka?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Kotka. Właśnie szukam jej kawalera, ale co zobaczę jakiegoś przystojniaka, okazuje się, że wykastrowany. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Przyznaję się bez bicia, że ja też to zrobiłam - wtrąciłam się w uśmiechniętą rozmowę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-No widzi pani - odpowiedziała ta młoda - wygląda na to, że czasy takie nastały, że nawet kocicom przyjdzie pozostać singielkami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odeszła z uśmiechem, a starsza Pani zapytała:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Ile lat ma pani kotek?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niewinny początek, a potem poznałam całą historię rodziny wielodzietnej. Wykształcenie, imigracje, choroby, narodziny, śmierci, rzucanie wnuczce przez okno drobnych pieniążków&amp;nbsp; na lody w woreczku, pierwsze kroki wnuczka na molo w Międzyzdrojach, własnoręcznie szyta suknia ślubna z 54 guziczkami, ciasto drożdżowe pieczone dla niepełnosprawnego sąsiada. I sto innych rzeczy. A wszystko to 50 minut pomiędzy kocim jedzonkiem a stoiskiem z serami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zapamiętam tego, że starsza Pani miała parkinsona. Zapamiętam te szczęśliwe oczy i najpiękniejszy uśmiech na świecie. Na koniec przytuliłyśmy się życząc sobie wszystkiego dobrego. Już wiem, że gdy znów przyjdę wymienić książki, będę się rozglądać za tą Wspaniałą Istotą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jesienne spacery w deszczu są niezwykłe. Do tej pory się uśmiecham.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do tego w miejsce billboardu blisko mojego domu z napisem "Tusk=Palikot w rządzie" wisi billboard z suplementem błonnikowym i napisem "Ułatwia wypróżnienie". I tyle na temat wyborów:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miłych deszczowych dni wszystkim życzę***&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-8327528554642242829?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/8327528554642242829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/10/jesien.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8327528554642242829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8327528554642242829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/10/jesien.html' title='Jesień'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4711849683132391801</id><published>2011-10-01T22:34:00.000+02:00</published><updated>2011-10-01T22:34:09.959+02:00</updated><title type='text'>Rozmyślania w stanie lenia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Próżnującym rękom diabeł daje zatrudnienie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo i owszem, dziś sobie popróżnowałam. Skończyłam zamówienie tworzone pod słodką presją, zapakowałam pudło, oddałam we władanie Poczty Polskiej i nastąpiło rozprężenie niekontrolowane. Dzień o niczym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z tymi rękami, co to diabeł daje zatrudnienie, nie sprawdziło się dzisiaj, ale wiecie: jak nie ma (lub się nie chce) co robić, to myśli różne przychodzą do głowy. I dziś sobie pomyślałam: Co ze mnie za matka?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy nie widzę Pędzla dzień czy dwa, tęsknię. Dla niewtajemniczonych - Pędzel żyje pod postacią kota.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Syn wyjechał trzy tygodnie temu do pracy na drugi koniec Polski, a moja tęsknota jest mniejsza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co ze mną nie tak? - ta myśl przyszła zaraz po śniadaniu. Skoro&amp;nbsp; przyszła myśl, a dzień był bezrobotny, myśl trzeba było pociągnąć i porozmawiać ze sobą. Zbesztać się lub przetłumaczyć. Zaczęłam od besztania, potem przyszedł czas na analizę. Sama sobie psychologiem. By nie zwariować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Syn przytulaśny do niedawna wszedł w okres "cześć mamuś", przytulanie jednostronne i ścieranie całusów z policzków. Trzeba było sobie darować i nie robić obciachu. Nie chcę się wymądrzać, ale każdy okres w życiu dziecka jest okresem przejściowym. W czary nie wierzę, ani w księcia całującego żabkę (czy też odwrotnie), który zamieni mnie w młode i zdecydowanie obce dziewczę, które młody człowiek z przyjemnością przytuli. Matka równa się cierpliwość, więc poczekam na dzień, gdy znów poczuje chęć bliskości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pędzel natomiast okresów nie miewa. On przytulaśny od trzeciego dnia przybycia pod skromny dach, kiedy to postanowił opuścić kryjówkę pod szafą i zaprzyjaźnić się z tą, co to posiłki w domu rozdaje. Powdzięczył się, popieścił, poczarował i tak mu zostało. Gdy wracam po całym dniu, po szybkich zakupach lub gdy się po prostu budzę, bo noc przecież długa. Za dużo myśleć nie można, bo podobno boli, więc nie zastanawiam się, czy to tęsknota za tą, co kocha, czy za tą, co tak zręcznie otwiera saszetki z kocią karmą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja w końcu człowiek jestem i za przytulaniem tęsknię.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za rozmowami też. Ale Bell'owi - wieeelki człowiek - telefon w głowie zaświtał i rozmawiam z Synem codziennie. Moje potrzeby (ograniczone na okres nieprzytulaśny) są spełnione. I jeszcze coś! Tęsknotę zamieniłam na dumę! Bo jestem niezmiernie dumna, że pojechał tak daleko, że chciał, że chce i że sobie radzi. I tylko mam nadzieję, że jest z siebie tak samo dumny, jak ja z Niego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym bezrobociu croissanty upiekłam. Po raz pierwszy porwałam się na swoje własne osobiste ciasto francuskie. I wyszły! Kiedy próbowałam jeszcze gorące, nie myślałam o Pędzlu. Myślałam o Synu, że pewnie wchłonąłby większą część popijając zimnym mlekiem. Gdyby tu był.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba nie jestem taką złą matką.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4711849683132391801?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4711849683132391801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/10/rozmyslania-w-stanie-lenia.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4711849683132391801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4711849683132391801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/10/rozmyslania-w-stanie-lenia.html' title='Rozmyślania w stanie lenia'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7083935651832504533</id><published>2011-09-14T22:19:00.000+02:00</published><updated>2011-09-14T22:19:46.349+02:00</updated><title type='text'>Pracujący anioł</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rachunek wyniósł dokładnie trzynaście złotych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Wierzy pani w pechowość trzynastki? - zapytała ekspedientka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam w małym osiedlowym sklepiku. Za ladą stała młoda dziewczyna, może nie porażającej urody, ale tak słonecznie uśmiechnięta, że kolorowa aura wokół niej była niemal namacalna. Żadnych burknięć, żadnego wciskania świeżego serka. Uwijała się jak fryga. Taka mała podskakująca rusałka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie wierzę. Raczej wywołuje uśmiech niż dreszcze, więc to chyba dobry znak - powiedziałam wyciągając pięćdziesiąt złotych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ojej, a nie ma pani drobniej? Od rana same grube banknoty. Biegałam rozmieniać do kiosku już siedem razy, aż ta pani na mnie krzywo patrzy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Mam sporo drobnych, ale raczej nie uzbieramy trzynastu złotych - powiedziałam wysypując na tackę całą zawartość portfela.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pani niestrudzenie układała w kupeczki zdecydowanie drobne drobniaki. Gdy się skończyły, rzekła:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A to pech. Brakuje czterech groszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mogłabym powiedzieć, że doniosę, ale to nie był mój sklepik - byłam na drugim końcu miasta. Powiedziałam więc:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- To ja pójdę rozmienić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- O co to, to nie! - dziewczyna aż zadrżała. - Tu jest tylko ten kiosk w pobliżu, a pani już od rana rozdrażniona i jeszcze na panią fuknie. Nie mogę na to pozwolić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwyciła banknot i wybiegła ze sklepu. Stałam tak samotnie wśród tych dobroci na półkach pełna nadziei, że ci poprzedni klienci sztuk siedem z grubymi banknotami również nie mieli skłonności do kradzieży. Nie chciałabym, by temu aniołowi ktoś podciął skrzydła po remanencie. Tak rzadko spotyka się anioły w takich miejscach!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przybiegła po chwili uśmiechnięta całą sobą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Już mi raczej więcej nie rozmieni. Dobrze, że poszłam, bo zepsuła by pani cały dzień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szłam na przystanek jakoś tak lekko, uskrzydlona, pełna wiary w radosne anioły, ale też pełna wyrzutów sumienia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo przecież mogłam zrezygnować z jednej bułeczki i było by po sprawie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo mogłam ją jednak okłamać, że doniosę te cztery grosze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo to, jak&amp;nbsp; się czułam oznacza, że okradałam ją z dobrej energii. Choć miała jej tyle, że pewnie nawet nie zauważyła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba nie robi się remanentu z energii? &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7083935651832504533?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7083935651832504533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/09/pracujacy-anio.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7083935651832504533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7083935651832504533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/09/pracujacy-anio.html' title='Pracujący anioł'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2597999559219847121</id><published>2011-08-09T22:27:00.001+02:00</published><updated>2011-08-09T22:41:39.029+02:00</updated><title type='text'>I po remoncie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skąd się bierze leń? Znienacka. Albo z Nienacka - jest taka miejscowość?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dopadł mnie właśnie. Poddałam się bez walki. To jak spełnienie marzenia cyborga o byciu człowiekiem:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Panowie remontowcy już sobie poszli. Dzień po zniknięciu rusztowań postanowiłam uczcić długim snem - wreszcie! - ale o siódmej piętnaście w moje słodkie senne marzenie wdarł się dziwny dźwięk. Człowiek z kosiarką. Kolejna aspołeczna profesja. Wiele lat przede mną, jeszcze zdążę się wyspać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Balkonik malutki się zrobił przez ocieplenie. Do tego złe źródło informacji miałam, bo nie jest fioletowy, a żółty. Choć może lepiej żółty niż siny, jak twierdził Marian ("Mariaaaan, podaj farbę!". "Jaką? Żółtą czy siną?"). Winorośl moją ukochaną musiałam przesadzić w mniejszą donicę, a właściwie dwie mniejsze, bo balkon niegabarytowy i żadna podłużna dostępna w sklepie by się nie zmieściła. Przesadziłam, ale nie jestem pewna, czy coś z tego będzie. Po dwóch miesiącach spędzonych w pokoju wyłysiała z rozpaczy. Czy zwykłe trzymanie kciuków wystarczy, czy jakaś mała magia by się przydała? Ratowaliście kiedyś winorośl?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okna połowicznie doskrobane. Na razie w kuchni. Oj niechlujni ci nasi robotnicy! Była woda, woda z płynem, woda z octem, mleczko, proszek, szczotka, ściereczka na nożu i ja spływająca potem. Potem w sensie kropelki, nie że później, bo spływałam przez trzy godziny skrobania. Pani domu super turbo. Opłacało się, bo śniadanie w słońcu bezcenne! Jutro czas na pokój. Będzie się działo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, chyba że co niektórzy nie wrócą do Nienacka:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2597999559219847121?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2597999559219847121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/08/i-po-remoncie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2597999559219847121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2597999559219847121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/08/i-po-remoncie.html' title='I po remoncie'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-1846660211035746313</id><published>2011-07-22T23:27:00.001+02:00</published><updated>2011-07-23T09:48:59.497+02:00</updated><title type='text'>Optymistycznie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odcięli mi dopływ powietrza, więc idzie ku lepszemu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakkolwiek to brzmi, ja-gdyby nie noga-skakałabym ze szczęścia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto odciął? Robotnicy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czym? Zaklejając okna folią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo co? Bo zaczynają malowanie bloku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A to oznacza, że niebawem się wyprowadzą z całym tym rusztowaniem, który tak Pędzla korci. Uratuję winorośl obumierającą od dwóch miesięcy w pokoju. Oczywiście jeśli zdołam zmieścić donicę na pomniejszonym o ponad 10 cm styropianu balkonie. Plus tynk plus (średnio ważna) warstwa farby. Ale na szczęście mniejsze donice nie są towarem deficytowym. No i będę miała fioletowy balkon! Mały wywiad wśród remontowców.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak szczerze, to chyba będzie mi tych remontowców brakowało. Do przekleństw o siódmej nad ranem przywykłam. Do tatuaży na łydkach, ramionach i w innych miejscach też. Nawet zaczęłam je traktować jak sztukę. I zdecydowanie będzie mi brakować "Besame mucho" plus "na na na" z braku zasobów hiszpańskiego słownictwa. I tych pieśni o mgle nad rzeką. I tych chabrów w pszenicy. I "Темная ночь только пули свистят по степи". Człowiek to jednak z tych przystosowawczych istot pochodzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z nogą lepiej. Uczciłam dziś te wszystkie cudowności fryzjerem&amp;nbsp; i solarium. Fryzjerka Karolina, najcudowniejsza na świecie, sprawiła, że nie marudziłam po wyjściu. Ewenement. Solarium wyjątkowo gadające. Na wstępie powiadomiło mnie,&amp;nbsp; że opalanie zostało rozpoczęte, potem relaksowało radiem eska, a gdy zgasło, wyraziło nadzieję, że jestem z opalania zadowolona, i że niebawem zobaczymy się ponownie. Szok mały, by myślałam, że intymnie postępuję przez minut osiem, a tu łóżko chce mnie znów zobaczyć. Czy to już molestowanie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zmykam spać z nadzieją, że ten wiatr, który tymczasowo ustał, będzie sobie ustany do rana. Bo nie chciałabym jakichś dziwnych foliowych odgłosów w nocy słyszeć. Chociaż czego to człowiek-czyli ja-dla fioletowego balkonu nie zniesie?:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-1846660211035746313?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/1846660211035746313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/07/optymistycznie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1846660211035746313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1846660211035746313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/07/optymistycznie.html' title='Optymistycznie'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2586030190026884724</id><published>2011-07-13T13:44:00.002+02:00</published><updated>2011-07-13T13:48:14.629+02:00</updated><title type='text'>Ćwiczę bezruch</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeden głupio naderwany mięsień, a tak skurczyły się możliwości. Ani normalnie chodzić, ani się schylić, ba! nawet normalnie siedzieć.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tymczasem kwiaty same się nie chcą obsłużyć. Rozpieściłam po całości. Odkurzacz udaje, że nie wie, jak się do gniazdka podłączyć, po co mu kółka i cała reszta. A tyle razy to ćwiczyliśmy.&amp;nbsp; Zioła przesadzają z tym przesadzaniem. Doniczki stoją obok już napełnione ziemią-wielka mi mecyja zrobić skok w bok. Ścierka gwiżdże na kurze-oj, słyszę cię maleńka! Pędzel też mógłby się nauczyć po sobie żwirek zamiatać, ale drzemka ważniejsza. A ja Ci śmietankę 18-tkę kupuję zamiast mleka. Niewdzięcznik!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skazana na półleżenie z wyciągniętą nogą. Bezruch. Jeszcze kilka dni i będę doskonała w tym bezruchu. A potem wysmaruję się srebrną farbą, narzucę srebrną pelerynę i stanę z puszką na Krupówkach. Nigdy nie wiadomo, kiedy nowy fach się przyda. Biorąc pod uwagę, że zamarłam w zamówieniach, może będzie jak znalazł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście kończyn człowiek ma sztuk cztery, więc eksploatuję te sprawne. Nawet coś wychodzi. Głowę też eksploatuję, bo na czas bezruchu trzeba ją przereformować. Wreszcie mam czas, by ze sobą porozmawiać.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest tak źle:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2586030190026884724?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2586030190026884724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/07/bezruch.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2586030190026884724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2586030190026884724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/07/bezruch.html' title='Ćwiczę bezruch'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2251917005703053238</id><published>2011-06-18T00:04:00.001+02:00</published><updated>2011-06-18T00:07:38.606+02:00</updated><title type='text'>Wywołać wilka z lasu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest trochę dziwnej magii w życiu. Takiego zaklinania przyszłości. Powiedzmy takie wywieszanie prania w słoneczny dzień. Ile razy Wam się zdarzyło, że chwilę potem spadł niezapowiedziany deszcz? Mi się to zdarza odkąd pamiętam. Można się przyzwyczaić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od ponad miesiąca remontują nasz blok. Skończyli jedną stronę i przenieśli się na stronę balkonów. Rozłożyli rusztowania i zniknęli na prawie dwa tygodnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A mi zniesione z balkonu kwiaty i zioła zaczęły już marnieć w pokoiku. I winorośl tracić liście. Pomyślałam, że skoro ich nie ma, to wyniosę wszystko z powrotem na balkon, może coś się uratuję. Oczywiście kwiaty i zioła wyniosę, winorośl wytaszczę. I tak też wczoraj&amp;nbsp; zrobiłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejna rzecz-pewnie się tu obnażę-ale kocham spać nago. Przez dwa tygodnie męczyłam się w nocy w koszulce, wiedząc, że nie znam dnia ani godziny, kiedy panowie pojawią się za oknem z bezpośrednim widokiem na moje łoże. Zaszalałam więc nie wyciągając koszulki z szafki i powracając do miłej naturalności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I jeszcze soczewki. Mam minus pięć dioptrii, wyciągniętej łapki swojej nie widzę. Ratują mnie soczewki, a od kiedy pojawiły się na rynku te, których nie ściąga się na noc, delektuję się nimi. Wczoraj jednak spędziłam mnóstwo czasu przed komputerem, postanowiłam dać oczom odpocząć i ściągnęłam je na noc.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I postanowiłam się wyspać, bo późno poszłam spać. Nastawiłam budzik na dziewiątą, by nie przesadzić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Godzina siódma rano. Ktoś puka w okno i krzyczy: "Balkony sprzątamy, bo zaraz zaczynamy!"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsza myśl: głupi sen. Świadomość powoli zaczęła nadchodzić. Coś majaczyło za oknem. W jednej sekundzie zerwałam się z łóżka, ale oprzytomniałam i okryłam się kołdrą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Panowie powrócili. Teraz?! Kiedy ja kwiaty wytaszczyłam, kiedy ja naga i ślepa!? Już nie ważne, że się nie wyspałam, bo byłam przytomna, jakbym dwie doby przespała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawet nie wiem, co ten pan zza okna widział, bo go nie widziałam:) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i tak sobie myślę, że mieszkańcy bloku powinni być mi wdzięczni. Bo pewnie zima by nas zastała, a blok stałby owinięty rusztowaniami. A wystarczyło, że zlitowałam się nad kwiatami, pozwoliłam oczom odpocząć i rozebrałam się do rosołu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto tak potrafi?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2251917005703053238?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2251917005703053238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/06/wywoac-wilka-z-lasu.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2251917005703053238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2251917005703053238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/06/wywoac-wilka-z-lasu.html' title='Wywołać wilka z lasu'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7794171744266924479</id><published>2011-05-27T23:17:00.000+02:00</published><updated>2011-05-27T23:17:50.748+02:00</updated><title type='text'>Służba zdrowia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pojechaliśmy z Synem na zdjęcie gipsu. W tym przypadku jednak "zdjęcie gipsu" brzmi nieprawdziwie, ponieważ zaczął pękać zanim pierwszy tydzień noszenia się skończył i rozpadł na pył niemal pod koniec terminu. Tak więc pojechaliśmy nie na zdjęcie gipsu lecz na wyciągnięcie gipsu z reklamówki. A właściwie tego, co z niego zostało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejka do rejestracji kilometrowa i ani drgnie. Powoli zaczynało do mnie docierać, co się dzieje, gdy wyszłam z kolejki i z ciekawość zaczęłam się do okienka zbliżać, albowiem z każdym krokiem natężenie zapachu frytek i pieczonego kurczaka rosło. Służba zdrowia też człowiek. Gdy zapachy zaczęły zanikać kryjąc się wraz z podstawami ich tworzenia w żołądkach ludzi w fartuchach, kolejka ruszyła. Nie z kopyta, ale coś drgnęło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po godzinie stanęłam w okienku. Od razu rzucił mi się w oczy wydruk komputerowy powieszony na szafce: tarcza strzelecka i napis "tu ude&lt;b&gt;ż&lt;/b&gt;ać głową" (błąd zamierzony). Trochę empatii: służba zdrowia wkurza nas, mu wkurzamy służbę zdrowia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pani w białym fartuchu spojrzała w kartę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Ma pani skierowanie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Skierowanie? - zapytałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Na zdjęcie gipsu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Ale po co skierowanie na zdjęcie? Skoro założony, to musi być zdjęty - próbowałam być logiczna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Potrzebne skierowanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Ale od kogo?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Od lekarza rodzinnego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Proszę pani, przecież to nielogiczne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Logiczne, nielogiczne, takie są przepisy - usłyszałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Przejechaliśmy 50 km. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pani zmiękła. Nachyliła się do okienka i szepnęła:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Niech pani zaczepi jakiegoś lekarza na korytarzu i ładnie poprosi, to może da skierowanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Szczerze mówiąc, nie za bardzo wiedziałam, czy to była dobra rada, czy szyderstwo, ale pomyślałam: co mi szkodzi. Poszłam wgłąb przychodni i zaczęłam obserwować lekarzy w poszukiwaniu jeśli nie uśmiechu, to chociaż życzliwego spojrzenia. Ni w ząb. Wszyscy wyglądali tak, jakby nie zdążyli jeszcze tam ude&lt;b&gt;ż&lt;/b&gt;yć głową.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomyślałam o izbie przyjęć. Jeśli wparuję tam z odpowiednią miną, powinni mnie uratować. Przy biurku siedział wysoki chudy stary lekarz z okularami na czubku nosa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-O co chodzi? - zapytał z uprzejmym uśmiechem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Jest dobrze" - pomyślałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Panie doktorze, przyjechałam z Synem na zdjęcie gipsu... - zaczęłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-I kazali pokazać skierowanie - dokończył pan doktor.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-No tak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Cholerne przepisy! - pan doktor zerwał się z krzesła i zaczął krzyczeć. - Cholerne absurdy. I, ku...wa, popier...one Ministerstwo Zdrowia!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To tylko skrawek tego, co usłyszałam. Pan doktor chodził cały w nerwach po izbie przyjąć i klął kwieciście. W pewnym momencie przystanął, uśmiechnął się pięknie i rzekł:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-Proszę sobie wygodnie usiąść i podać książeczkę ubezpieczeniową.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chwilę potem wyszłam dzierżąc w dłoni skierowanie na wyjęcie gipsu z reklamówki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejka do rejestracji była mniejsza. Dostaliśmy 41-szy numerek. Poszliśmy przed gabinet nr 8 - właśnie wszedł pacjent numer 12. Cuuudownie! I tak sobie staliśmy i staliśmy. Wyczytałam wszystkie możliwe ogłoszenia, nazwiska lekarzy, godziny przyjęć, poznałam wszystkie możliwe choroby z plakatów i w końcu zabrakło literek w całej przychodni. Wyciągnęłam więc kartę przyjęcia Syna na izbę przyjęć i przeczytałam od deski do deski. A potem świeżo wypisane skierowanie. Gdy dotarłam do pieczątki lekarza, zamarłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto wydał skierowanie na zdjęcie gipsu? Ginekolog-położnik:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ukłony w kierunku Ministerstwa Zdrowia!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałam Wam jeszcze pokazać dwa zdjęcia. Obydwa robione komórką, więc nie najlepszej jakości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsze to kartka wisząca na drzwiach przychodni - zdjęcie robione od środka budynku. Kartka jest w koszulce, ale w koszulce jest coś jeszcze:) Proponuję kliknąć na zdjęcie, by je powiększyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Qoq6qcfdrgE/TeAO6bT-auI/AAAAAAAAGA4/Mxr-ktPDTr0/s1600/cento.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-Qoq6qcfdrgE/TeAO6bT-auI/AAAAAAAAGA4/Mxr-ktPDTr0/s400/cento.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Drugie zdjęcie to informacja dla mających problem ze wzrokiem członków Związku Niewidomych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-TQVc8C6Mg-E/TeAOzccEI4I/AAAAAAAAGA0/tsFA6zB7FnI/s1600/cento1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-TQVc8C6Mg-E/TeAOzccEI4I/AAAAAAAAGA0/tsFA6zB7FnI/s400/cento1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7794171744266924479?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7794171744266924479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/05/suzba-zdrowia.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7794171744266924479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7794171744266924479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/05/suzba-zdrowia.html' title='Służba zdrowia'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Qoq6qcfdrgE/TeAO6bT-auI/AAAAAAAAGA4/Mxr-ktPDTr0/s72-c/cento.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7991147291121828183</id><published>2011-05-17T23:46:00.000+02:00</published><updated>2011-05-17T23:46:02.429+02:00</updated><title type='text'>(Nie)ziemsko zagubiona</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ziemia to dla mnie wielka tajemnica. Należę do tej grupy Ziemian, dla których prachett'owska teoria o płaskim dysku leżącym na grzbietach czterech słoni stojących na skorupie wielkiego żółwia byłaby bardziej do ogarnięcia jako planeta, na której żyję. Chociaż, kto to może wiedzieć?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Geografia zawsze była i nadal jest (i pewnie już się nie odczepi) moją piętą Achillesa. Nie chodzi o niedouczenie, bo kułam w swoim czasie jak szalona, by zaliczyć i zapomnieć. O ile zaliczenie było zależne ode mnie, zapominanie zupełnie nie. To tak, jakbym miała geograficzny przeciąg w mózgu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chodzi tylko o fakty i miejsca geograficzne, ale też o orientację w terenie. Globalna dezorientacja powoduje, że nawet jeśli sprawdzę na mapie, co gdzie leży, bo akurat w tym momencie potrzebuję tej wiedzy, to moment potem zapytana otworzę szeroko oczy ze zdumienia, bo owszem, coś słyszałam, ale - hmm - o co chodzi? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dezorientacja lokalna też jest nieodzowną częścią mnie. Objawy mam w mieście, w którym mieszkam od 16 lat, największym jednak koszmarem są dla mnie galerie handlowe i nieważne, ile razy w nich byłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak każdy człowiek borykający się ze schorzeniem, nauczyłam się żyć z tym defektem. Wypracowałam metody wychodzenia z opresji. Metody przeżycia. I trafienia do domu oczywiście. To proste. Przez te lata obrałam sobie kilka punktów głównych i udaję turystkę. Zagubiona między uliczkami pytam:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Przepraszam, jak dojdę do poczty głównej (hotelu Victoria, Bramy Krakowskiej, Deptaka itd.)?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Zazwyczaj słyszę:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Pójdzie pani najpierw w prawo, potem w pierwszą uliczkę w lewo, potem prosto - itd.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A mi chodzi o azymut i już jestem w domu! A czasem udaje mi się wysłuchać kawałka historii miasta:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Pani pierwszy raz w Lublinie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W galeriach handlowych też żaden problem. Szukam ludzi z torbami. To najlepsi przewodnicy. Zakupy zrobili? Zrobili. Gdzie zmierzają? Do wyjścia. Proste.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na weekend jechałam do znajomych. Pierwszy raz. Nowe miejsce. Sprawdzałam niby, gdzie to, ale chwilę potem spokojnie mogłam powiedzieć, że to gdzieś w Polsce. Na dworcu byłam przed ósmą rano, na miejscu miałam być w południe. Czas jeszcze ogarniam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kierowca od razu wydał mi się bucem zanim przemówił. Pan w wieku średnim, wąs wałęsowski, koszula pod szarym sweterkiem, z autobusu sączące się disco polo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie wchodzić - oznajmił po podjechaniu.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nikt nie śmiał.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyszedł. Otworzył bagażnik.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Torby pakować - oświadczył tonem nie znoszącym sprzeciwu. A ja się zbuntowałam, bo w torbie soczek Kubusia, kanapka z kiełkami i serem pleśniowym i książka zapewniająca zapomnienie na podróż, których nie lubię. Schowałam torbę za plecy. Udało się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień zapowiadał się słoneczny, podróż czterogodzinna. Nie chcąc się smażyć przez szybkę i pewna, że złamię urokiem największego buca na świecie, z uśmiechem zapytałam Wąsatego Kierownika Pojazdu:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Po której stronie będzie słońce?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Teraz od wschodu, za cztery godziny od południa - usłyszałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No tak. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od buców zrozumienia schorzeń geograficznych raczej nie należy się spodziewać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zagubiona zapadłam wygodnie w fotel, a potem trzy razy zmieniałam miejsce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta planeta to jednak dziwna jest.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7991147291121828183?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7991147291121828183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/05/nieziemsko-zagubiona.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7991147291121828183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7991147291121828183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/05/nieziemsko-zagubiona.html' title='(Nie)ziemsko zagubiona'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4170794943781889151</id><published>2011-05-10T00:12:00.001+02:00</published><updated>2011-05-10T00:14:47.120+02:00</updated><title type='text'>Zjawisko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiemy, dlaczego pada deszcz, skąd się bierze tęcza, gdzie znika słońce w pochmurne dni i kałuża w słoneczne. Ale są zjawiska, co do których nie warto zadawać pytań skąd, jak i dlaczego, bo odpowiedź jest jedna: bo tak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla mnie zjawiskiem takim jest znikanie działań dążących do postanowień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ileż to razy postanawiałam zrzucić kilka kilo! Działania, wiadomo: regularne posiłki, zdrowe oczywiście i ruch, ruch, ruch. A u mnie słomiany zapał. Zjawiskowy. Jedzonko jadam co prawda zdrowe, ale z regularnością różnie bywa w tym moim zabieganiu, a z ruchem bywa baaardzo różnie. Bo zawsze jutro bliżej niż dziś.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak dziś dostałam kopa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnie Wam też zdarza się odbierać pomyłkowe telefony. Do mnie dzwonili pytając o odjazdy pociągów, o możliwość rezerwacji pokoju, o catering, o termin dostarczenia rur i w wielu innych sprawach. Odbieram telefon i słyszę: dworzec? pensjonat? kierownik budowy? Wszystko do zniesienia, a nawet radośnie. Ale gdy dziś odebrałam telefon i usłyszałam: muzeum?-nieco mnie wstrząsnęło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Fakt, nastolatką nie jestem, ale do muzeum mi daleko. Więc jak to tak z grubej rury?!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biorę się za siebie! Działam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od jutra.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4170794943781889151?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4170794943781889151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/05/zjawisko.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4170794943781889151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4170794943781889151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/05/zjawisko.html' title='Zjawisko'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-5112614981658594629</id><published>2011-04-27T13:55:00.000+02:00</published><updated>2011-04-27T13:55:06.956+02:00</updated><title type='text'>Święta, święta i na szczęście po świętach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...bo moje do najlepszych nie należały.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A zaczęło się od ptaka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Legenda głosi, że gdy ptaszek na człeka narobi, szczęście niezaprzeczalne go czeka. Leci sobie takie pierzaste i coś o przyszłości człowieka wie. A że mówić toto nie potrafi, obwieszcza to istocie uprzywilejowanej na swój sposób. No i mnie dzień przed świętami obwieścił. Tworem ptasiej przemiany materii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z ręki starłam szybciutko, ale miałam wrażenie, że o głowę zahaczyło. Zapytałam mijającej mnie pani, jak sytuacja wygląda-stwierdziła, że wszystko w porządku i poleciła wizytę w kolekturze. Może gdybym poszła i skreśliła kilka numerów, fortuna by się do mnie uśmiechnęła, ale to był krótki spacer wieczorem, do kolektury daleko, a w piekarniku zostawiłam piekący się chleb.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może tak być, że ptak nie jest posłańcem dobrych wieści, że nie wie, kogo szczęście czeka, ale ma za zadanie wybranie kandydata do szczęścia. Jeśli tak, to albo za szybko starłam spadającą z nieba wskazówkę i nie zostało to odnotowane, albo to był zwykły złośliwy ptak. A może ptak z poczuciem humoru.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nasuwa mi się jeszcze jedno "może"-może prosty miejski ptaszek miał problem z żołądkiem i prosta miejsca dziewczyna napatoczyła się na linii bombardowania. Ale jak byśmy tak rozumowali, życie było by pozbawione magii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym bądź razie owo legendarne szczęście w moim przypadku zamieniło się w nieszczęście. Nawet dwa-przynajmniej chodzenie parami się sprawdziło. W sobotę pojechałam do rodzinnego domu. W domu czekała Mama zdenerwowana, że kanapki zrobiła, a potomek mój gdzieś lata od rana i nawet śniadania nie zjadł. Potomek pojawił się po południu. W gipsie i z tekstem "spsułem się". Jechał motorem, gdy z bocznej drogi samochodem wyjechała kobieta nie rozejrzawszy się na boki. Miał trzy wyjścia: uderzyć w nią, ominąć i mieć czołowe zderzenie z samochodem jadącym z naprzeciwka lub wjechanie do rowu. Wybrał trzecią opcję. Przekoziołkował kilka razy z motorem, potem sam. Efekt to złamany obojczyk, podrapane przedramię, skaleczona ręka, pęknięty kask i dwa wgłębienia w baku motoru w kształcie pośladków.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pani przyspieszyła i zniknęła, pan z samochodu jadącego z naprzeciwka nie zatrzymał się, tak jak kilka jadących później samochodów. Znieczulica! I jak tu wierzyć w ludzi? Jak wierzyć w ptaki?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zadzwonił po kolegów, zorganizowali samochód, zawieźli go na pogotowie. Tam też ciekawie. Posadzili Syna w poczekalni i poszli do dyżurki powiadomić, że przywieźli chłopaka z wypadku. Państwo w fartuchach właśnie spożywali posiłek i popijali herbatkę, więc powiedzieli, że za chwilkę. Rozumiem, że to tylko złamanie, ale oni nawet nie wyjrzeli, by zobaczyć, w jakim jest stanie. Gdyby krwawił, to by się wykrwawił. Gdy minęło pół godziny i nikt nie przychodził, jeden z kolegów nie wytrzymał, poszedł do nich i zrobił awanturę. Ale i po niej minęło 10 minut zanim ktoś się pojawił.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlatego nie oglądam "Na dobre i na złe". Wolę dobre science fiction, choć w obu przypadkach to niezła ściema.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Komplet do nieszczęścia przytrafił się mi. Niby wiem, że zanim otworzy się puszkę z ugotowanym mlekiem skondensowanym, należy pozwolić jej wystygnąć. Ale przed świętami chce się szybko skończyć przygotowania i zacząć świętować. I tak oto gorące mleko znalazło się na mojej twarzy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeszukałyśmy z Mamą wszelkie tubki w domu, nie znalazłyśmy żadnej maści, jedynie fornit przeciwkurzowy do mebli, więc zaprzyjaźniłam się z liśćmi aloesu. Dziś już większość strupków odpadła, pozostał jeden największy pomiędzy oczami. Wyglądam pesymistycznie jak ofiara przemocy, optymistycznie jak hinduska księżniczka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I takie to miałam święta.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-5112614981658594629?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/5112614981658594629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/04/swieta-swieta-i-na-szczescie-po.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5112614981658594629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5112614981658594629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/04/swieta-swieta-i-na-szczescie-po.html' title='Święta, święta i na szczęście po świętach'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3816577311300949354</id><published>2011-04-20T11:19:00.000+02:00</published><updated>2011-04-20T11:19:07.147+02:00</updated><title type='text'>Wiosny cd.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwielbiam poranki, gdy tuż po przebudzeniu pierwszą czynnością jest otworzenie drzwi balkonowych i wpuszczenie zapachów wiosny. I świergolenia. Krakania też od czasu do czasu, ale jakby rzadziej ostatnio. Czyżby wrony odlatywały do Wronolandii na lato? A może te miejscowe nie dogadywały się ze szpakami, które wybudowały gniazdko nad balkonem sąsiadów i postanowiły się wyprowadzić? A szpaki trafiły się przyjazne, bo podobno wystarczy wyjść na balkon o brzasku i powiedzieć „Och, dałybyście spokój”, by zamilkły pozwalając jeszcze troszkę pospać sąsiadom. &lt;br /&gt;Omlet ze szczypiorkiem i bazylią na śniadanie, posypany rzeżuchą, skonsumowany z dosypiającym na kolanach kotem. Ostatnio dodaję bazylię do czego się da, bo-będę brutalna-chcę ją wykończyć. Od zeszłego roku już gdzieniegdzie zdrewniała i żadne podszczypywanie nie pobudza jej do życia. Pyszne robienie miejsca na kiełkujące nowe bazyliowe nasionka.&lt;br /&gt;Świeży, pyszny, pachnący wiosenny dzień. Dzień, w którym wszystko się chce i w którym cukier rozsypany na kuchenkę powoduje uśmiech zamiast wyuczonego przez kilka ostatnich dni przy zleceniu specjalnym i zupełnie dla mnie nowym zwyczajowego „psia kostka”. Kasi dziękuję za podsunięcie delikatnej wersji w trosce o psychikę Pędzla. Swoją drogą dobrze, że zbliża się Wielkanoc, nie Boże Narodzenie, bo w gadającą Wigilię kot z pewnością narobiłby mi wstydu, gdyby tym wszystkim przy stole świątecznym zajechał. Może do grudnia zapomni.&lt;br /&gt;Na pierwszy ogień poszła reszta mytych tej wiosny na raty okien. Takie proste zaproszenie słońca do domu. Myjąc czekałam na znajome okrzyki listonosza „poczta!”. A czasem „poczta! poczta!” przy domofonach, gdy w mieszkaniach, gdzie są młodzi i pracujący nikogo nie ma i trzeba dzwonić do osób starszych. Czekam dziś na przesyłkę z niecierpliwością, by zabrać się za robienie tego, co lubię. W oczekiwaniu prysznic dla kwiatów.&lt;br /&gt;Biegnę dalej, póki mi się chce-że zacytuję Sąsiadkę.&lt;br /&gt;Miłego dnia:)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3816577311300949354?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3816577311300949354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/04/wiosny-cd.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3816577311300949354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3816577311300949354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/04/wiosny-cd.html' title='Wiosny cd.'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3125878261230404508</id><published>2011-04-03T23:31:00.000+02:00</published><updated>2011-04-03T23:31:24.641+02:00</updated><title type='text'>Wiosna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwa nieszczęścia się dziś wydarzyły. Para, czyli zgodnie z tym, że one tak chodzą. Nieszczęścia kobiety szyjącej. Spaliło się żelazko i skończyła biała nitka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma tego złego, bo z czystym sumieniem inaczej spędziłam połowę dnia. Wybrałam się na spacer. I wygląda na to, że spotkałam Pesymistę.&lt;br /&gt;Szłam sobie kroczek za kroczkiem, jak to na spacerze. Pesymista stał na środku chodnika . Poprawka: chwiał się na środku chodnika. Z pełną wirtuozerią muszę przyznać, bo biorąc pod uwagę średnicę odchyłów, zajmował spory kawałek owego chodnika, natomiast stopy pozostawały na swoim miejscu. W dłoni dzierżył butelkę do połowy wypełnioną piwem. Choć chyba właściwsze Pesymistom byłoby: butelkę piwa w połowie pustą. Pesymista prowadził monolog:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- I tak zawsze kończy się w piachu. Baju baju do piachu. Nie, zaraz. Baju baju do raju-tu nastąpił najbardziej radosny śmiech, jaki ostatnio słyszałam. Chwilę potem Pesymista ciągnłą swój dialog:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Baju baju do raju, baju baju do piachu, baju baju do raju, baju baju do piachu. No tak, zawsze w końcu do piachu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Konkluzji tych wywodów już nie usłyszałam, bo minęłam Pesymistę na tyle, że głos zaczął się rozmywać. Mam nadzieję, że dopił piwo - zdecydowanie kolejne - do końca i jednak trafił do raju. Bo wiosna przecież!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słońce dało dziś czadu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rano podlana po raz pierwszy po zimie winorośl wieczorem odwdzięczyła się pączkami. Nasiona ziół i pnączy pachnących w szufladzie czekają na zaplanowanie balkonu. Pelargonia przyniesiona z klatki schodowej, przycięta i ukorzeniona. A Pędzel zjadł dziś pierwszą wiosenną muchę i dłuuugo się oblizywał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiosna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak w Berlinie upada mur i pojawia się świat!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3125878261230404508?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3125878261230404508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/04/wiosna.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3125878261230404508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3125878261230404508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/04/wiosna.html' title='Wiosna'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6866759892603210393</id><published>2011-03-23T00:55:00.000+01:00</published><updated>2011-03-23T00:55:23.539+01:00</updated><title type='text'>W sam raz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio odkryłam Tomasza Jastruna. Zaczytuję się jego felietonami i wciąż nie mam dość. Bo gdy go czytam, mam wrażenie, że chwilę wcześniej napisał to, co-gdyby tę chwilkę zaczekał-ja bym napisała. Fascynują mnie ludzie, którzy czytają we mnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W jednym z felietonów napisał, że sztuka życia to dbać o "w sam raz". Że to "w sam raz" to rzadkie, kruche i wymagające zwierze. Żywi się umiarem, źle znosi hałas, stres i pokusy i że jest bliskie wyginięcia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiłam zawalczyć z przeznaczeniem. Z przeznaczeniem w-sam-raza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiele ostatnich dni spędziłam na szyciu królików. Nadal mam co szyć, ale dla równowagi dziś rozrobiłam masę i ze stworzeń uszatych przerzuciłam się na skrzydlate. Szyjąc pod presją króliczego terminu, jedynie odkurzałam, podlewałam kwiaty i karmiłam kota. Pędzel pewnie by się obraził, że stawiam go w jednym rządku z obowiązkami domowymi, ale na szczęście kuleje w czytaniu, więc jestem kryta. Ścieranie kurzy na wysokości wzroku, wpychanie ubrań do szafki i szybkie zamykanie, by nie zaatakowała, pakowanie zakupów do szafek kuchennych zamiast przesypywanie ich w pojemniki z przeznaczeniem (przy okazji: gdyby ktoś do mnie zabłądził, cukier trzymam w pojemniku z napisem "ryż"). Znacie to? Ja właśnie poznałam. W-sam-raz zainspirowało mnie do porządków. Może nie idealnych, ale powyżej wzroku się załapało.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I odmiana spontaniczna mi się trafiła. Zaklęta księżniczka-krawcownica w wieży z maszyną w strategicznym miejscu została nawiedzona przez człowieka. Kasia przyjechała. Kasia-w odróżnieniu od szmacianych królików i zafutrzonego Pędzla-potrafi mówić, więc wpasowała się w-sam-raz jak mało kto. I tylko wyrzut mam mały, bo zrobiłam pyszne batoniki i zapomniałam się nimi podzielić. Nadrobię przy następnym nawiedzeniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak za ciosem idąc, postanowiłam zgrzeszyć. Ostatni posiłek jadam przed dziewiętnastą. A dziś pakując się do łóżka z laptopem napełniłam sobie miseczkę płatkami kukurydzianymi i postawiłam obok poduszki. Wiem, wiem-grzeszyć to ja nie potrafię. Ale i tak zgrzeszyć się nie udało. Chwyciłam w dłoń pilota,przeleciałam po kanałach i-jakem wielbicielka kryminałów-zatrzymałam na czymś sensacyjnym. Już łapka w miseczce w corn flakes'em była, gdy na ekranie jakiś tefał-paltolog wyciągał odłamek czegoś z mózgu denata. Odechciało mi się.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zresztą i tak z grzechu nic by nie było, bo Pędzel wyluzowaną w-sam-raz współlokatorkę wyczuwszy, wtaranił się na łóżko, kręcił się i kręcił szukając odpowiedniego miejsca, aż znalazł pakując zadek prosto w miseczkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie nagrzeszyłam, ale czuję się w sam raz.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6866759892603210393?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6866759892603210393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/03/w-sam-raz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6866759892603210393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6866759892603210393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/03/w-sam-raz.html' title='W sam raz'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6570708432590788161</id><published>2011-03-03T20:48:00.001+01:00</published><updated>2011-05-06T17:53:49.933+02:00</updated><title type='text'>Czerwone jabłuszko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wstąpiłam do warzywniaka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Poproszę sałatę i szczypiorek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Proszę bardzo - odpowiedziała pani podając mi zieloności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- I jeszcze brokuł poproszę - dodałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Proszę bardzo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- I chętnie wzięłabym jabłka, ale takie na prawdę twarde, kwaśne i soczyste. Ma pani takie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Niech pani weźmie z tej przedostatniej skrzynki przy oknie - poleciła pani. - Są na prawdę zajebiste.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyszłam ze sklepu szybciutko, bo w środku nie wypadało mi się śmiać. Na chodniku mogłam sobie ulżyć:) I wtedy zadzwoniła Mama.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Co cię tak śmieszy? - zapytała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Opowiedziałam Jej treść rozmowy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Mój Boże - rzekła. - Tak wygląda świat bez Miodka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A jabłek wzięłam cztery na spróbowanie. Wrócę tam jutro, bo naprawdę są zajebiste:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6570708432590788161?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6570708432590788161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/03/czerwone-jabuszko.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6570708432590788161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6570708432590788161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/03/czerwone-jabuszko.html' title='Czerwone jabłuszko'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3470326966435907491</id><published>2011-02-27T21:50:00.000+01:00</published><updated>2011-02-27T21:50:28.425+01:00</updated><title type='text'>Nie ma tej notki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślałam, że ostatnie dni były zabiegane, ale gdy spojrzałam na datę ostatniej notki, dni zmieniły się w tygodnie. Czy to możliwe, że niezauważenie postarzałam się o 24 dni? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spędzam czas przy maszynie do szycia. Mnie maszyna napędza, Pędzla kołysze. Ma nową pasję: gdy tylko postawię  maszynę na wiklinowym stoliku, wskakuje na półeczkę poniżej i zasypia.  Taki nowy koci wymiar szczęścia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spore zamówienie. Jestem w swoim żywiole i póki tak jest, wszystko w jak najlepszym porządku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko czy na pewno?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W piątek poszłam na koncert operetkowy do kawiarni artystycznej. Mała scena, świeczki na stoliczkach, wokół miłośnicy tego, co piękne. Zanim koncert się zaczął, poczułam się zagubiona. Zaczęłam szukać przyczyny. Kawiarenka piękna i przytulna, ludzie uśmiechnięci, zapowiedź uczty dla ucha i serca, cudowne oderwanie-więc o co chodzi?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczął się koncert. Większa część mnie oddała mu wszystkie swoje zmysły, a ta mała drobinka analizowała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koncert nie był idealny. Zmieniłabym podkład muzyczny, najlepiej na żywy. Rzuciłabym inne oświetlenie. I wyluzowałabym tenora i sopran w chwilach pomiędzy kolejnymi ariami. Ale co tam! Arie znane serce&amp;nbsp; razem z artystami śpiewało, nieznane serce chłonęło. I te stroje prosto z desek teatru. I piękny wachlarz. Nieidealna idealność. Świat, który kocham.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koncert dobiegł końca, włoski na ramionach powoli kładły się na swoje miejsce, emocje powolutku opadały.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I wtedy zrozumiałam. Zrozumiałam, co było nie tak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tyle stolików, a na żadnym nie było maszyny do szycia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobno przyznanie się do nałogu to pierwszy krok do wyleczenia. Tylko że ja nie chcę wyzdrowieć. Cóż, pewnie, jak każdy nałogowiec.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiecie co? Nie przyznaję się!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie było tej notki.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3470326966435907491?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3470326966435907491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/02/nie-ma-tej-notki.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3470326966435907491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3470326966435907491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/02/nie-ma-tej-notki.html' title='Nie ma tej notki'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4779072997433471226</id><published>2011-02-03T21:32:00.000+01:00</published><updated>2011-02-03T21:32:57.196+01:00</updated><title type='text'>Przegląd</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co kilka lat spółdzielnia robi przegląd mieszkań. Przepraszam: lokali mieszkalnych. I taki przegląd przypadł dzisiaj.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zadzwonił dzwonek, otworzyłam drzwi i z impetem wparadował starszy, siwy i duży pan. Zaraz od progu otworzył notatnik, uniósł długopis i oznajmił:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- To ja sobie najpierw pooglądam, pozaznaczam, a potem pani.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Później ja - głupio powtórzyłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No tak, pani się poskarży.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Poskarżę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Tak, ale potem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem to potem, stanęłam więc z boczku, by nie przeszkadzać i by zasłużyć sobie na to potem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan chodził, oglądał, zaglądał i odfajkowywał kolejne punkty w swoim notatniku. Jak ankieter. Gdy skończył, rzekł:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- To ja tylko pęknięcie w suficie znalazłem. Teraz pani.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ja, czyli mam się poskarżyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Tak, co pani dolega.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tutaj wyobraziłam sobie jego wcześniejszą wizytę u sąsiadki, która nie pytana opowiada o swoich chorobach, dolegliwościach i bolączkach. Pomyślałam sobie, że pani Gienia musiała być uszczęśliwiona słysząc "co pani dolega?"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Najpierw mi dolega - zaczęłam - kapanie z sufitu, gdy deszcz pada. Tutaj, przy balkonie. Miednicę muszę stawiać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Mhm - odparł pan spojrzawszy najpierw na zacieki na suficie, a później na podłogę. Pewnie wyobrażał sobie miednicę. Nic nie zapisał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Drugie, co mi dolega, to od dwóch lat zimny kaloryfer w łazience. Niech pan spojrzy, grzyb mi się wkradł od tej wilgoci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Mhm - takie niby ze zrozumieniem, ale długopis już miał schowany i notatnik zamknięty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- I dolega mi jeszcze bzycząca skrzynka elektryczna w przedpokoju - dodałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Od bzykania to ja nie jestem - usłyszałam i już pana nie było.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stałam chwilę w przedpokoju próbując ogarnąć, co się tu właściwie wydarzyło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pan odfajkował, co miał odfajkować. Na dolegliwości lokatorów pewnie już nie było miejsca. Ale może pan ma świetną pamięć. To, że od bzykania on nie jest może świadczy, że myśli o wszystkim innym, nie o TYM. Taki mężczyzna inaczej. To może przyjdą i naprawią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy ja go przypadkiem nie wystraszyłam?!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4779072997433471226?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4779072997433471226/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/02/przeglad.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4779072997433471226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4779072997433471226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/02/przeglad.html' title='Przegląd'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7613012592730803973</id><published>2011-01-27T21:48:00.001+01:00</published><updated>2011-01-27T21:51:18.644+01:00</updated><title type='text'>Dobre rady</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mówią nam/piszą nam: "Nie róbcie zakupów z pustym żołądkiem". Kto nie sprawdził, niech się przyzna.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Lista zakupów zrealizowana w 200 (w 300?) procentach. W lodówce przemeblowanie, bo trzeba gdzieś to wszystko zmieścić. Będzie tydzień serowy i tydzień mięsny. Może&amp;nbsp; kilka dni warzywnych.&amp;nbsp; Pokrywka chlebaka powinna przestać istnieć, bo po cóż ona skoro się nie domyka. Czyżby producent nie przewidział pączków, drożdżówek i paluszków z makiem?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znacie to, przyznajcie się:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co powiecie na zakupy po przejedzeniu?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po obiedzie przepysznym, gdy nastąpił moment, że już nie mogłam nic wcisnąć, ale i się oprzeć,&amp;nbsp; bo pyszne nie do opisania, więc jednak wcisnęłam, wpadłam po zakupy w drodze do domu. Brzuszek ciążył jak nie pamiętam kiedy, ale ciążyła też wizja pustego chlebaka ze sprawną pokrywką i zawodzące echo w lodówce.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Serek? Nie, chyba jeszcze są ze dwa plasterki. Chyba. Wędlinka? Ble. Chlebek? Chyba są jeszcze jakieś okruchy tego ryżowego. A może rybka? W życiu!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale skoro tu jestem, to saszetki kotu kupię. A skoro saszetki, to i rękawiczki do wymiany żwirku. I zapomniałabym-taśma klejąca się skończyła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I do domu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I brzuszkiem do góry, bo inaczej się nie da.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A potem przyszedł czas kolacji. Cokolwiek. Lodówka. Jakaś pustawa. Chlebak. Hmm. Opakowanie po ryżowym chlebku wyrzucone. Musli? Chętnie, ale tak bez mleka, bez jogurtu, tak na sucho?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odpuściłam. Nie od razu, bo wcześniej pojawiła się myśl o kociej saszetce. Ale-rozumiecie-wolałabym o tym zapomnieć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;:) &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7613012592730803973?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7613012592730803973/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/01/mowia-nampisza-nam-nie-robcie-zakupow-z.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7613012592730803973'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7613012592730803973'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/01/mowia-nampisza-nam-nie-robcie-zakupow-z.html' title='Dobre rady'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6116799490907826974</id><published>2011-01-07T23:24:00.001+01:00</published><updated>2011-01-08T09:32:29.648+01:00</updated><title type='text'>Od Hitchock'a do Disney'a</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oglądaliście w Święta telewizję? Znów rozczarowanie. Te wszystkie filmy familijne z Mikołajami, elfami, świętami na Hawajach, no i&amp;nbsp; "Kevin sam w domu" skończył się tak, jak w zeszłym roku. Bla, bla.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje Święta były przerozmawiane z Mamą, a w przerwach skusiłyśmy się na baśń Disney'a (bo w każdej z nas drzemie księżniczka) i na film fantasy z Robertem De Niro (bo De Niro).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli nie oglądaliście "Zaczarowanej" - tej z Disney'a - to w skrócie: jest Księżniczka, Książę i Macocha. Księżniczka zakochuje się w Księciu, Książę w Księżniczce, a Macocha oczywiście jest zła. Macocha wie, że jeśli Książę poślubi Księżniczkę, o tronie może zapomnieć, więc postanawia pozbyć się Księżniczki przenosząc ją do świata, gdzie nikt nie żyje długo i szczęśliwie i wrzuca ją do studni. Tak się składa, że ten macoszy drugi świat to Nowy Jork, a druga strona studni to jedna z nowojorskich studzienek kanalizacyjnych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest oczywiście ciąg dalszy historii, ale pozostańmy przy studzience kanalizacyjnej, przy której pracują porządni ludzie (być może zatrudnieni przez nowojorski urząd pracy) i są świadkami przejścia drogi ze świata Disney'a nie tylko Księżniczki, ale też podążającego za nią Księcia, potem ciapowatego wysłannika złej Macochy oraz będącej świadomie po stronie dobra słodkiej wiewiórki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz zmiana planu: Lublin, biblioteka, sala dla dorosłych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyszłam wymienić książki, porozmawiałam sobie z sympatyczną Panią Jolą i przyszedł czas pożegnania poprzedzony życzeniami na Nowy Rok.&lt;br /&gt;- Czego Pani życzyć? - zapytałam.&lt;br /&gt;- A żeby ten przeciek wreszcie znaleźli - powiedziała Pani Jola.&lt;br /&gt;- Przeciek? - spytałam zdezorientowana, bo w głowie sobie ułożyłam zdrowia, szczęścia, pomyślności.&lt;br /&gt;- A to pani nic nie wie?&lt;br /&gt;- O przecieku nie.&lt;br /&gt;- Dwa lata temu coś zaczęło przeciekać. Nawet nie wiem, gdzie, bo nie powiedzieli. Gdzieś na naszej ulicy. I tak od dwóch lat chodzą, jak nie ma mrozów rozkopują, kują, zamurowują, wyciągają rury, wkładają rury i tak w każdym lokalu na naszej ulicy. U nas znowu byli w zeszłym tygodniu.&lt;br /&gt;- I co?&lt;br /&gt;- I nie znaleźli. Ale nie to najgorsze. Wie pani, co ci z wodociągów zrobili?&lt;br /&gt;- Boję się zapytać - odparłam. &lt;br /&gt;- Nie musi pani i tak powiem, bo aż mnie trzęsie! - Pani Jola była zdecydowanie wzburzona. - Zatrudnili małego starego człowieczka, którego wpuszczają w kanał.&lt;br /&gt;- Wpuszczają w kanał?&lt;br /&gt;- A tak. Wpuszczają, a on idzie tymi kanałami i szuka przecieku. Idzie tak i idzie, aż trafi się studzienka i wtedy na chwile się wychyla. Nawet sobie pani nie wyobraża, jak przestraszył dziewczyny z mięsnego, gdy nagle podniósł klapę.&lt;br /&gt;Oniemiałam. Pani Jola ciągnęła dalej.&lt;br /&gt;- A jak tam utknie? Mówią, że nie utknie, bo nie bez powodu małego zatrudnili. Jak utknie, to podobno ma stukać i oni go znajdą. Małego tak, ale starego zatrudnili! A jak szczur go przestraszy i zawału dostanie? To co wtedy? Na pewno nie zastuka. Gdyby Hitchocock żył, miałby gotowy scenariusz.&lt;br /&gt;- Nie Hitchcock.&lt;br /&gt;- Nie? A kto?&lt;br /&gt;- Disney.&lt;br /&gt;- Disney? Ale jak to?&lt;br /&gt;Opowiedziałam Pani Joli pokrótce "Zaczarowaną". Najpierw słuchała z niedowierzaniem, z niepewnością, w osłupieniu, a potem zaczęła się śmiać. Śmiała się i śmiała i w takim nastroju opuściłam bibliotekę i Panią Jolę&amp;nbsp; zatopioną w świecie bajek.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6116799490907826974?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6116799490907826974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/01/od-hitchocka-do-disneya.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6116799490907826974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6116799490907826974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/01/od-hitchocka-do-disneya.html' title='Od Hitchock&apos;a do Disney&apos;a'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-5735125272248411133</id><published>2011-01-02T12:58:00.003+01:00</published><updated>2011-01-20T12:37:58.591+01:00</updated><title type='text'>Nowe początki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I mamy Nowy Rok. Niby kolejny dzień życia, ale lubimy początki. Są takie czyste.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowych postanowień niewiele. Po co je robić, skoro poprzednie nadal aktualne, ledwie napoczęte lub zupełnie świeże? Z postanowieniami noworocznymi jest trochę jak z grzechami na spowiedzi: mamy stałą listę, którą wyznajemy bez zająknięcia z pamięci, a po odejściu od konfesjonału obrabiamy tę sama listę na zasadzie popełniony-odfajkowany. Lubimy początki, zmiany, ale znane jest bezpieczne:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedno z nowych postanowień noworocznych w trakcie realizacji, zaczęte w ostatnich dniach minionego roku. Bo wydaje mi się, że odkryłam tajemnicę szybko upływającego czasu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chleb.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten nasz powszedni, ten pieczony w wakacje z Babcią, ten razowy ze sklepu Pani Majewskiej, którego już od lat nie ma, ten z wiecznie chrupiącą skórką i miękkim miąższem, choć nigdy nie widział torebki foliowej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Takich chlebów już nie ma.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A co z tajemnicą czasu? To proste.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bierzemy świeżutki ciepły chlebek z półki sklepowej i w domu wyciągamy tygodniowy gnieciuch. I po każdej takiej drodze do domu jesteśmy tydzień starsi!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiłam dłużej pobyć młoda, więc nastawiłam swój własny zakwas. Nie pierwszy w życiu, ale pierwszy, który po kilku dniach nadal pięknie pachnie i nie jest zielony. Dokarmiam go szepcząc czule, że jest mi potrzebny, że każdemu należy się w życiu coś więcej niż pleśń i że niech pozwoli mi odzyskać kradzione przez niby-chleb tygodnie. Słucha radośnie bulgocząc. Chyba go oswoiłam:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kochani, życzę Wam, aby ten Nowy Rok mijał powoli, z chwilami niekradzionymi a pełnymi dobroci, wartości, uśmiechu i niech zapach chleba uświadamia Wam, jakie to życie jest piękne!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-5735125272248411133?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/5735125272248411133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/01/nowe-poczatki.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5735125272248411133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5735125272248411133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2011/01/nowe-poczatki.html' title='Nowe początki'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3844473098856858858</id><published>2010-12-23T17:31:00.002+01:00</published><updated>2010-12-23T17:31:42.053+01:00</updated><title type='text'>Wesołych Świąt!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TRN5W_awhbI/AAAAAAAAFdw/HcdI9Nsw8O0/s1600/%25C5%25BCyczenia+pok%25C3%25B3j.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="280" src="http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TRN5W_awhbI/AAAAAAAAFdw/HcdI9Nsw8O0/s320/%25C5%25BCyczenia+pok%25C3%25B3j.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3844473098856858858?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3844473098856858858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/12/wesoych-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3844473098856858858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3844473098856858858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/12/wesoych-swiat.html' title='Wesołych Świąt!'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TRN5W_awhbI/AAAAAAAAFdw/HcdI9Nsw8O0/s72-c/%25C5%25BCyczenia+pok%25C3%25B3j.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2684880687191888731</id><published>2010-12-11T23:48:00.001+01:00</published><updated>2010-12-12T01:37:40.476+01:00</updated><title type='text'>Baterie wyładowane</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Troszkę nam się zima rozpuszcza. Dziwna konsystencja pod stopami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwsza wywrotka za mną i pierwsze zgubione rękawiczki. Pierwsze koty za płoty. I jak znam siebie, nie ostatnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od kilku lat kupuję rękawiczki uniwersalne w kiosku, z popartym faktami przeświadczeniem, że są kilkurazowe. Dziś jednorazowe. Przed wyjściem z domu rozpakowałam je z woreczka, a gdy wysiadałam z autobusu, już ich nie było. Tyle badań naukowcy ze Stanów Zjednoczonych i Kanady przeprowadzają (ostatnio okazało się, że gdy kończymy 19 lat, z każdym rokiem o jeden procent spada nasza zdolność do zakochania  się w idealnym partnerze oraz że ponad połowa tyranozaurzych maluchów nie przetrwała z powodu drapieżników), a o badaniach na temat nałogowego, natrętnego wręcz gubienia rękawiczek milczą.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tylko parasolki nie gubię, bo zawsze zapominam ją zabrać z domu. Jest piękna, więc po co ryzykować. Tak sobie tłumaczę moje roztargnienie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A może ma to podłoże emocjonalne, genetyczne lub nawet epokowe?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie czas na rozmyślania, czas na sen. Wyłączam telefon, budzik pozbawiam baterii, czyli wyłączam się, bo baterie mi się wyczerpały. Jutro też jest dzień.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolorowych snów:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ps. Poproszę o prawdziwą zimę!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2684880687191888731?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2684880687191888731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/12/baterie-wyadowane.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2684880687191888731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2684880687191888731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/12/baterie-wyadowane.html' title='Baterie wyładowane'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3018612679801713823</id><published>2010-11-25T13:49:00.002+01:00</published><updated>2010-12-11T23:57:49.482+01:00</updated><title type='text'>Przedświąteczny czas</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas niedoczas.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak co roku przebiłam hipermarkety, w których czas bożonarodzeniowy zaczyna się w momencie wymiany palet ze zniczami na palety z bombkami. Mój przedświąteczny czas miał swoje zaczątki we wrześniu i od tamtego czasu sinusoida pędzi w górę na łeb, na szyję, a ja wraz z nią po raz nie wiadomo który na zamówieniowym Mount Everest.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Załamka? Skądże znowu! W takich momentach dostaję skrzydeł. Od wrześniowego Mikołaja:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku zdecydowałam się na stoisko &lt;a href="http://www.artstacja.pl/"&gt;&lt;b&gt;ArtStacji&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; na lubelskim kiermaszu świątecznym. Myślałam, że nie będzie łatwo namówić Artystów, z którymi znamy się tylko ze świata wirtualnego. I co?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O, istoto małej wiary! - chciałoby się krzyknąć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy przyszły 3 pierwsze paczki, grzecznie poinformowałam pana listonosza, że w niespełna 3 tygodnie przyjdzie mu przynieść co najmniej 40 kolejnych pod ten sam adres. Powiedziałam mu to, bo:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- bardzo go lubię-10%&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- niechaj sie nastawi na częsty kontakt z kobietą ubabraną mąką i farbami lub zamiennie z igłą i nitką w garści-10%&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- bałam się, że jeśli nie oszaleję lub nie padnę w tym słodkim przedświątecznym szaleństwie, to on mnie udusi-80%.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A tu pan listonosz się ucieszył. A gdyby mnie nie było, to sąsiadom zostawi, bym biegać na pocztę nie musiała. A jak nie będzie sąsiadów, to zadzwoni, bo numer mój ma. Skąd? Pewnie z poprzednich świąt wrześniowych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki tym wszystkim ludziom i dzięki panu wykonującemu zawód listonosza, moje święta są niezwykłe nie tylko dlatego, że dłuuugie. Po prostu są - nie da się tego wytłumaczyć. A każda paczka zawiera takie niezwykłości, że nie potrafię tego zamienić w słowa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamilknę więc!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3018612679801713823?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3018612679801713823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/11/przedswiateczny-czas.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3018612679801713823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3018612679801713823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/11/przedswiateczny-czas.html' title='Przedświąteczny czas'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7014172369097525067</id><published>2010-11-14T00:11:00.002+01:00</published><updated>2011-01-20T12:43:40.831+01:00</updated><title type='text'>Pomocy potrzebuję</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znam adres Świętego Mikołaja. Każdy zna. Wystarczy zostawić list na najbliższej ławeczce i rano już go nie będzie. Mama dostała ten adres od swojej Mamy i przekazała go mi wiele lat temu. Jeśli ktoś nie ma w pobliżu ławeczki, adres można sobie wygooglać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak czy inaczej, czyli z listem czy bez, Mikołaj i tak przyjdzie. A ja potrzebuję adres Czarodzieja Czasu. Jakiegokolwiek. Chyba że jest tylko jeden. Widział ktoś tego Pana? Choć to też o niczym nie świadczy, bo prawdziwego Mikołaja nikt nie widział, a jest.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może to nie Czarodziej Czasu, a Zaklinacz, Szaman, Wojownik, a może Złodziej? Proszę, adres adresem, ale ja nawet imienia nie znam. Zagubiona nie tylko w czasie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasem zazdroszczę Pędzlowi. Ma dwie ręce (zwane łapami) więcej, więcej włosów, cieplutki kaloryfer do dyspozycji wedle chęci, sen bez zobowiązań, bezgraniczny czar prowadzący prosto do kiziania, zawsze pełną miseczkę, drugą ze słodką śmietanką i własną myszkę do tarmoszenia zrobioną na szydełku przez przyjaciółkę swojej współlokatorki (znaczy mnie).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z drugiej strony, gdybym miała dwie łapki więcej, z pewnościę znalazłabym dla nich zastosowanie&amp;nbsp; i pragnęłabym dwóch kolejnych. Więcej włosów - w sumie gdybym odstawiła depilator, mogłabym zapomnieć o zazdrości. Cieplutki kaloryfer - chyba jednak wolę swoje łóżko z miękkimi podusiami. Sen snem, ale o czym taki kot śni? Wolę sobie przez sen szyć, lepić, znajdować nocnik na plaży, czy nie móc znaleźć ceny na butelce z pastą do podłogi niż śnić kocie niewiadome. I ja nie chrapię. Na pewno nie. Wiedziałabym o tym. Czar jakiś tam mam, a kizianie mam jak najbardziej. Pędzel potrafi się odwdzięczyć. Wiecznie pełna miseczka mogłaby doprowadzić do tragedii, że nie wspomnę o śmietance. A myszka, choćby najpiękniejsza, po co mi ona? Jak nie patrzeć: skoro Pędzel ją ma, to i ja ją mam. Choćby wtedy, gdy mój niewydepilowany lokator po pysznym jedzonku popitym śmietanką śpi na ciepłym kaloryferze pochrapując.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I chyba nie chciałoby mi się lecieć do kuchni na dźwięk otwieranej lodówki z nadzieją, że uda mi się ukraść kawałek szczypiorku (o ile akurat tam jest), pomartretować go żując i wypluwając, by na koniec wepchnąć go pod dywan w przedpokoju.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To ja sobie jednak poradzę z tym brakiem czasu. Dziękuję wszystkim, którzy w trakcie czytania poczuli choć iskierkę litości:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7014172369097525067?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7014172369097525067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/11/pomocy-potrzebuje.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7014172369097525067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7014172369097525067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/11/pomocy-potrzebuje.html' title='Pomocy potrzebuję'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-5648216517525479652</id><published>2010-11-01T12:50:00.000+01:00</published><updated>2010-11-01T12:50:26.783+01:00</updated><title type='text'>Nazwisko zobowiązuje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwa kilometry od mojej rodzinnej miejscowości swój sklep miał pan Żelazny. W sklepie tym można było kupić wszystko, co żelazne, od śrubek, gwoździ, przez narzędzia, aż do rur.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uważałam, że to słodkie budować przyszłość na czymś, co dostaliśmy od losu - na nazwisku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakiś czas temu, jadąc samochodem, zobaczyłam, że to nie jedyny przypadek na tej planecie:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A Wy znacie podobne przypadki?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TM6oRFOpxtI/AAAAAAAAFVc/_q4klzdZ-b4/s1600/zak%C5%82ady+mi%C4%99sne.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TM6oRFOpxtI/AAAAAAAAFVc/_q4klzdZ-b4/s320/zak%C5%82ady+mi%C4%99sne.jpg" width="258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I bliżej&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TM6pTXia_AI/AAAAAAAAFVk/MOboqSL8MKk/s1600/zak%C5%82ady+mi%C4%99sne.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TM6pTXia_AI/AAAAAAAAFVk/MOboqSL8MKk/s1600/zak%C5%82ady+mi%C4%99sne.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-5648216517525479652?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/5648216517525479652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/11/nazwisko-zobowiazuje.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5648216517525479652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5648216517525479652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/11/nazwisko-zobowiazuje.html' title='Nazwisko zobowiązuje'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TM6oRFOpxtI/AAAAAAAAFVc/_q4klzdZ-b4/s72-c/zak%C5%82ady+mi%C4%99sne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-528635305112219505</id><published>2010-10-29T22:56:00.002+02:00</published><updated>2010-10-30T11:25:04.988+02:00</updated><title type='text'>Wspomnienie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy czytałam &lt;a href="http://hobbyata.blogspot.com/2010/10/niekulturalnie_22.html"&gt;&lt;b&gt;post Aty&lt;/b&gt;&lt;/a&gt; (uwielbiam tę Kobietę!) o operze, przypomniało mi się pewne zdarzenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka dobrych lat temu pracowałam w Teatrze Muzycznym. Cudowne miejsce! Atmosfera do czystego chłonięcia, muzyka powodująca ciarki, aktorzy niezwykli, magiczni. Marzyłam o tym, by któregoś dnia odważyć się i stanąć w wejściu głównym ze śpiworem w ręku i już nigdy stamtąd nie wychodzić. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co jeszcze było cudowne, każdy pracownik dostawał podwójną wejściówkę na prapremiery. Nie ważne, że ja wcześniej przeżywałam dużo pra pra wymykając się do łazienki, do której rzadko trafiałam. Cóż mogłam poradzić na to, że wszystkie drogi prowadziły na balkon dla widowni podczas prób? Ważny był ten dzień, który gromadził ludzi tak samo zakochanych w operach i operetkach jak ja, ludzi, którzy zakupili bilety często kilka miesięcy wcześniej i z uśmiechem niedoczekania zaznaczali w kalendarzach ten dzień, ludzi, którzy -&amp;nbsp; gdyby mogli - pojawiliby się w wejściu głównym ze śpiworami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Baron cygański" to była pierwsza operetka w moim życiu. Byłam wtedy świeżo upieczoną uczennicą liceum sztuk plastycznych. Pewnego dnia do mojego pokoju w internacie przybiegło dziewczę oznajmiając, że jest do mnie telefon. Dzwoniła Mama. Następnego dnia jechała ze swoją klasą do Teatru Muzycznego i miała dwa wolne bilety na "Barona cygańskiego". Ktoś zrezygnował i pewnie do tej pory żyje w nieświadomości, że dzięki jego nieobecności urodziła się miłość po grób. Miłość do opery.&lt;br /&gt;Gdy wiele lat później - już w pracy - kończyliśmy dekorować scenę, tworzyć rekwizyty i poprawiać stroje do&amp;nbsp; "Barona cygańskiego", wspominając ten mój pierwszy raz, postanowiłam powołać do życia nową tradycję i na prapremierę zabrać Syna. Oporów nie było, bo dziecię w pacholęcym jeszcze wieku nie wiedziało, w czym rzecz.&lt;br /&gt;Zasiedliśmy w swoich fotelach, zgasły światła, rozsunęła się kurtyna i przeniosłam się w świat walca wiedeńskiego. No i zupełnie zapomniałam o moim towarzyszu. Do momentu, gdy nachylił się w moją stronę i wyszeptał: "Wiesz Mamo, na suficie jest 172 halogeny". Spojrzałam w górę i oniemiałam. Halogeny były ułożone w ładne rządki, ale wiedząc, że Syn urodził się z nietalentem do tabliczki mnożenia, wniosek nasuwał się sam: liczył każdą z osobna. Biorąc pod uwagę kilka pomyłek i kilkakrotne liczenie od początku - jak nic zeszło mu cały akt.&lt;br /&gt;Podczas pierwszej przerwy odciągnęłam go na boczek i wyjaśniłam, o czym był akt pierwszy oraz co będzie w drugim, a podczas drugiej przerwy co będzie w trzecim. Tak, by nie przeciążać matematycznego umysłu.&lt;br /&gt;Gdy wychodziliśmy po kilku bisach arii finałowej, nadal stały mi wszystkie włoski na ciele, a Syn popadł w zadumę. "Podobało się?" - zapytałam nieśmiało. Odparł: "Teraz wiem jedno: jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to nie zawsze chodzi o pieniądze. Czasem o miłość".&lt;br /&gt;Sukces! Dotarło:)&lt;br /&gt;Teraz z biegiem czasu myślę, że wprowadzenie w świat sztuki, mimo obaw, było łatwe. A teraz?&lt;br /&gt;Co ma zrobić matka, której nastoletni Syn wraca z weekendu z kolczykiem w brwi, a na pytanie: "co robisz?" (kiedyś odpowiedziałby: bawię się, rysuję lub oglądam bajkę) odpowiada: "Szukam fajnych tatuaży"?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-528635305112219505?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/528635305112219505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/10/wspomnienie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/528635305112219505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/528635305112219505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/10/wspomnienie.html' title='Wspomnienie'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7112207461003954199</id><published>2010-10-04T23:42:00.000+02:00</published><updated>2010-10-04T23:42:06.719+02:00</updated><title type='text'>Właściwie o niczym</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cudownie mieć Mamę, która robi pierogi. Nie takie zwykłe lecz Najlepsze Pierogi Świata. A przywiezienie pierogów po weekendzie połączone z poniedziałkową niechęcią do pichcenia to zestaw doskonały.&lt;br /&gt;Wszystkie pierogi do domu nie dotarły. Mama jest skrupulatna i dokładną ilość pierogów wychodzących poznałam przez telefon. Pierogi przychodzące zostały pomniejszone o sztuk siedem. Śledztwo dowiodło, że na drodze powrotno-poweekendowej Syna stanęło dwóch kolegów, dwa bezdomne koty i on sam. Nie dochodziłam kto ile, bo to miłe było. A na obiad dziś wystarczyło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierogi to też trochę jak nagroda. Medal niemal, bo mi się należy. Byłam dziś bardzo odważna! Spryskałam się spay'em na komary i poszłam po ocieplinę do piwnicy z pchłami. Ociepliny potrzebowałam jak powietrza, bo dotarłam do tej części zamówień, że bez niej ani rusz. Tylko teraz nie wiem, czy pchły w końcu padły po tych wszystkich truciznach wykładanych przez spółdzielnię, czy są tam nadal, tylko trafiłam na najedzone. Czy były tak głupie, że nabrały się na spray na komary? A może pchły odskakują na zimę?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym bądź razie mam czym nadziewać moje króliczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pędzel znów podziębiony. Swoją drogą, jak można się przeziębić spędzając całe dnie na ciepłym kaloryferze? A może to te spacery do miseczki z jedzeniem? Pędzel śpi sobie teraz twardo i chrapie jak prawdziwy mężczyzna. Ja jestem zmęczona, więc pewnie nie zostanę mu dłużna. Żadna pchła, jeśli się tu dostała, tej dźwiękowej kawalkady nie przeżyje. No, chyba że głucha.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7112207461003954199?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7112207461003954199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/10/wasciwie-o-niczym.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7112207461003954199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7112207461003954199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/10/wasciwie-o-niczym.html' title='Właściwie o niczym'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-8247385622097150445</id><published>2010-09-23T22:58:00.001+02:00</published><updated>2010-09-24T08:11:23.825+02:00</updated><title type='text'>Okienne rewolucje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od miesiąca tkwię w polskiej prozie kobiecej. Małe zlecenie - duży sprawdzian umiejętności. Zależy mi, więc męczę się z przyjemnością, od czasu do czasu tracąc oddech przygnieciona pojedynczą stroną przemyśleń bohaterek żywcem wyjętych z "Cosmopolitan". I nie mogę się nadziwić, że jakieś dziesięć lat temu marzyłam o tym, by napisać książkę z moją osobistą, przetworzoną na polskie realia Bridget Jones! Gdzieś tam na zakamarku jakiejś głęboko schowanej płyty są nawet jej zaczątki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejny dowód na to, że ludzie się zmieniają. To pocieszające, że jednak udaje mi się ewaluować. Kierunek nieważny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I pocieszające, że nasza kobieca proza to nie tylko te głupiutkie kobietki, zakupoholiczki, karierowiczki, liczące kalorie i minuty do spotkania z Bynajmniej Księciem z bajki. Jest sporo dobrych pozycji, do których na pewno wrócę, by przeczytać je na spokojnie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale ja jak zwykle nie o tym chciałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chciałam zacytować Grocholę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze na chwilę odbiję na boczek: odbijanie na boczek miałam zawsze, ale kiedyś rozpisywałam się jak leci, a teraz robię to na początku. Ewaluacja. Nieważne, w którą stronę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I do rzeczy. Grochola w "Nigdy w życiu!" napisała: "&lt;meta content="text/html; charset=utf-8" http-equiv="Content-Type"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;meta content="Word.Document" name="ProgId"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;meta content="Microsoft Word 9" name="Generator"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;meta content="Microsoft Word 9" name="Originator"&gt;&lt;/meta&gt;&lt;link href="file:///C:/DOCUME%7E1/User/USTAWI%7E1/Temp/msoclip1/02/clip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt;&lt;!-- /* Style Definitions */p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal	{mso-style-parent:"";	margin:0cm;	margin-bottom:.0001pt;	mso-pagination:widow-orphan;	font-size:12.0pt;	font-family:"Times New Roman";	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}h2	{margin-right:0cm;	mso-margin-top-alt:auto;	mso-margin-bottom-alt:auto;	margin-left:0cm;	mso-pagination:widow-orphan;	mso-outline-level:2;	font-size:18.0pt;	font-family:"Times New Roman";	font-weight:bold;}h3	{margin-right:0cm;	mso-margin-top-alt:auto;	mso-margin-bottom-alt:auto;	margin-left:0cm;	mso-pagination:widow-orphan;	mso-outline-level:3;	font-size:13.5pt;	font-family:"Times New Roman";	font-weight:bold;}h5	{margin-right:0cm;	mso-margin-top-alt:auto;	mso-margin-bottom-alt:auto;	margin-left:0cm;	mso-pagination:widow-orphan;	mso-outline-level:5;	font-size:10.0pt;	font-family:"Times New Roman";	font-weight:bold;}a:link, span.MsoHyperlink	{color:blue;	text-decoration:underline;	text-underline:single;}a:visited, span.MsoHyperlinkFollowed	{color:purple;	text-decoration:underline;	text-underline:single;}p	{margin-right:0cm;	mso-margin-top-alt:auto;	mso-margin-bottom-alt:auto;	margin-left:0cm;	mso-pagination:widow-orphan;	font-size:12.0pt;	font-family:"Times New Roman";	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}span.texttext	{mso-style-name:text_text;}p.bodytext, li.bodytext, div.bodytext	{mso-style-name:bodytext;	margin-right:0cm;	mso-margin-top-alt:auto;	mso-margin-bottom-alt:auto;	margin-left:0cm;	mso-pagination:widow-orphan;	font-size:12.0pt;	font-family:"Times New Roman";	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}p.autor, li.autor, div.autor	{mso-style-name:autor;	margin-right:0cm;	mso-margin-top-alt:auto;	mso-margin-bottom-alt:auto;	margin-left:0cm;	mso-pagination:widow-orphan;	font-size:12.0pt;	font-family:"Times New Roman";	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";}@page Section1	{size:595.3pt 841.9pt;	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;	mso-header-margin:35.4pt;	mso-footer-margin:35.4pt;	mso-paper-source:0;}div.Section1	{page:Section1;}--&gt;&lt;/style&gt;Chciałabym mieć taki charakter, żeby jeśli ktoś mi przyśle kiedyś gówno końskie w paczce, nie krzyknąć z odrazy, tylko się ucieszyć, że konik tu był."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cóż, to właśnie ja mam ten wymarzony przez Grocholę charakter, ale dziś dobrych stron - a już na pewno radości - znaleźć nie mogłam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wymiana okien to nie marzenie, to konieczność. Konieczność niczym marzenie się wreszcie ziściła i po długich oczekiwaniach przyszła wiadomość, że montaż dziś. W piątek obiecałam pojawić się kulinarnie na kiermaszu, w sobotę mam wysłać gotowy tekst, a w poniedziałek czeka mnie wysyłka sporej ilości dziełek, które jeszcze nie powstały.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Plan był taki: w środę od rana piekę ciasteczka na kiermasz, w międzyczasie wynoszę połowę kuchni i kawałek pokoju, by zrobić dojście do okien, wieczorkiem piszę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś miały być okna, wieczorkiem sprzątanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piątek od rana pisanie z przerwami na kolejne wyrabianie chlebów na kiermasz, po południu sam miły kiermasz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sobota i niedziela artystyczna w blasku bez przeszkód przedzierającego się przez nowe okna światła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Proste i zwarte, prawda? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A tu gówno końskie w paczce!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okna są, a jakże. Są wszędzie. W kuchni, w pokoju, w przedpokoju nawet. Tyle że stoją na podłodze.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie dało się inaczej, bo Pan Montujący tuż po wniesieniu okien na drugie piętro dostał telefon ze szkoły, że synek spadł z drabinki na w-fie i się połamał. No przecież nie mogłam mu zabronić jechać. Biedny dzieciaczek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak mi się wszystko poprzestawiało. Już wczoraj był poślizg, bo okazało się, że w szafkach mieszczą się  niesamowite do opisanie ilości rzeczy, których przeniesienie i przy  okazji posegregowanie zajmuje czas nie proporcjonalny do mojego  optymizmu. I to nie wynoszenie kuchennych cudów a ciasteczka stały się międzyczasem z miernym skutkiem. I z  pisania nici, bo padłam bez mycia.&lt;br /&gt;Dziś balansując między oknami w częściach, po niemałych poszukiwaniach mąki, cukru i przypraw, skończyłam piec ciasteczka, jeden chleb zagniotłam siedząc w pokoju na podłodze, drugim chlebem zajęła się maszynka - też na podłodze, ale w pokoju Syna. Na obiad była smażona&amp;nbsp; na cudem odnalezionym oleju kiełbasa. A jutro ciąg dalszy armagedonu. Optymizm schowałam do kieszeni i w sobotę widzę sprzątanko bynajmniej nie artystyczne. A teraz sobie piszę, aż padnę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobranoc:)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-8247385622097150445?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/8247385622097150445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/09/okienne-rewolucje.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8247385622097150445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8247385622097150445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/09/okienne-rewolucje.html' title='Okienne rewolucje'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3543159352816409305</id><published>2010-09-17T00:08:00.001+02:00</published><updated>2010-11-07T17:36:52.016+01:00</updated><title type='text'>Jesiennie</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Żyję i mam się dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;To tylko ten niedoczas.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Po wakacjach do codzienności dołączył rok szkolny, teraz dołączyła jesień z wszystkimi swoimi cudownościami. Pół skrzynki węgierek przerobiona na powidła (jakże one pachną!), drugie pół czeka w kolejce. Tuż przed skrzynką jabłek i workiem papryki od Sąsiada. I tylko jest jeden problem: słoiki w piwnicy. Niby nie problem, prawda? A jeśli dodam, że oprócz słoików w piwnicy są tam armie pcheł? Tego lata koty na naszym osiedlu okazały się bardziej płodne niż zazwyczaj. No, ale to nie było zwykłe lato. Może ten śródziemnomorski klimat miał wpływ na futrzaki. I na pchły.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Niby spółdzielnia truła, ale kto tam pójdzie, by sprawdzić, czy skutecznie? Ja raz byłam, bo nie wierzyłam. Zobaczyłam, uwierzyłam i końmi mnie tam nie zaciągniecie. Syn też się nie da wkręcić, bo za dużo wie. Sąsiedzi w niewiedzy, bo każdy czeka, że może ten drugi. Żeby chociaż jakiś wróg do wrót mego domu zapukał. Ale wrogów też posucha.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Wykorzystam to, co w domu, a potem najwyżej będę sępić u znajomych.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Dziś śnił mi się koszmar. Ja z niewydepilowanymi nogami w zacnym towarzystwie. Zwierzyłam się i oberwałam od Syna za całą płeć piękną, że niby to jesteśmy dziwne.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;-Może bywamy?-spróbowałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;-Zdecydowanie jesteście-usłyszałam.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Nie dyskutowałam. Przed siódmą trudno o argumenty.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;A to moje jabłuszka w dzisiejszy poranek po deszczowej nocy.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TJKVEhx59ZI/AAAAAAAAFLc/lcM-VlIgM5U/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="188" src="http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TJKVEhx59ZI/AAAAAAAAFLc/lcM-VlIgM5U/s320/2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3543159352816409305?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3543159352816409305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/09/jesiennie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3543159352816409305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3543159352816409305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/09/jesiennie.html' title='Jesiennie'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/TJKVEhx59ZI/AAAAAAAAFLc/lcM-VlIgM5U/s72-c/2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7430958978339907699</id><published>2010-08-28T11:32:00.002+02:00</published><updated>2010-11-01T12:56:06.601+01:00</updated><title type='text'>Wieczór w Anglii</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Wczoraj o mały włos głowy mi nie urwało. Tak wiało!&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Od tego kataklizmu uchronił mnie jedynie fakt, że nie wybierałam się na dwór, bo dochodziła 23-cia i właśnie pakowałam się do łóżka z laptopem po długiej gorącej kąpieli.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Jesień się zbliża jak nic. A pogoda nas trochę porozpieszczała, nie mając na względzie tego, że ludzie są skłonni do przeżywania szoków. Zanim zaczną grzać, znów przyjdzie śnić kolorowo w różowych skarpetkach. Lub tych grafitowych wydzierganych przez Przemka na drutach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Kot od dwóch dni kicha. Dziś o siódmej rano opluł mi śliwki. Resztę dnia spędził na stoliku wiklinowym, a dokładniej na półce z gazetami pod blatem. Upodabnia się do swojej pani, która w chwilach słabości wybiera samotność i unika litości. Stolik jest przykryty sięgającym podłogi zielonym obrusem. Koci namiot? Bynajmniej. Raczej kichający stolik. Za pierwszym razem mało ducha nie wyzionęłam. Na szczęście człowiek posiada zdolność przywykania do największych dziwactw.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Nie bez powodu zapakowałam się z laptopem do łóżka. Wraz z wielkanocnymi życzeniami od niezwykłej Pani Madzi przyszła płytka z filmem. Pani Madzia uważała, że skoro szyję króliki i próbuję swych sił w pisaniu książeczki dla dzieci, muszę obejrzeć "Miss Potter". Od świąt minęło kilka dobrych miesięcy-tych zapracowanych, a wczoraj poczułam się potwornie zmęczona. Zamiast pójść spać, postanowiłam przenieść się do wiktoriańsko-gregoriańskiej Anglii na przełomie XIX i XX wieku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Wspaniałe miejsce na odpoczynek! Rozległe, porośnięte trawą wzgórza. Do towarzystwa cudowna Renee Zelweger w swoim staropanieństwie, z idealnie wyuczonym gestem zaciskania ust, z pasją, z chęcią-popartą działaniem-spełniania marzeń. Sztywna przyzwoitka, której czujność łatwo uśpić dolewając brandy do kawy. Rodzice hołdujący podziałom społecznym. Fantastyczne stroje (ach, czasem tak mi się marzą) i fryzury (te mniej). I zabawne akwarelowe zwierzątka namalowane przez Beatrix, które wiercą się i puszczają oczka:)&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;Odpoczęłam. Dziękuję Pani Madziu!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7430958978339907699?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7430958978339907699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/08/wieczor-w-anglii.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7430958978339907699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7430958978339907699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/08/wieczor-w-anglii.html' title='Wieczór w Anglii'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-603614336118448144</id><published>2010-08-24T23:49:00.001+02:00</published><updated>2010-08-28T11:33:20.122+02:00</updated><title type='text'>Świerszcz w kominie</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To niesamowite, że w środku miasta o północy, gdy wszyscy rozsądni śpią, obok najbrzydszego i jedynego niewyremontowanego bloku rozbrzmiewa świerszcz. Może jest ich więcej, a może tylko jeden. Uzdolniony. Trudno powiedzieć. W środku nocy dudni cisza przerywana tylko od czasu do czasu przejeżdżającym samochodem. Ktoś gdzieś jedzie, ktoś skądś wraca, musi lub chce jechać, a może zwyczajnie spać nie może.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A on gra. On świerszczy w najlepsze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A mi się wyświetla film. Obrazki z ogrodu, którego nie miałam, nie mam, ale mieć będę. Może wkrótce, może u schyłku życia. Ale czy czas ma znaczenie? Jednostką cieszenia się ze spełnionych marzeń jest intensywność, nie minuty. Nieważne, czy będę mogła jeszcze biegać za motylami, czy pozostanie mi odkurzania chaty na siedząco. Taborecik w prawo-kawałek podłogi, kolejny kawałeczek-kolejny kawałek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Widzę ogród, lawendę, która po dotyku zostaje na dłoniach.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jaśmin i bzy. &lt;br /&gt;Będę smażyła placki z cukinii, która jeszcze niedawno była ziarenkiem w mojej dłoni. Robiła nalewki ze swojej pigwy i z zerwanego czarnego bzu za domem. Będę rozcierała w dłoniach-tych młodych lub już pomarszczonych-pęczek ususzonej bazylii i tymianku. Będę przyprawiała omlet o szóstej rano świeżą kolendrą nie otrzepując z niej z rosy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A wieczorem będę siadała na bujanym wiklinowym fotelu i czytała książkę przy dźwiękach świerszcza. Urządzę mu salon w kominie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Będę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Będę i już!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziwnie mi o tym pisać na wspomnienie czasów, gdy jedynie ważna dla mnie ziemia to ta w doniczkach na moim parapecie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Ludzie się zmieniają. Oby nie świerszcze!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-603614336118448144?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/603614336118448144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/08/swierszcz-w-kominie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/603614336118448144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/603614336118448144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/08/swierszcz-w-kominie.html' title='Świerszcz w kominie'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-5282640810500970787</id><published>2010-08-20T22:54:00.003+02:00</published><updated>2010-08-28T11:33:37.565+02:00</updated><title type='text'>W ziarenku tkwi siła</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Każda chwila mi się ostatnio kurczy do wielkości ziarenka piasku. Z ziarenka trudno coś wycisnąć, ale ja nie ustaję. Cisnę i cisnę, i brnę do przodu. Krok po kroku. Odmierzam czas nie tymi mizernymi ziarenkami, a kolejnymi wykreślonymi pozycjami na mojej liście do zrobienia. Bez niej bym zginęła. Choć ostatnio proporcje między dopisywaniem a wykreślaniem bardzo się zmieniły. I chyba zbyt często powtarzam sobie na głos "dam radę", bo Pędzel zaczął reagować na te słowa jak na nowe imię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A najmilsze w tym wszystkim jest to, że tak mi dobrze, że dobrze mi tak:) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wiem, dziwna jestem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Piszę to w przerwach reklamowych podczas "Troi".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I wspominam pewną Wielkanoc w moim domu. W telewizji po raz kolejny puszczali "Joe Black'a". Poszłam do drugiego pokoju zostawiając Mamę sam na sam z sobą, z kieliszkiem domowej wiśniówki i z Brad'em Pitt'em. Zerkałam i obserwowałam, jak zakochuje się w jednym z moich ukochanych filmów. Patrzę i widzę Mamę spokojną, szczęśliwą, popijającą nalewkę i zahipnotyzowaną ekranem mojego starego Grundiga. I w pewnej chwili słowa: "Jak można być tak przystojnym?".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Drugie imię Pędzla to Damradę. Brad'a Pitt'a - Jakmożnabyćtakprzystojnym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-5282640810500970787?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/5282640810500970787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/08/w-ziarenku-tkwi-sia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5282640810500970787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5282640810500970787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/08/w-ziarenku-tkwi-sia.html' title='W ziarenku tkwi siła'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-465174656154054011</id><published>2010-07-22T21:23:00.001+02:00</published><updated>2010-08-28T11:33:59.771+02:00</updated><title type='text'>Sąsiedzi z osiedla</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kroczę spacerkiem do sklepu. Przede mną kroczy dziewczyna pchająca wózek z małym bąblem. Chwilę potem dołącza do nich mała śliczna uśmiechnięta księżniczka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Gdzie idziecie? - pyta uśmiechnięta księżniczka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Na spacer - odpowiada uśmiechnięta dziewczyna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-A po co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Bo dzieci muszą chodzić na spacer.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-A po co?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Żeby były zdrowe.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-A ja też mogę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Chcesz iść z nami na spacer?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dobrze, chodź.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I tak uśmiechnięta dziewczyna z wózkiem i uśmiechnięta księżniczka idą razem na spacer, a ja kroczę za nimi uśmiechnięta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kilkanaście kroków dalej uśmiechnięta księżniczka skręca w prawo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-A gdzie ty idziesz? - pyta uśmiechnięta dziewczyna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Do parku - odpowiada uśmiechnięta księżniczka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Nie możemy iść do parku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Bo to za daleko. A jak pójdziemy za daleko, twoja mamusia mi przypierdoli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mój uśmiech z hukiem sięgnął bruku. Szybko wyminęłam towarzystwo, by uratować resztki miłego dnia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kilkanaście kroków dalej na wąskiej barierce siedziało siedmiu mężczyzn w słusznym wieku. A raczej balansowało. Nosy mieli bordowe, oczy błyszczące i nieproporcjonalnie przymknięte. Część z nich kiwała się w tył i w przód, reszta w prawo i w lewo. Zaznaczę, że nie wiało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ta swoista rytmika jakoś mnie uspokoiła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nagle jeden z nich powiedział do mnie:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dzień dobry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dzień dobry - odpowiedziałam. I poszła fala. Fala w przód i w tył, w prawo i w lewo:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dzień dobry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dzień dobry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dzień dobry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dzień dobry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dzień dobry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tak mnie tym rozbroili i zawstydzili, że wracając już z zakupami, wybrałam inną drogę. Mój uśmiech nie do końca podniósł się z bruku i drugiej takiej dawki kultury mogłabym nie przeżyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziwny ten świat.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-465174656154054011?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/465174656154054011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/07/sasiedzi-z-osiedla.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/465174656154054011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/465174656154054011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/07/sasiedzi-z-osiedla.html' title='Sąsiedzi z osiedla'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3615027202468964779</id><published>2010-07-17T21:50:00.003+02:00</published><updated>2010-11-07T16:49:47.891+01:00</updated><title type='text'>Czas, kaktus i ścierka</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tak sobie patrzę i widzę, że dawno mnie tu nie było. A wydaje się, jakby to było wczoraj. Einstein tworząc swoją teorię względności chyba przewidział, że kiedyś tam na świecie pojawi się pewna Moniczka, która unosząc się nieco nad ziemią, zakrzywi czasoprzestrzeń. Nie potrafię zejść na ziemię, by sprawdzić prawdziwość jego rozważań. No i nie mam na to czasu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Każdy jarmark to przedsięwzięcie. Nie tylko praca, ale i myślenie. Nie, nie myślenie-kombinowanie. Radzę z tym sobie całkiem nieźle, ale wtedy wyżej unoszę się nad ziemią. Można powiedzieć, że gdy myślę, to nie myślę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Skomplikowane? Niezupełnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Może przykład.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jestem posiadaczką kaktusa, którego przywiozłam z kraju odległego. Minęło już trochę czasu, a przestępstwa niektóre ulegają przedawnieniu, więc przyznam się, że ów kaktus pochodzi z nocnej kradzieży. Mały szaber w egzotycznym ogrodzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kaktus ten jest z tych przewrotnych. Jest kaktusem, choć nie wygląda na kaktus, a zachowuje się jak kaktus. Nie ma widocznych kolców lecz małe puszyste kuleczki. Te kuleczki są miłe w dotyku-wiem, a potem okazuje się, że to jakby wata szklana-też wiem. Igiełek nie da się wyciągnąć, bo jak wyciągną coś, czego nie ma, a co tylko się czuje? I to jak czuje!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Weszłam dziś rano do kuchni i na podłodze zobaczyłam kawałek kaktusa. Tak zwane dziecko.&amp;nbsp; Postanowiłam posadzić go obok matki (kaktus z tych, co to się świetnie przyjmują). Nauczona doświadczeniem (tak, tak, czasem się uczę), w żadnym razie dziecka w dłonie wziąć nie miałam zamiaru, chwyciłam więc ścierkę i patyczek i plan zrealizowałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Już przy braniu ścierki kombinowanie powinno mi się przełączyć na myślenie, bo przecież po najbliższym myciu naczyń wytrę w nią dłonie. Ale to tak nie działa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zbliżała się pora obiadu. Upał niemiłosierny, w kuchni tym bardziej, więc do robienia spaghetti olio e aglio rozebrałam się do bielizny niczym do rosołu. Talerz wylądował na stole, jeszcze widelec i zasiadam. Zasiadłam i przykleiłam się do krzesła. Wstałam więc (czyt. odkleiłam się), pościeliłam sobie ściereczkę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mogę dalej nie pisać?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3615027202468964779?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3615027202468964779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/07/czas-kaktus-i-scierka.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3615027202468964779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3615027202468964779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/07/czas-kaktus-i-scierka.html' title='Czas, kaktus i ścierka'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7355240028695715503</id><published>2010-06-25T12:53:00.002+02:00</published><updated>2010-08-28T11:34:58.302+02:00</updated><title type='text'>Zakróliczona</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jeszcze dwie nogi i kawa - obiecałam sobie. Nogi nie moje, a przyszłego królika.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dwie nogi jakoś przeżyłam,&amp;nbsp; przeniosłam się z podłogi w wyższe sfery, w pobliże wiklinowego stoliczka i sącząc czarny napój wkładam w filiżankę całą swą wiarę, że mi pomoże. Podczas pełni spać nie mogę. A może raczej: nie muszę, bo nie to, że spać nie mogę lecz spać mi się nie chce. Oczywiście tylko w nocy, bo gdy nadchodzi poranek, zaczynam się robić senna, a tu żyć trzeba. Każda pełnia skłania mnie do myślenia o przodkach - moi pewnie mieli większy zarost na większej powierzchni ciała i zdecydowanie większe zęby. Wilcze. Dobrze, że mi się szwędacz nie włącza, bo oni raczej podczas pełni w domu nie siedzieli.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Powinnam lepiej dobierać filmy i książki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wczoraj był zadziwiający dzień. Postanowiłam podbić nowy rynek i wybieram się na początku lipca na jarmark spory kawałek od domu. Przez półtora tygodnia udało mi się przygotować niezłą ilość wyrobów. Wczoraj natomiast przychodził mail za mailem z pytaniami i zamówieniami i tak biegając pomiędzy laptopem a maszyną do szycia, wszystko wyprzedałam. Czy pełnia wpływa na chęć posiadania królików?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziś więc szyję i nadziewam króliki. Nie jest łatwo, bo prawy kciuk wczoraj w szkło wsadziłam. Kuchnia to miejsce pełne niespodzianek. Ocieplina przykleja się do plastra i igłę dziwnie się trzyma. Ale za to nauczyłam się wiązać supełki lewą ręką!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kawa wypita. Wracam do kicajków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Miłego dnia:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7355240028695715503?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7355240028695715503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/zakroliczona.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7355240028695715503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7355240028695715503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/zakroliczona.html' title='Zakróliczona'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7937037713535774756</id><published>2010-06-21T22:54:00.002+02:00</published><updated>2010-08-28T11:35:19.189+02:00</updated><title type='text'>Ciśnienie spadło i dopadło</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wcale nie czuję, że to najdłuższy dzień w roku. Minął jak w oka mgnieniu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to mgnienie oka jakieś takie ospałe, ale ja z tych, na których kawa nie działa.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Prawie cały dzień poza domem, w wielu miejscach, w wielu wymiarach. I z ogromną parasolką u boku, którą to z rozsądku postanowiłam dzierżyć i oczywiście okazało się, że ją tylko przewietrzyłam, bo niby czemu akurat dziś natura miała by przestać ze mnie drwić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Już rok temu Syn skończył gimnazjum. Byłam przewodniczącą prezydium szkoły, więc konto bankowe było na mnie (takie tam zwyczaje). Teraz sobie o tym przypomnieli i poproszono mnie o zlikwidowanie. Umówiłam się z przemiłą Panią sekretarką w piątek w banku. I zawaliłam. Nie do końca świadomie, bo czułam, że coś miałam w przyczyn niezależnych jeszcze odwołać. Ale tylko czułam. Pani zadzwoniła z miejsca naszego spotkania, ja się pokajałam i umówiłyśmy się na dziś. Pełna wyrzutów sumienia nalegałam, że się dopasuję i tym oto sposobem pomiędzy porannym masażem a spotkaniem w banku miałam trzy godziny szwędania się po mieście, bo do domu nie opłacało mi się wracać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zakupy do lodówki w jednym miejscu, dla kota w drugim, chemia w trzecim. Wędrówki po sklepach poprzeplatane najsłodszymi wizytami w pięciu księgarniach w poszukiwaniu pewnej książki. Bez skutku. Po drodze poczta, a tam Pani Ela. Moja kochana Pani Ela, której wieki nie widziałam. Połaziłyśmy pod ramię po mieście załatwiając jej sprawy i rozmawiając. "Ile masz jeszcze czasu?" - zapytała. Zostało mi 40 minut. "Wiesz, połaziłabym po księgarniach" - odpowiedziała, a ja z przyjemnością nie oponowałam, choć raczej nie wierzyłam, że poszukiwana książka jakimś cudem znalazła się na którejś z półek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A teraz siedzę sobie z laptopem na kolanach, z kotem na stopach i przysypiam popijając genialną imieninową zieloną herbatkę od Agi. Dla bardziej wnikliwych: imieniny były półtora miesiąca temu - nie dziś, herbata parzona dziś - nie półtora miesiąca temu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dobrej nocki*&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ps. A książkę zamówiłam sobie przed chwilą przez internet:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7937037713535774756?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7937037713535774756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/cisnienie-dopado.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7937037713535774756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7937037713535774756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/cisnienie-dopado.html' title='Ciśnienie spadło i dopadło'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7938844284424730147</id><published>2010-06-13T21:08:00.001+02:00</published><updated>2010-08-28T11:35:36.629+02:00</updated><title type='text'>Letnie dni</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Upały cudowne. Woda mineralna zamieszkała w miednicy z zimną wodą w łazience, bo lodówka zastawiona dzbankami z mrożoną zieloną herbatą z cytryną i butelkami maślanki. Kot uprawia wędrówki domowe w poszukiwaniu chłodniejszego miejsca od tego, który chwilę wcześniej zagrzał swoim futerkiem. Pranie schnie w oka mgnieniu. I w oka mgnieniu brązowi się skóra na nogach wystawionych z ogromną przyjemnością na balkon, podczas gdy łapki zajęte szyciem.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Dni piękne. Truskawkowe. Gdy świat zanurza się w truskawkowej magii, nic innego godnego skonsumowania dla mnie nie istnieje. Bywa, że przypłacam to dziwnym bulgotaniem w żołądku, ale to takie wiosenne granie.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Dziś jednak stęskniona działań kuchennych postanowiłam zaszaleć. Upiekłam dawno nie pieczony pasztet z pieczarek. Nie chciał wyjść, jak to zwykle czyni, w całości, więc wylądował w lodówce w blasze jako pasztet do smarowania. Ważne, że pyszny.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Za chwilę wstawiam do piekarnika moje pierwsze w życiu chlebki pita. Już wiem, już pogodziłam się z faktem, że raczej nic z nich nie wyjdzie. Pita rośnie trzy razy po godzinie w różnych formach: po zagnieceniu w kuli, po kolejnym zagnieceniu w kształcie kuleczek i po rozpłaszczeniu na placki. Moje ciasto w żadnej z postaci ani drgnęło. Nie wiem, czy drożdże złośliwe, czy kuchnia się na mnie obraziła.&lt;/span&gt;&lt;br style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Daję szansę chlebkom pita-jeśli jej nie wykorzystają, to ja się obrażę. Jestem kobietą, wolno mi!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7938844284424730147?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7938844284424730147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/letnie-dni.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7938844284424730147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7938844284424730147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/letnie-dni.html' title='Letnie dni'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2069674575900960209</id><published>2010-06-09T22:40:00.002+02:00</published><updated>2010-08-28T11:35:54.664+02:00</updated><title type='text'>Pachnidło</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wracałam do domu z masażu. Dochodziłam do drzwi bloku, gdy uderzył mnie ten zapach. Zatrzymałam się i zaostrzyłam zmysły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Musiałam wyglądać -&amp;nbsp; hm... inaczej, bo nadchodząca z naprzeciwka kobieta z psem zatrzymała się obok i zaczęła mi się dziwnie przyglądać, a potem rozglądać. Też zaostrzyła zmysły.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Co tu tak pięknie pachnie? - zapytałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kobieta bardziej zaostrzyła zmysły. Patrzyłam na nią z nadzieją, że rozwiąże zagadkę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kobieta zaostrzała zmysły i zaostrzała, mrużąc oczy i marszcząc czoło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- I co? Wie pani, co tak pięknie pachnie? - zapytałam z nadzieją.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Chyba tak - odpowiedziała. - To ten czarny bez tak śmierdzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2069674575900960209?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2069674575900960209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/pachnido.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2069674575900960209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2069674575900960209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/pachnido.html' title='Pachnidło'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-513948103672706547</id><published>2010-06-08T22:53:00.003+02:00</published><updated>2010-08-28T11:36:13.104+02:00</updated><title type='text'>Niewiele mam?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;O "znajomych" w interii pisałam &lt;a href="http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/07/znajomi.html"&gt;&lt;b style="color: #274e13;"&gt;TU (klik)&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;. Okazuje się, że mimo, iż nie bywam tam od bardzo dawna, listy nadal przychodzą. Oto jeden z ostatnich (pisownia oryginalna):&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;witaj mam   na imie oktawian  mysle ze jestes fajna dziewczyna  choc tak malo   o sobie napisalas  w profilu  ja sam tez niemam za wiele wiec moze sie poznamy  pozdrawiam&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I tak sobie myślę, czy rzeczywiście mam niewiele?&amp;nbsp; Bzdura! Myślę sobie, co mam. Mam wszystko, czego mi do szczęścia potrzeba.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wybacz Oktawianie (czy raczej oktawianie), nie poznamy się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-513948103672706547?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/513948103672706547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/niewiele-mam.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/513948103672706547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/513948103672706547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/niewiele-mam.html' title='Niewiele mam?'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-1018665720073439765</id><published>2010-06-04T22:15:00.001+02:00</published><updated>2010-08-28T11:36:31.521+02:00</updated><title type='text'>Kryminalistka</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wiedziona strachem, że na długi weekend zostanę bez książki, wybrałam się w środę do biblioteki. Pogoda przepiękna, słońce pełną parą. Dwa w jednym: książki na dobranoc i cudny spacerek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W bibliotece zagadałam się troszkę z moimi Paniami i nim się obejrzałam, pogoda zmieniła się diametralnie. Za oknem ujrzałam czarne niebo.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszystko ma swoje miejsce na ziemi, a miejsce mojej parasolki jest w domu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Biegnę - rzuciłam i z torbą pełną książek wybiegłam z biblioteki. Lunęło tak nagle i intensywnie, że zanim dobiegłam do przystanku, drogą płynęła rzeka, z włosów spływało mi pod bluzkę, spodnie nabrały kilogramów, buty zrobiły się śliskie, że nie wspomnę o mokrych majtkach. Wspomniałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nim przyjechał autobus, doszłam do etapu "wszystko mi jedno" i postanowiłam zrealizować resztę planu, czyli wysiąść przystanek wcześniej i zrobić zakupy. Wysiadłam i posunęłam (próbował ktoś iść w mokrych spodniach?) do sklepu. Ekspedientka wydusiła z siebie jedynie "ojej", co skwitowałam uśmiechem, bo nic więcej nie potrafiłam wydusić. Dopakowałam torbę z książkami zakupami, w drugą łapkę wzięłam żwirek dla kota i tak obładowana wyszłam ze sklepu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tuż obok był warzywniak. Wiosną to mój ulubiony sklep. A jeszcze w tak piękną wiosenną pogodę! Posunęłam do warzywniaka. Ekspedientka wydusiła z siebie jedynie uśmiech, co odwzajemniłam wydusiwszy swój i chwilę potem z trzecim pakunkiem wysunęłam ze sklepu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przed sklepem stał radiowóz. Gdy pojawiłam się w drzwiach, z radiowozu wyszedł policjant.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Gdzie pani idzie z tymi torbami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Do domu - odpowiedziałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Proszę wsiadać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zamurowało mnie. Zapłaciłam za wszystko, za każdą marcheweczkę i rzodkiewkę w pęczku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Zrobiłam coś złego, czy po prostu żałośnie wyglądam?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- No, wzbudza pani litość - usłyszałam. - Podwieziemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I taką oto limuzyną zajechałam przed blok. Mam tylko nadzieję, że choć jedna sąsiadka w tym momencie wyjrzała przez okno, by sprawdzić, czy się przejaśnia. Zdecydowanie za mało dostarczam tematów do plotek, a o sąsiadów trzeba dbać:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-1018665720073439765?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/1018665720073439765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/kryminalistka.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1018665720073439765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1018665720073439765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/06/kryminalistka.html' title='Kryminalistka'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6746946766161215481</id><published>2010-05-26T00:08:00.002+02:00</published><updated>2010-08-28T11:37:13.213+02:00</updated><title type='text'>Świata koniec</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Człowiek to taka dziwna istota. Łatwo wpada w rutynę. Jest też drugi typ: na rutynę sobie nie pozwala.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przyznaję, ja sobie nie pozwalam. I poszłam krok dalej. Decyzja podjęta, przyklepana. Remont.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I dlaczego? - się pytam! Drugi dzień dobiega końca, a ja mam wrażenie, że nie dzień, a świat się kończy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Są ludzie, którzy uwielbiają sprzątanie, prasowanie, mycie naczyń, pranie i inne tego typu dziwactwa. Nie ma co filozofować - to ja. Ale czy jest ktoś, kto uwielbia lub choćby lubi, a nawet zadowolę się: znosi remonty? Jeśli ktoś się przyzna, pół królestwa oddam. Drugie pół za tajemnicę, jak przetrwać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszędzie gruz, pył i dwa pokoje w jednym, czyli nie ma gdzie nogi wcisnąć. No tak, podczas remontu spada stopa życiowa. Pokój dzielony ze skarbami nastolatka. Nawet nie będę próbowała tego opisać, bo nie uda mi się oddać atmosfery. Dla rozbudzenia wyobraźni (i niech każdy radzi sobie sam): chomik na regale czyli z dala od kocich instynktów, telewizor na podłodze, kanister, opona z malucha, dwadzieścia pudełek po telefonach (jedni zbierają znaczki, inni...) i płyty, płyty, płyty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A jeśli jeszcze posiada się kota, którego pasją jest tarzanie się w tym, co nie na co dzień, ręce opadają. Chodzi toto dumnie siwe od tynku i ociera się o wszystko, co po drodze. Takie szczęśliwe zwierze bez połysku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czy bajka o rycerzu, który porywa niewiasty w kłopotach ma choć cień prawdy? Ja w każdym bądź razie czekam. Spakowana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ps. Wracając do kawałka tekstu: jeśli ktoś zechce mi wmówić, że zmywarka jest  błogosławieństwem tych czasów, będzie używał swego uroku, by mi ją  sprzedać lub zechce mi takową sprezentować, wykreślam z listy znajomych.  Od razu!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6746946766161215481?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6746946766161215481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/05/swiata-koniec.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6746946766161215481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6746946766161215481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/05/swiata-koniec.html' title='Świata koniec'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4069846147107967785</id><published>2010-05-22T22:13:00.004+02:00</published><updated>2010-08-28T11:37:38.933+02:00</updated><title type='text'>Marzenia</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mam trochę marzeń. Stosik, koszyk i słoiczek. Składam się z marzeń.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dwa z nich zaczęłam spełniać. Bo jak nie teraz, to kiedy? Pierwsze koty za płoty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jedno z marzeń pochodzi z lat szczenięcych. Od kiedy nauczyłam się czytać, niewiele było wieczorów bez książki. To wersja light. Nieprzespanych nocy nie sposób zliczyć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Od pierwszej książki wciąż na nowo zakochuję się w innych światach. Byłam Anią z Zielonego Wzgórza, Lisą z Bullerbyn, Panną z mokrą głową, D'Artagnanem, a gdy poczułam, że jestem skłonna nosić na szyi termos z zupą ogórkową niczym Wincenty Smok, postanowiłam sobie, że kiedyś sama stworzę taki inny świat. Świat, w którym inni odnajdą siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zaczęłam ten świat budować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Drugie marzenie narodziło się dużo później. Własna galeria. Buduję ją wkładając serce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Trzymanie kciuków mile widziane:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Szukałam mądrości o marzeniach wśród słów mędrców. Potrzebowałam cytatu na stronę mojej galerii. Znalazłam. Cytat piękny, ale to nie o nim chciałam. Znalazłam też inny-Stanisława Jerzego Leca:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;"Podrzuć własne marzenia swoim wrogom,&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;może zginą przy ich realizacji".&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nawet jeśli ta mądrość znajdzie się na moim nagrobku, marzeń spełniać nie przestanę!:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Spełnienia marzeń Kochani!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4069846147107967785?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4069846147107967785/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/05/marzenia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4069846147107967785'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4069846147107967785'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/05/marzenia.html' title='Marzenia'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-8303115012867226654</id><published>2010-05-16T23:18:00.004+02:00</published><updated>2010-08-28T11:37:58.717+02:00</updated><title type='text'>Każdy mierzy według siebie</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Cześć mamo. Co słychać? A właściwie to nie mów. Niebawem będę, to mi opowiesz. Ale nie jadę sam. Kamil u nas zanocuje. Nie masz nic przeciwko? To na razie. Aha, jesteśmy głodni. Zrobisz nam coś?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przed tym potokiem było moje "halo", po potoku na zwykłe "ok" nie starczyło miejsca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sobota po 22giej. Gdy Młody wyjeżdża, żywię się resztkami, a do sklepu chodzę po wodę mineralną i saszetki z kocimi przysmakami. Pędzel twardo hołduje filozofii, że resztki są dla ludzi. Nie głodzę się. I nie wciskam w siebie, by nie wyrzucać. Choć prawdą jest, że jedzenie wyrzucam w ostateczności. Jestem z tych, którzy wolą czerstwy chleb od świeżego i uwielbiam mieszane kanapki. Podobno posiłki o siedmiu smakach stanowią kwintesencję rozkoszy. A i owszem. Polecam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wracając do sobotniej nocy. Otwieram lodówkę. Kiełbasa już raz smażona niedojedzona, dwa pomidory, dwa plasterki żółtego sera, trzy napoczęte słoiki dżemów i jajek dwanaście.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kiełbasa plus jajka. Lniany woreczek na cebule sugeruje obecność co najmniej dwóch sztuk. Nie jest źle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na śniadanie smażę sobie dwa jajka i zazwyczaj nie dojadam. Reszta jak znalazł na drugie śniadanie. Rachunek prosty: po dwa jajka na osobę i bonus za bycie mężczyzną, czyli po pół jajka. Logiczne. Przeliczalne. Jaj pięć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Młodzi mężczyźni stanęli w drzwiach, gdy kiełbasce i cebuli niewiele pozostało do doskonałości. Syn zajrzał do miseczki z wbitymi jajkami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Pięć?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-No, tak.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Bonus po pół jajka?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-No, tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Faceci na pół jajka?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-No, tak. A na ile?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Może tak ze trzy razy tyle, co w miseczce?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Żart.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Za rok będę pełnoletni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Ile pełnoletniemu przysługuje?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Co najmniej trzy twoje dwa śniadania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przeliczyłam szybciutko razy dwa razy mężczyzna i wyszło na to, że niedzielne śniadanie będzie ubogie w jajka. Zerowo-jajeczne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jedli, a ja w pokoju obok słyszałam, jak im smakuje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Wystarczy wam? - taki mój żarcik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dojemy ciastem - usłyszałam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Jak dobrze, że upiekłam piernik, bo wiele zniosę, ale kolejnych jaj nic z tego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-8303115012867226654?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/8303115012867226654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/05/kazdy-mierzy-wedu-siebie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8303115012867226654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8303115012867226654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/05/kazdy-mierzy-wedu-siebie.html' title='Każdy mierzy według siebie'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2190749149591070627</id><published>2010-05-02T14:54:00.005+02:00</published><updated>2010-08-28T11:38:18.696+02:00</updated><title type='text'>Palec słońca</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie wiedziałam, że go ma. Ale ma. Bezwzględnie nim wskazuje, w tonie delikatnie oskarżycielskim.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Do mnie nawet zapukało. W szyby nieczyste. Fakt, nie zdążyłam przed świętami.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po krótkim puk puk, zarumieniłam się i okna umyłam. Rzeczywiście jakoś słoneczniej. Zniknęła vermeer'owska ponurość.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ale jeszcze coś mi słońce wytknęło. W sumie trochę bezczelnie. Moje ciałko na wiosnę. Przy świetle żarówki w łazience wygląda inaczej. Nic to - by palcem słońca między żebra nie dostać, wprawiłam w ruch hula-hop. Polecam. Zwłaszcza tym, którym umiejętność kręcenia gdzieś się zapodziała. Nieustannie spada i skłonów nie da się zliczyć.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To było wczoraj.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziś czuję się jak wykrochmalona.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2190749149591070627?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2190749149591070627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/05/palec-sonca.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2190749149591070627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2190749149591070627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/05/palec-sonca.html' title='Palec słońca'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6104427630351300971</id><published>2010-04-29T00:49:00.002+02:00</published><updated>2010-11-07T17:34:28.128+01:00</updated><title type='text'>Weekend u Babci</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kilka dni spędziłam z Mamą w domu Babci. Doprowadzałyśmy go do porządku, bo zdrowie już nie to. A z drugiej strony życzyłabym sobie takiego zdrowia w Jej wieku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Było miło, rodzinnie. Nie do końca słodko, ale nie z powodu ogromu pracy. Pracy się nie boję. Po pierwsze Babcia nie grzeje w domu, a ja jestem piecuch. No i jest kwiecień. Koszulka pod piżamą, grube różowe skarpety naciągnięte na spodnie, co by się skrawek skóry nie wypsnął przez sen, kołdra po egipsku czyli na mumię i tylko nos na zewnątrz do przeżycia. I właśnie ten nos! Arktycznie zmrożony. Trzy noce właściwie nie przespane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Druga sprawa to pies. Nowy. Nie wiedzieć czemu nazywany Nusią, choć zdecydowanie jest Nusiem. Jego życie polega na kilku nieskomplikowanych czynnościach.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pierwsza to lizanie. Nie sposób Niusię pogłaskać, bo Niusia bez przerwy liże.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Druga to niezwykle wysokie wyskoki. Niusia zjawia się zazwyczaj z zaskoczenia (bo Zaskoczenie to jej drugie imię) i skacze na wysokość twarzy. A że pierwszą pasją jest lizanie, więc skok kończy się liźnięciem w policzek i nagłym zniknięciem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Trzecia pasja Niusi to wicie się po podłodze. Szczerze mówiąc dopiero po dwóch dniach zobaczyłam, że Niusia ma uszy. I to jakie wielkie! Z cudnie zwisającymi loczkami. Na co dzień Niusia uszu nie posiada, bo widocznie przeszkadzają w wiciu się, ale to już pewnie kwestia zasad fizyki, w które nie zamierzam się wgłębiać.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niusia też się podkłada. Robi to tak jak przy skakaniu, czyli z zaskoczenia. Zjawia się znikąd i nagle leży przed tobą na plecach ze słodko podkulonymi łapkami, cielęcymi oczkami, w których czai się prośba o pogłaskanie, do czego oczywiście dojść nie może, bo Niusi pasją jest lizanie. Nie wiem, jaki jest cel podkładania się, ale podejrzewam, że człowiek, bo przywiozłam do domu siniaka na ramieniu po zderzeniu z kantem ściany po sytuacji podłożenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niusia ma jeszcze kilka innych cech przypisanych: je skórki z kaszanki, słoninę, sika na dywan w przedpokoju, jest gotowa zabić, jeśli ktoś jej próbuje odebrać skórzane wkładki do butów (nie wiem, czy tylko moje) oraz współżyje z szalikiem w kratkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zdecydowanie wolę koty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6104427630351300971?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6104427630351300971/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/weekend-u-babci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6104427630351300971'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6104427630351300971'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/weekend-u-babci.html' title='Weekend u Babci'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3494413000023352513</id><published>2010-04-19T22:49:00.001+02:00</published><updated>2010-11-07T17:34:17.367+01:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kilka dni i kawałków nocy spędziłam nad korektą tekstu. Dziś zniknęła już z mojego życia, a ja, mimo że padam, mam ochotę tańczyć:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dobrze, że to dziś, bo byłam o krok od linii obłędu. Próbowałam dzwonić z pilota, włożyłam ścierkę do lodówki, nauczyłam kota kilku brzydkich słów, a ostatniej nocy śniły mi się spacje. Nie takie spacje między literami - u mnie liter nie było. Same spacje. Czyli nic. A jednak spacje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Idę odreagować w wannie z książką.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszystkim życzę dobrej nocki i miłych snów. O czymś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3494413000023352513?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3494413000023352513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/blog-post_19.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3494413000023352513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3494413000023352513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/blog-post_19.html' title='...'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-601030032578144282</id><published>2010-04-17T11:28:00.002+02:00</published><updated>2011-01-08T09:38:18.871+01:00</updated><title type='text'>Jestem!</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Od kilku dni korci mnie, by coś tu skrobnąć i wciąż brakuje mi czasu. Durne wytłumaczenie. Ale czasem tak jest z tym czasem. A czasem i z chęciami, nawet tymi dobrymi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Najpierw święta w dwóch wymiarach. W jednym tym cudownym z rozmowami nocą z Mamą. Ze spacerami po miejscach dzieciństwa. Z żabami wędrującymi do stawu samotnie i od stawu w stronę lasu z towarzyszem na plecach. Z krokusami i winoroślą oplatającą platan. Z wąwozami łysymi jeszcze brakiem liści, ale z zawilcowym dywanem. Drugi wymiar to emocje zdecydowanie przeciwne mojej potrzebie wyciszenia, czyli spotkanie z ex, który świat postrzega jak jedno wielkie rozczarowanie o zmiennym natężeniu. Emocje podwojone empatią, bo nie potrafię nie być empatyczna od chwili narodzin Syna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pewnie trochę przedłużone spacery w zdradzieckiej - acz pięknej! - wiosennej aurze, ale raczej te emocje zakiełkowały tym, że oprócz torby świątecznych przysmaków przywiozłam do domu chorobę. Bo ryba psuje się od głowy. I tak zepsułam się na dni pięć do czasu, gdy zaczęły mnie poszturchiwać obowiązki i kot otrząśnięty z depresji. Wierzcie lub nie, ale Pędzel zapada w kocią depresję po każdym powrocie od moich Rodziców.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jeszcze kilka dni spędzonych nad zaległą pracą przy komputerze i wrócę do mojego świata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;A za oknem zieleń się obudziła.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Zauważyłam, więc powoli się naprawiam. Jest dobrze!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-601030032578144282?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/601030032578144282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/jestem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/601030032578144282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/601030032578144282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/jestem.html' title='Jestem!'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-9212659150040820653</id><published>2010-04-10T20:10:00.003+02:00</published><updated>2010-04-10T20:13:10.327+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S8C_rSnNb3I/AAAAAAAAD4I/OpiMcvIBPfI/s1600/wstazka.jpg.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S8C_rSnNb3I/AAAAAAAAD4I/OpiMcvIBPfI/s320/wstazka.jpg.png" width="203" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-9212659150040820653?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/9212659150040820653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/blog-post_10.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/9212659150040820653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/9212659150040820653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/blog-post_10.html' title=''/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S8C_rSnNb3I/AAAAAAAAD4I/OpiMcvIBPfI/s72-c/wstazka.jpg.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6243817212007994845</id><published>2010-04-02T22:19:00.000+02:00</published><updated>2010-04-02T22:19:03.950+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S7ZRLq-T0JI/AAAAAAAAD2U/smICnadDZB8/s1600/moje+%C5%BCyczenia.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S7ZRLq-T0JI/AAAAAAAAD2U/smICnadDZB8/s320/moje+%C5%BCyczenia.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6243817212007994845?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6243817212007994845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6243817212007994845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6243817212007994845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/04/blog-post.html' title=''/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S7ZRLq-T0JI/AAAAAAAAD2U/smICnadDZB8/s72-c/moje+%C5%BCyczenia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3800021770530510147</id><published>2010-03-31T22:43:00.001+02:00</published><updated>2010-11-07T17:33:41.817+01:00</updated><title type='text'>Pali się</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wracam sobie wczoraj wieczorem z kiermaszu. W jednej łapce zielona torba z aniołami, w drugiej wiklinowy koszyk z królikami i barankami. Idę sobie kroczek za kroczkiem, motylek przeleci, ptaszki się przekrzykują, pączuszki forsycji wysuwają noski. Idę sobie i wiosną się zachwycam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I nagle w moim kierunku biegnie trzech szkrabów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Plose pani, plose pani, pali się!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Gdzie się pali?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Na boisku się pali!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Takie dwie dziewcyny podpaliły - krzyczy drugi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Spoglądam w lewo na nasze boisko szkolne i rzeczywiście: na środku płoną dwa niewielkie patyczki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Po stras pozarną tseba zadzwonić - chłopcy są bardzo podekscytowani.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie trzeba, zaraz samo zgaśnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie zgaśnie. Tseba zgasić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Po stras zadzwonić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Nie można po straż dzwonić, bo to tylko małe patyki i zaraz zgasną, a straż może być potrzebna przy dużym pożarze - próbuję im wytłumaczyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To co robimy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Moze kamieniami w to zucać - podsunął trzeci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Kamienie to nie jest dobry pomysł - mówię. - Tylko porozrzucacie ogień i wtedy dopiero może być nieszczęście. Można tylko czymś zalać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- To ja zaleję - krzyknął jeden chłopczyk.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ja ci pomogę - drugi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- I ja tes - trzeci.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W okamgnieniu przeskoczyli przez prawie dwumetrowy płot okalający boisko wraz ze szkołą, rozsunęli rozporki i zalali:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Strażacy z nich mierni jeśli patrzeć na efekty, ale takich ochotników poszukuje OSP.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3800021770530510147?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3800021770530510147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/pali-sie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3800021770530510147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3800021770530510147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/pali-sie.html' title='Pali się'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6689803059630545879</id><published>2010-03-30T00:35:00.004+02:00</published><updated>2010-11-07T17:33:32.922+01:00</updated><title type='text'>Prolog do wyciszenia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Do pełni szczęścia brakuje mi ogrzanego słońcem hamaka na balkonie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie powiem, żeby wiklinowy fotel bujany na niewielkim tarasie w domku przysiadłym w lesie rozśpiewanym ptasim świergotem na spółkę z ogrodem pachnącym mieszanką jaśminu i rozmarynu przelał by czarę. Ani talerzyk w angielskie róże przykryte przez cantuccini czekające na zanurzenie w kieliszku półwytrawnego czerwonego wina. Ani najnowsza powieść Janathana Carolla, która wreszcie doczeka się uchylenia okładki. Ani dochodzący z domu zapach smażonych warzyw mieszanych na patelni nie przeze mnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Powiedzmy, że pół królestwa za ogrzany słońcem hamak na balkonie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tymczasem leżę w łóżku, zajadam migdały i napawam się myślą o tym, że za chwilę wyciszę telefon, a jutro obudzę się, kiedy się obudzę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zamówienia, przygotowania do dwudniowego kiermaszu i sam kiermasz. Wszystko to cudowne minuta po minucie. Ale dziś obudziłam się jako ten przekłuty balonik. Dziś zabrakło czasu na odpoczynek: zaległości biurowe, zaległe maile, pakowanie przesyłek, bieg na czas na pocztę, pranie, wołające wody kwiaty, na kolanach laptop na spółkę ze stęsknionym kotem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ale jutro...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jutro wyspanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A wieczorem jeszcze jeden kiermasz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6689803059630545879?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6689803059630545879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/prolog-do-wyciszenia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6689803059630545879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6689803059630545879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/prolog-do-wyciszenia.html' title='Prolog do wyciszenia'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2591092229841178768</id><published>2010-03-15T10:35:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T16:55:34.626+01:00</updated><title type='text'>Sny szczęsliwe</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nasze sny są odzwierciedleniem rzeczywistości, naszych marzeń, trzeci typ nas szokuje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gdy pracowałam w supermarkecie, śniły mi się szklane butelki z pastą do nagrobków, na których nie mogłam znaleźć ceny. Gdy w firmie dekoracyjnej-kleiłam pęknięte balony taśmą izolacyjną. Gdy w ubezpieczeniach-klienci, do których dzwoniłam, siadali nagle przy moim biurku i stroili dziwne miny skłaniając mnie tym do odłożenia słuchawki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Od dłuższego czasu we śnie lepię, maluję, szyję, odkrywam, że ktoś szyje to, co ja lub widzę mojego uśmiechniętego kota (nota bene Pędzla) z pędzlem w łapach. Jakim więc zaskoczeniem był dla mnie dzisiejszy sen! Ocean, horyzont jak okiem sięgnąć nie niepokojony żadnym statkiem czy żaglówką. I plaża. Piach bez jednego kamyczka i bez żadnego człowieka. Tylko ja, ocean, piach i słońce. Szłam sobie po kostki w wodzie uśmiechnięta, szczęśliwa, sen się ciągnął rozkosznie, a ja marzyłam, by tak iść i iść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I wtedy go zobaczyłam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Teraz przeniesiemy się prawie siedem lat wstecz, gdy jeszcze Pędzla nie było na świecie. Pędzel nie ma nic wspólnego z tą historią, ale jest moim odnośnikiem, bo pojawił się dokładnie rok po moich włoskich wakacjach. Bo właśnie do tych wakacji na chwilę wrócę. Nie będę opisywać tych dwóch miesięcy, bo to materiał na grubą książkę, a na mnie czeka maszyna do szycia i nagie króliki. Zahaczę tylko o jeden incydent.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po wielu perypetiach z poszukiwaniem pracy trafiłam w końcu do seniory Luigii. Właściwie senioriny, bo męża owa dama nie posiadała, co po jednym dniu przestało mnie w najmniejszym stopniu dziwić. Seniora miała coś pod siedemdziesiątkę, była zrzędliwą stara panną, byłą nauczycielką z setką chorób i drugą setką natręctw. A może z dwiema setkami?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jednym z nich był fakt, że przyjdą i zamordują. Zanim zapadał zmrok trzeba było zamknąć okna. Najpierw okiennice. Każda na trzy zasuwy. Okna jedynie na dwie. Co wieczór ten sam rytuał: do każdego pomieszczenia seniora wchodziła pierwsza, ja dreptałam za nią. Stawała przy oknie-zawsze z lewej strony-i wkraczałam ja. Okiennice trzy spusty, okna dwa spusty. Następne pomieszczenie. Kiedy już wszystko zostało zamknięte, następował czas upewnień. Powracałyśmy do pierwszego pomieszczenia, otwierałyśmy okno (my, czyli ja), sprawdzałyśmy trzy spusty, zamykałyśmy okno i przechodziłyśmy do kolejnego pomieszczenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wspomniałam, że to było drugie piętro kamienicy, gdzie na każdym poziomie podłogę od sufitu dzieliły lata świetlne? No, ale skoro przyjdą i zamordują, ostrożność była na pierwszy miejscu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pewnego wieczoru seniora Lugia wezwała mnie jak zwykle mosiężnym dzwoneczkiem. Grzecznie podreptałam do salonu. Seniora siedziała na starym fotelu, a w dłoniach dzierżyła niezwykłej urody naczynie, białe, ozdobione błękitnymi kwiatuszkami.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Muszę tutaj dodać, że moja znajomość języka włoskiego w chwili wyjazdu była na poziomie kulinarnym. Wiecie: &lt;i&gt;pizza, spaghetti, cannelloni&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;cafe&lt;/i&gt;. Znałam też &lt;i&gt;buongiorno&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;amore&lt;/i&gt;-to drugie Mama wybiła mi z głowy i kazała wracać do Polski z końcem sierpnia. Języka uczyłam się wieczorami już na miejscu zaprzyjaźniając się z "Włoskim w dwa tygodnie" oraz zapamiętując usłyszane słowa i sprawdzając je potem w słowniku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wracając do salonu. Seniora uniosła naczynie w moją stronę i zaczęła mówić. Co? Pojęcia nie miałam. Ale umiałam już zachwycać się po włosku, więc się zachwycałam. Bo na prawdę było czym. Naczynie było białe bielą nieskazitelną, kwiatuszki miały kolor najbardziej pogodnego nieba, a porcelana, z której było zrobione (bardziej pasuje: stworzone) wyglądała tak cudownie krucho.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pomiędzy zachwytami próbowałam wyłapać i zapamiętać choć kilka słów, by później sprawdzić je w słowniku. Seniora mówiła dużo i z przejęciem, więc byłam przekonana, że oto przekazuje mi historię cudu, które miałam szczęście dzierżyć w dłoniach. Wychwyciłam&lt;i&gt; vazo da notte&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;orina&lt;/i&gt; i już widziałam dynastię Orina zasiadającą wieczorem do wspólnego stołu, by spożyć pożywną zupę nalewaną z tej pięknej wazy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czar prysł, gdy znalazłam się w pokoju odprawiona ruchem dłoni seniory. Odstawiłam naczynie i otworzyłam słownik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Vazo da notte&lt;/i&gt; to nocnik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A &lt;i&gt;orina&lt;/i&gt; to mocz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kiedy poukładałam sobie w głowie resztę i posprawdzałam w słowniku, wszystko stało się jasne: po zmroku sikamy do nocnika, kroki rozchodzące się po domu w drodze do łazienki zwabią morderców, a oni przyjdą i zamordują.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I to właśnie ta oto waza dynastii Orina stała dziś na mojej plaży.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Co na to Freud?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2591092229841178768?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2591092229841178768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/sny-szczesliwe.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2591092229841178768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2591092229841178768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/sny-szczesliwe.html' title='Sny szczęsliwe'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-9151823408137810379</id><published>2010-03-08T23:17:00.002+01:00</published><updated>2010-11-07T17:33:20.533+01:00</updated><title type='text'>Być kobietą, być kobietą</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pewnie komuś podpadnę, ale tak sobie pomyślałam, że skoro dziś moje święto, to wszystko mi wolno. Choć nawiasem mówiąc dziś już z tej wolności skorzystałam i nie jestem pewna, czy dobrze na tym wyszłam. Bo poszłam - cholercia - do fryzjera. Zawsze tam chodzę, by lepiej się poczuć i lepiej wyglądać. Piszę to po to, by było jasne, że nie idę się oszpecić. Więc dlaczego zawsze jestem potem taka brzydka i skłonna do wycia? Masochizm nie do wyleczenia.&lt;br /&gt;Ale wracając do początku. Gotuję się, gdy widzę te wszystkie manify i feministki! Walka o szacunek - tak, o równe traktowanie w pracy - tak, o śmierć poglądom o kobiecie służącej -&amp;nbsp; tak, o miejsca w polityce - proszę, jeśli któraś czuje taką potrzebę, ale cała reszta staję się już farsą. Wsłuchiwałam się dziś próbując wyciągnąć z tych hałaśliwych transparentów, czego my - kobiety - jeszcze chcemy. Nie znalazłam nic nowego. Idą i krzyczą to samo od lat. Nie zauważyły, że część już przewalczone, a skoro część druga nie, to może czas na inny sposób? A może warto spróbować na własnym podwórku?&lt;br /&gt;Czego my - kobiety - jeszcze chcemy? Móc bezkarnie rozrzucać skarpetki po domu? Przy odgłosach meczu hodować piwny brzuszek? Być wygnane z naszego kuchennego królestwa? Przestać depilować nogi? A może sikać na stojąco?&lt;br /&gt;Najsmutniejsze jest to, że po manifie część wróci do domu, siądzie w kącie i napisze pozew o rozwód rujnując kilka żyć, a druga część pokornie pozbiera rozrzucone po podłodze skarpetki stąpając na paluszkach, bo mecz trwa w najlepsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja w każdym bądź razie życzę dziś wszystkim kobietom radości z drobiazgów, umiejętności śmiania się z siebie (bezcenne!), dobra, piękna, odrobiny magii, szczęścia i mądrości. I mężczyzny, który wyniesie postawione w przedpokoju śmieci zamiast odsunąć je nogą, który będzie nas nosić na rękach, który będzie czytał w naszych myślach, uprzedzał nasze życzenia, wymieniał żarówki tuż przed przepaleniem. I żeby robił to z radością i bez cienia myśli, by zorganizować może jakąś manifę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-9151823408137810379?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/9151823408137810379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/byc-kobieta-byc-kobieta.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/9151823408137810379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/9151823408137810379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/byc-kobieta-byc-kobieta.html' title='Być kobietą, być kobietą'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4983066155191216481</id><published>2010-03-07T23:23:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T17:32:34.105+01:00</updated><title type='text'>Włam</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Poszukiwania garażu do wynajmu w pobliżu naszego mieszkania trwały kilka miesięcy. Poczta pantoflowa uruchomiona, stada ogłoszeń prasowych przejrzanych i nic. I wreszcie w piątek perełka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Umówiłam się z kobietą na sobotę. Kobieta zamiejscowa, garaż po dziadku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Czyli przed gimnazjum?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Nie wiem. Kiedyś tam była podstawówka. To ta szkoła?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Nie wiem. Od kiedy tu mieszkam jest gimnazjum.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-A jest jakaś podstawówka?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Jest, ale gdzie indziej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-To co robimy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-A wie pani, gdzie jest komisariat?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Wiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-To może tam, bo on jest jeden.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I tym sposobem o 11:30 stanęłam przed komisariatem. Minęło 5 minut, kobieta się nie pojawiała. Mam czas-pomyślałam. Dam jej studencki kwadransik. I tak stoję sobie i stoję, podjeżdża radiowóz, wysiadło dwóch mundurowych, popatrzyli na zagubioną kobietkę i weszli na komisariat. Minęło kolejne 5 minut, z komisariatu wychodzi policjant.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Mogę w czymś pomóc?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Ach, nie. Dziękuję. Umówiłam się tutaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Incydent mający pewne znaczenie trzy godziny później.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jak się okazało, kobieta spóźniła się, bo nie mogła kłódki otworzyć. Poszłyśmy tam razem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Mówiła pani, że drzwi nie najlepsze, ale wcale nie są takie najgorsze-powiedziałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Ale i nie najlepsze. Chyba kłódka zardzewiała. Wie pani, dawno tu nie byłam. A druga kłódka ukradziona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Próbowałyśmy na różne sposoby otworzyć te kłódkę. Wsuwając klucz do oporu, delikatnie wysuwając, i używać sił herkulesowych też próbowałyśmy. Spryskałyśmy odmrażaczem, potem olejem i nic.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Koniec końców zmordowane umówiłyśmy się na poniedziałek. Pani postanowiła zabrać męża do pomocy. Poszłam do domu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po dwóch godzinach zadzwonił telefon.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Pani Moniko, wie pani co? Nie ukradli tej drugiej kłódki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Znalazła się?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Nie, wcale się nie zgubiła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Ale przecież ja widziałam, że nie było tam drugiej kłódki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Tam nie było. Bo to nie był ten garaż.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Co robi przykładny obywatel przed włamem? Kręci się przed komisariatem, aż sprowokuje zainteresowanie władz. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Uśpić czujność.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4983066155191216481?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4983066155191216481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/wam.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4983066155191216481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4983066155191216481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/wam.html' title='Włam'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2285650890818654729</id><published>2010-03-03T22:02:00.003+01:00</published><updated>2010-11-07T17:32:23.783+01:00</updated><title type='text'>Z góry przepraszam za słownictwo...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sąsiad ów mieszka klatkę obok. Jest z tych niemało spożywających lub jak kto woli: nie wylewających za kołnierz. Wiatr nie wiatr, nim zawsze miota.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jak się poznaliśmy? Szłam sobie po zakupy, gdy zobaczyłam zbliżającego się listonosza. Spodziewałam się listu poleconego, więc postanowiłam poczekać i oszczędzić sobie spaceru na ślimaczą pocztę z awizo. Szybko okazało się, że dobrze uczyniłam, bo list był. Gawędząc sobie z listonoszem zauważyłam tegoż sąsiada, który chwianie swe niwelował barierką stojącą przy schodach. Patrzył na nas dziwnym wzrokiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po rozstaniu z listonoszem ruszyłam dalej, a droga ma prowadziła obok sąsiada z barierką w dłoniach. Przechodząc obok usłyszałam:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Wkurwia mnie ten listonosz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Dlaczego? - zapytałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-A bo wie, że w domu jestem, a awiza w skrzynce zostawia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Broniłam mojego ulubionego listonosza, jak tylko potrafiłam, ale sąsiad na przekonanego nie wyglądał. Nic to.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jakiś czas później znów sobie idę, a idąc piszę smsa i nagle słyszę:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Wkurwiają mnie te psy. Srają gdzie popadnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Sąsiad rzecz jasna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziś w pewnym momencie dnia zrobiło mi troszeczkę smutno. Taki tam smsik. Nic wartego opisania, ale smuteczek maleńki przyszedł. Szłam właśnie po zaopatrzenie lodówki i zobaczyłam go. Sąsiada. Pomyślałam sobie, że człowiek jestem, smutny człowiek, a co człowiekowi poprawia samopoczucie? Gorsze samopoczucie innych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Gdy zrównałam się z sąsiadem, zapytałam:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Czy coś dziś pana wkurwia?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-A wkurwia, wkurwia - usłyszałam. - Ulotkownicy mnie wkurwiają! Zostaw człowieku kupkę, to se wezmę. Kiedy wezmę? Jak mi się zechce. Kiedy mi się zechce? A gówno cię to obchodzi!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I poszedł.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na poprawę samopoczucia każdy sposób dobry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2285650890818654729?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2285650890818654729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/z-gory-przepraszam-za-sownictwo.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2285650890818654729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2285650890818654729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/03/z-gory-przepraszam-za-sownictwo.html' title='Z góry przepraszam za słownictwo...'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2068951561878031930</id><published>2010-02-27T15:44:00.002+01:00</published><updated>2010-11-07T17:32:13.468+01:00</updated><title type='text'>Mowa trawa</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Cóż, trawa na razie milczy, niech więc przemówią zdjęcia:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S4kvc8jTF6I/AAAAAAAADpg/ce10I1k0OYQ/s1600-h/nie+depta%C4%87.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S4kvc8jTF6I/AAAAAAAADpg/ce10I1k0OYQ/s320/nie+depta%C4%87.jpg" width="230" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S4kvkmgNgJI/AAAAAAAADpo/nzfuDm65lJ4/s1600-h/nie+depta%C4%87+1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S4kvkmgNgJI/AAAAAAAADpo/nzfuDm65lJ4/s320/nie+depta%C4%87+1.jpg" width="254" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2068951561878031930?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2068951561878031930/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/mowa-trawa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2068951561878031930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2068951561878031930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/mowa-trawa.html' title='Mowa trawa'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S4kvc8jTF6I/AAAAAAAADpg/ce10I1k0OYQ/s72-c/nie+depta%C4%87.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-5418460324262456664</id><published>2010-02-25T00:01:00.002+01:00</published><updated>2010-11-07T17:32:05.491+01:00</updated><title type='text'>Dobry dzień</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wczorajszy dzień zaczął się od stłuczonego talerzyka. System domina. Wsypałam kotu suchą karmę do miseczki i odstawiłam słój na półkę. A dokładniej prawie odstawiłam. Jak na zwolnionym filmie widziałam jak poddaje się grawitacji. Próbując odruchowo go złapać, pomogłam mu tylko skręcić w kierunku ściany. Ściana, jak to ściana, odbiła słój po swojemu, a on poszybował wprost na mój ukochany kubek z zieloną herbatą. Kubek też zachował się przewidywalnie i oburzony runął na talerzyk z kocim jedzonkiem. I tym sposobem na podłodze miałam kryształki talerzyka w zupie mięsno-zielono-herbacianej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Talerzyk ów był ostatnim nietłukącym się talerzykiem pochodzącym z serwisu otrzymanego w prezencie ślubnym. I tym sposobem los zrobił za mnie to, na co od dawna miałam ochotę, podczas gdy moja niełotrowska natura sie buntowała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pomyślałam, że to będzie dobry dzień!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I był. Przyjechała Kasia. Jeśli napiszę: "duch przeszłości", zabrzmi złowieszczo, ale to dzięki Jej obecności przenoszę się w świat dzieciństwa. Tego ciepłego, radosnego, beztroskiego na swój sposób. Jakiś czas temu postanowiłyśmy spisać nasze wspomnienia. To zapewne byłby bestseller dla kilku osób, ale czyż nie warto?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Siadłam sobie kiedyś z karteczką i piórem, by naszkicować, ponotować, słowa zapisać nie nadając im formy. Tak tylko od czegoś zacząć. Tabula rasa. Siedziałam nad tą kartką z piórem nad nią zawieszonym i nie pamiętałam. Nic. Tylko uczucia. A może aż uczucia?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wczoraj siadłyśmy sobie i zaczęło się "a pamiętasz jak?". Zanim przyjechała pamiętałam tylko to, że chciała mnie zabić:) A potem okazało się, że da się powydobywać tony diamentów z dysku pamięci, jeśli obok znajdzie się ktoś, kto śmiejąc się razem z tobą zawtóruje: "raazem, raazem".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Coś z tego będzie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A jeśli już jestem przy Kasi, to ona mi dziecko straszy. Gdy była ostatnim razem, trafiła na obiad. Dostawiłam trzeci talerzyk i wybierałam się do pokoju po krzesło, gdy powiedziała: "Niech Arek przyniesie". Po obiadku Arek wstaje od stołu, a chwilę potem słyszy: "A talerzyk do zlewu kto wstawi?". Wczoraj jedliśmy obiad z Synem. Makaron nie słony, warzywa za pikantne i wszystko jakieś takie nie za bardzo. I zadzwonił telefon: "Jadę do Ciebie". "Kto jedzie?"-zapytał Syn. Kasia. "To ja spadam, bo znowu każe mi coś robić". I to niedobre jedzonko zostało wchłonięte w kilka sekund, a potem nastąpiło zniknięcie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Straszycie dzieci Babą Jagą? Zastanówcie się!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-5418460324262456664?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/5418460324262456664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/dobry-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5418460324262456664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5418460324262456664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/dobry-dzien.html' title='Dobry dzień'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7764642242475877225</id><published>2010-02-20T16:23:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T16:41:46.828+01:00</updated><title type='text'>Hmm..</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zamilkłam sobie. Nie pisałam, bo przyrosłam do maszyny do szycia, a z taką naroślą współpraca z laptopem sprawia pewne problemy. Nie pisałam, bo znam magię internetu, tę wciągającą, wsysającą tajemnicę. Nie pisałam, bo właściwie nie było o czym, gdy wokół króliki, szmatki, łatki równolegle z upływającym czasem i czekającymi na efekty galeriami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie pisałam, ale dziś muszę. Bo nie potrafię nazwać swoich uczuć, emocji. Nie potrafię zrozumieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kiedy idąc dziś do kuchni zrobić sobie zasłużoną ratującą życie kawę, potknęłam się o dwa worki z kawałkami materiałów i gazet po malowaniu. Sama je tam postawiłam z zamiarem potknięcia, bo co utknięte po kątach-poczeka, co na drodze-zmusza do działania. Przejrzałam zawartość chlebaka, szafki z herbatami i lodówki, złapałam torbę, worki ze śmieciami i ruszyłam w świat.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Piętro niżej wiszą skrzynki na listy. Zajrzałam przez dziurki i coś ujrzałam. Dziwne: wczoraj wyciągałam korespondencję, a dziś sobota i listonosz powinien byczyć się oglądając zawody w Vancouver. Otworzyłam skrzynkę, a tam? Gówno! Nie gówno, czyli NIC-normalne gówno! Psie jak sądzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I co ja mam myśleć? Co czuć? Strachu nie poczułam, bo gówno to gówno, nie na przykład obcięty palec. Mafię wykluczyłam.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ale co to miało być?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Bo jeśli żart, to cholernie gówniany!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7764642242475877225?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7764642242475877225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/hmm.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7764642242475877225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7764642242475877225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/hmm.html' title='Hmm..'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2737685718708267979</id><published>2010-02-04T13:50:00.002+01:00</published><updated>2010-11-07T17:31:55.030+01:00</updated><title type='text'>Kobiety kobietom</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To całe nasze równouprawnienie poszło zdecydowanie za daleko!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Poszłam sobie na zakupy. Jestem dwa metry przed sklepem i nagle drogę mi zabiega młody chłopak w kapturze na głowie i łapie za klamkę. Wiecie taki szczypiorek metr osiemdziesiąt. O! - myślę sobie - jaka kulturalna młodzież!&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przystanęłam w oczekiwaniu na królewskie potraktowanie jakem dama i... sporo się przeliczyłam. Szczypior drzwi otworzył a i owszem, ale wepchnął się przed mną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dobra - mówię sobie - spokojnie, język za zębami, bo może za wcześnie upodabniać się do starszych pań w autobusach kiwających głowami pełnymi wspomnień przy pogawędce "a&amp;nbsp; za moich czasów".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zrobiłam zakupy. Wychodzę. I sytuacja się powtarza. Może gdyby to był ten sam osobnik, przemilczałabym przeliczywszy go na procent niewychowanych w społeczeństwie. Ale to był inny szczypior. Też w kapturze, ale zdecydowanie zielonym.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie wytrzymałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Młody człowieku - proszę, jak można się postarzeć podczas zakupów! - Chyba nie wypada tak pchać się przed kobietę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Ale jest pani młoda - usłyszałam, dziękując tylko w duchu za komplement, by nie wyjść na mięczaka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Tak, ale jestem kobietą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Telewizji pani nie ogląda?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Telewizji? - zapytałam zdumiona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;- Jest równouprawnienie - odparł i odszedł dziarskim krokiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A ja nie chcę równouprawnienia! Chcę być przepuszczana w drzwiach, całowana w dłoń i obsypywana goździkami w Dzień Kobiet!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;To kobiety kobietom zgotowały ten los.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2737685718708267979?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2737685718708267979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/kobiety-kobietom.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2737685718708267979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2737685718708267979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/kobiety-kobietom.html' title='Kobiety kobietom'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6902461387134764442</id><published>2010-02-02T11:10:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T17:31:47.284+01:00</updated><title type='text'>Ksiądz w dom</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ksiądz wszedł dziarskim krokiem. Odmówił modlitwę, zamoczył kropidło w święconej wodzie i począł kropić na wszystkie strony. Nie wiedział jednak, że w okrapywaną komodę i stojące na niej kosze wiklinowe wtopił się Pędzel. Zerwał się na cztery łapy (kot, nie ksiądz), postawił irokeza i zasyczał tak, że nie jedna kobra padłaby z wrażenia. Gdyby ksiądz miał podobne zdolności, z pewnością też uraczyłby ten dom irokezem. Struchlał na chwilę, potem zreflektował się, usiadł i zaczęliśmy rozmowę. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Co roku inny ksiądz przychodzi z wizytą duszpasterską. Ksiądz ów również był pierwszy raz w moim domu, ale wiedział o mnie bardzo dużo. Jednym słowem: mam teczkę. Nie miałam miejsca, by poupychać anioły i króliki, więc tylko poukładałam je w zgrabne kupeczki. Ksiądz jednak okazał się miłośnikiem rękodzieła i z uśmiechem zachęcał, bym mu pokazała kolejnego anioła i kolejnego. Dopytywał, skąd pomysły, skąd materiały, skąd miłośnicy tego, co robię na co dzień.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Rozmowa była naprawdę miła. Byłaby, gdyby nie Pędzel. Wspominałam kiedyś, że Pędzel ma skłonności do gadulstwa. Tak na swój sposób, takie kocie skrzeczenie. Po szoku skropienia otrząsł się szybko i potem paszcza mu się nie zamykała. Ksiądz rozmawiał ze mną, jednym okiem patrząc prosto w moje oczy, drugim zerkał ze zdumieniem na zwierzę. Jeśli najbliższa wizyta u okulisty zakończy się diagnozą "zez", to będę miała księdza na sumieniu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wizyta dobiegła końca, ksiądz wstał. Pędzel od razu skojarzył stojącego księdza&amp;nbsp; z kropidłem, więc ponownie odstawił scenkę z irokezem i syknięciem. Ksiądz przełknął ślinę i powiedział: "Kotek też wygląda jak rękodzieło". Do tej pory zastanawiam się, co mógł mieć na myśli.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ja w ogóle nie mam szczęścia do wizyt duszpasterskich. Zawsze jest coś, co mnie rozprasza. Gdy Pędzel był mały, pewnego roku ksiądz chodził w sobotę. Był słoneczny ranek, przez okno wpadały promienie na całego. Ksiądz miał połyskującą brokatem stułę, która w zderzeniu ze słońcem połyskiwała pięknie. Rozmawialiśmy sobie miło, gdy kątem oka zauważyłam niezdrowe zainteresowanie stułą Pędzla. Przycupnął sobie w kąciku, zrobił wielkie oczy i gdy zaczął kręcić kuperkiem osadzonym na zgiętych łapkach, wiedziałam, że zbliża się nieszczęście. Długo nie trzeba było czekać. Pędzel odbił się od podłogi i w rozbiegu przebiegł po księdzu. My to nazywamy robieniem matrixa, czyli bieg po ścianie. Tym razem po księdzu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W innym roku coś innego zaburzyło wizytę. W tamtym roku pracowałam na pełnych obrotach. Wstałam rano, śniadanie dla mnie i Syna. Syn zaopatrzony w kanapki poszedł do szkoły. Szybkie mycie naczyń, równie szybki prysznic i przystosowanie do wyjścia w cywilizowany świat. Zostały mi jeszcze dwie minutki, a dzień zapowiadał się deszczowy, więc ściągnęłam pranie z balkonu, rzuciłam na fotel i wybiegłam z domu. Po powrocie szybko przebrałam się na sportowo, włosy spięłam byle jak i zabrałam się za obiad. Zjedliśmy, Syn dojadł chipsami, po których opakowanie rzucił na stoliczku w pokoju obok szklanki po niedopitej coli i fotela z górą prania. A ja oklapłam. Właśnie wychodziłam z kuchni, by na chwilkę sobie usiąść zanim zabiorę się za obowiązki kury domowej, gdy ktoś zapukał do drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Otworzyłam i zobaczyłam księdza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-O Jezu!-wyrwało mi się, bo na śmierć zapomniałam o tej wizycie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-To ja pójdę najpierw do sąsiadów na górze, a schodząc zajrzę do pani-zreflektował się ksiądz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zamknęłam drzwi i rozpoczęła się akcja. Ściągnęłam z siebie domowe ubranie i narzuciłam coś, co nie wymagało prasowania. Rozpuściłam włosy i szybko przeczesałam. Wpadłam do kuchni, zwinęłam ze stołu talerze, wyjęłam garnki ze zlewu i wsunęłam wszystko do piekarnika. Potem pokój: zgarnęłam kupkę prania, otworzyłam pokój Syna, wrzuciłam jak popadło i zamknęłam drzwi na cztery spusty. Szklankę po coli i torebkę po chipsach wepchnęłam do barku. Szybko wyciągnęłam kropidło, krzyżyk, wodę święconą, zapaliłam świeczkę i wtedy rozległo się ponownie pukanie do drzwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Byłoby miło, gdybym w pewnym momencie nie zauważyła, że z oparcia fotela, na którym spoczął ksiądz, zwisa czerwony biustonosz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Resztę wizyty zakłócały moje telepatyczne myśli: "Nie odwracaj się, proszę, nie rób tego. Wiem, że mnie słyszysz".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Co roku inny ksiądz. Tak sobie pomyślałam, że żaden nie chce już do mnie po raz drugi zawitać. Ale wczoraj została mi podsunięta inna teoria: podczas przydzielania bloków słychać głosy: "Ty już tam byłeś, teraz moja kolej. Ja też chcę". No tak, któż nie chciałby zobaczyć domu wariatów?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tak czy owak, jeśli zapas księży w mojej parafii się skończy, księża będą ciągnąć zapałki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6902461387134764442?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6902461387134764442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/ksiadz-w-dom.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6902461387134764442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6902461387134764442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/02/ksiadz-w-dom.html' title='Ksiądz w dom'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-730425888139059007</id><published>2010-01-29T22:41:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T17:31:39.510+01:00</updated><title type='text'>Goście Beethovena</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pięknie dziś było. Muszę powiedzieć, że poczułam się rozpieszczona. Pierzynka śniegu i słońce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A wczoraj, wczoraj to inna historia. Jak co dzień&amp;nbsp; wysypałam na balkonie kolejną porcję chleba. Gołębie zleciały się na trzy-cztery. Zawsze tak robią. Pełna kultura, spokój, delektowanie się. Balsam na duszę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;O nieproszonych gościach niewiele wiem. Ale gołębie owszem. Zleciały się wrony. Oczęta rozbiegane, pióra niedomyte, kultury za grosz. Gołębie popatrzyły po sobie i główkami dumnie uniesionymi bez słowa odleciały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czarni bracia sprawiali wrażenie, jakby miotali się&amp;nbsp; ze sobą w środku. A z pewnością między sobą, jakby chleba miało zabraknąć. I z wiatrem, który sprawiał, że śnieg padał poziomo. Istny Star Trek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czegoś mi zabrakło po odlocie gołębi. Tego spokoju. Gołębiego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Włączyłam dziewiątą symfonię Beethovena i spoiłam dźwięk z obrazem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-730425888139059007?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/730425888139059007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/goscie-beethovena.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/730425888139059007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/730425888139059007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/goscie-beethovena.html' title='Goście Beethovena'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4039040418321991541</id><published>2010-01-27T20:27:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T17:30:05.093+01:00</updated><title type='text'>Zimowy spacer</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Codziennie jestem gościem na poczcie. Lepię, maluję, lakieruję, szyję, pakuję i na pocztę. Powinnam dostać kartę stałego klienta. Oddałabym wszystkie zniżki, jeśli tylko nie musiałabym przyklejać znaczków. Zastanawia mnie, dlaczego nie można po prostu przystawić pieczątki z odpowiednim nominałem. Pewnie narodził się dylemat: wycinka lasów czy upadek fabryki znaczków. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A może chodzi o to pac! i już, a co zrobić z resztą czasu? Panie na poczcie zachowują się jakby łykały antidotum na kawę. Terrarium z żółwiami. Ale uprzejme te żółwie:)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziś postanowiłam przespacerować się na pocztę po zmierzchu. Piękny ten świat! Ten mróz może troszkę przesadza, ale urok śniegu działa jak balsam na zmarznięte dłonie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I tak szłam sobie powolutku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A wieczór pełen sprzeczności:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Szłam powolutku, a mijający mnie ludzie niemal biegli do ciepłych domów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Spacer mnie orzeźwił i jednocześnie uśpił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Do kominka wkropiłam kilka kropli olejku śliwkowego i kilka czekoladowego, a mam ochotę na czereśnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S2CI5sGbDQI/AAAAAAAADaM/_KoVovP_QiY/s1600-h/Zdj%C4%99cie0037.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S2CI5sGbDQI/AAAAAAAADaM/_KoVovP_QiY/s320/Zdj%C4%99cie0037.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;(zdjęcie robione telefonem, więc jakość...)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4039040418321991541?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4039040418321991541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/zimowy-spacer.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4039040418321991541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4039040418321991541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/zimowy-spacer.html' title='Zimowy spacer'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S2CI5sGbDQI/AAAAAAAADaM/_KoVovP_QiY/s72-c/Zdj%C4%99cie0037.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6129813118427714899</id><published>2010-01-21T20:11:00.006+01:00</published><updated>2010-11-07T17:29:53.835+01:00</updated><title type='text'>Z głębi serca dziękuję!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kochani!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;chciałabym bardzo gorąco, tak z głębi serca, podziękować Wam za każdy głos oddany na mój blog. Jestem tu od niedawna, więc 188-me miejsce na 1304 zgłoszone do konkursu blogi, jest dla mnie jak platynowa statuetka, której by zajrzeć w oczy, muszę podnieść głowę. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dziękuję, że tu zaglądacie, że mnie czytacie, dziękuję za każde słowo pozostawiane pod tekstami. Za to, że jesteście!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I w telegraficznym skrócie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z życia mamy: zostałam wezwana do szkoły. Na jutro. Podobno między dzieckiem a terrorystą jest taka różnica, że z terrorystą można negocjować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z życia praczki: zafarbowałam cały wsad na różowo. Przyjdzie mi wmówić wszystkim, że to mój ulubiony kolor.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z życia sprzątaczki: od kiedy w domu zawitał nowy regał, zawitał i styropian z opakowań. Wszędzie widzę małe białe kulki. Na szczęście jest taki wynalazek, jak kot z naelektryzowanym futerkiem. Nie muszę zbierać z całego domu, zbieram z kota. Potrwa to jeszcze kilka dni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Z życia prasowaczki: eh...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z życia kucharki: pachnie pieczonym chlebem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z życia kobiety: kąpiel z pianką, z maseczką na twarzy, z książką i kieliszkiem wina przywiezionego z Włoch-moje plany na resztkę dnia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6129813118427714899?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6129813118427714899/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/z-gebi-serca-dziekuje.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6129813118427714899'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6129813118427714899'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/z-gebi-serca-dziekuje.html' title='Z głębi serca dziękuję!'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3912943692997134507</id><published>2010-01-20T14:42:00.004+01:00</published><updated>2010-11-07T17:29:44.353+01:00</updated><title type='text'>Nie taki diabeł straszny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Ja delikatnie sparafrazuję: wszystko dobre, co się kończy. Trudny tydzień miałam, choć niezwykle miły. To był tydzień bez oddechu. Powietrzem zaciągnęłam się wczoraj po powrocie z poczty, skąd pięć wielkich pudeł pełnych aniołów wszelakich i króliczków popłynęło w świat. Przez tydzień zapełniałam je powoli-troszkę tu, troszkę tam, by uchronić się przed wyrzutami sumienia, że na to pudło czekają i na tamto. Sprawiedliwość przede wszystkim.&lt;br /&gt;To zaciągnięte po powrocie z poczty powietrze szybko ze mnie zeszło. Ze szczęścia i dobrze spełnionego obowiązku chyba. Więc by w zupełnie sflaczały balonik się nie zamienić, zabrałam się za pracę fizyczną inaczej. W pokoju Syna nowy mebel zamieszkał. Regał jak się patrzy. Z tym że jeszcze wczoraj znajdował się w pięciu pudłach. (Prześladuje mnie te pięć pudeł...). Jednym słowem: wyzwanie.&lt;br /&gt;Kilka dobrych godzin zajęło nam złożenie. Ja byłam kierownikiem z instrukcją w ręku (swoją drogą: kto to pisze?!), Syn szczęśliwie pracującym przyszłym posiadaczem regału. Posiadaczem przyszłego regału.&lt;br /&gt;-Ile tu śrubek! Za dużo.&lt;br /&gt;-A pewnie, że za dużo, bo każdy producent wie, że dobry mechanik to ten z jedną śrubką po skończonej pracy.&lt;br /&gt;-Podnoszą nam morale?&lt;br /&gt;-Podnoszą morale.&lt;br /&gt;Nasz debiut już stoi dumnie w pokoju. Wnioski:&lt;br /&gt;1. Nikt nie zatrudniłby nas do składania mebli. Zwłaszcza przy płatności za godzinę.&lt;br /&gt;2. Nawet jeśli instrukcja jest głupia aż boli, należy jej się trzymać-oszczędność czasu, sił i rozczarowań.&lt;br /&gt;3. Producent-nawet ten najżyczliwszy-nie jest stworzony do podnoszenia morale. Zabrakło jednej śrubki.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3912943692997134507?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3912943692997134507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/nie-taki-diabe-straszny.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3912943692997134507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3912943692997134507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/nie-taki-diabe-straszny.html' title='Nie taki diabeł straszny'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-342957924476919666</id><published>2010-01-13T09:30:00.005+01:00</published><updated>2010-11-07T17:29:33.552+01:00</updated><title type='text'>Zbuntowani artyści</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wreszcie udało mi się nie zapomnieć aparatu. Podczas każdego spaceru na pocztę przypominałam sobie o nim zdecydowanie za późno.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A chciałam Wam pokazać śmietnik na moim osiedlu pomalowany przez rodzimych młodych gniewnych.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S02E6o2Zm4I/AAAAAAAADRc/Dik3KEsJ014/s1600-h/%C5%9Bmietnik.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5426139268984183682" src="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S02E6o2Zm4I/AAAAAAAADRc/Dik3KEsJ014/s400/%C5%9Bmietnik.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 305px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-342957924476919666?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/342957924476919666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/zbuntowani-artysci.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/342957924476919666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/342957924476919666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/zbuntowani-artysci.html' title='Zbuntowani artyści'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/S02E6o2Zm4I/AAAAAAAADRc/Dik3KEsJ014/s72-c/%C5%9Bmietnik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-5633531574291961703</id><published>2010-01-10T22:13:00.005+01:00</published><updated>2010-11-07T17:28:40.705+01:00</updated><title type='text'>Szczęściarz naleśnik</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Moje noworoczne postanowienia jakoś się ślimaczą. Jak na przykład to, by częściej pisać. Przecież tyle rzeczy chodzi mi po głowie, gdy ręce zajęte. Za rok chyba jednak zdecyduję się na napisanie listu do Mikołaja i poproszę o dyktafon. Z listów pod lapoński adres zrezygnowałam dawno temu, gdy zrozumiałam, że albo nie docierają, bo Mikołaj już dawno&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; tam&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; nie mieszka pławiąc się w słońcu na innym kontynencie, albo docierają, ale on ich nie czyta, albo czyta, ale z jakichś powodów ma mnie gdzieś, albo Mikołaj to schizofrenik mylący prezenty i oczekujących na nie. Za rok jednak zaryzykuję. Może wrócił do domu, może postanowił się poprawić, no i słyszałam coś o nowym leku na schizofrenię.&lt;br /&gt;O złej matce (patrz notka poniżej) dowiedziałam się kolejnych rzeczy. Zaskakujących. Więc może i ja mam schizofrenię? Słuchając tych nowości czułam się, jakby walec powoli po mnie przejeżdżał, aż zamieniłam się w naleśnik. I wtedy przypomniałam sobie "Wojnę z rzeczami" Kołakowskiego, w której pisze, że "nie ma nic gorszego, niż płaczący naleśnik". Łzy zaschły zanim wypłynęły. Bo jakże się nie uśmiechnąć?! Nagle przyszło, nagle poszło. Życie albo wykańcza albo uczy odporności. Chyba jednak mam szczęście.&lt;br /&gt;Kolejne duże zamówienie anielsko-królicze zajęło mnie bez reszty. Prawie, bo myję naczynia, robię pranie, odkurzam, podlewam kwiaty, karmię wszystkie istoty różnych gatunków mieszkające ze mną i myję się.&lt;br /&gt;Jest dobrze.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-5633531574291961703?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/5633531574291961703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/szczesciarz-nalesnik.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5633531574291961703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5633531574291961703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/szczesciarz-nalesnik.html' title='Szczęściarz naleśnik'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-9022059891900852597</id><published>2010-01-02T14:18:00.008+01:00</published><updated>2010-11-07T17:28:30.747+01:00</updated><title type='text'>Jaki Nowy Rok...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mawiają, że jaki Nowy Rok, taki cały rok. Przygotowałam się dobrze. Tak myślałam, ale życie wciąż szykuje nam niespodzianki.&lt;br /&gt;Najpierw porządnie się wyspałam, zapewniając sobie energię, chęć działania i błyszczące oczy. Potem pyszne śniadanko-rok bez pośpiechu, z witaminkami i bez zbędnych kilogramów. Pościerałam kurze, by życie się nie zakurzyło, poprzytulałam kota, by kochał mnie całe dwanaście miesięcy, uporządkowałam notatnik z zamówieniami, by nic mi nie umykało i zanurzyłam się w ciszy. Podczas długich świątecznych rozmów w Mamą doszłyśmy do wniosku, że zdrowie jak najbardziej, ale na równi z nim w życiu ważny jest święty spokój.&lt;br /&gt;Przez ostatnich kilka miesięcy o ciszę w moim domu było trudno, bo zepsuł się system spłukujący w kibelku. Jako kobieta oszczędna, przy remoncie postawiłam na cudo z Włoch za cenę chińską. Widocznie z Włoch do Chin droga krótsza niż sądziłam. Cudo było cudowne do pewnego czasu, a potem cudem okazało się zdobycie do kibelka części. W końcu trzeba było przestać się oszukiwać, że cud się zdarzy i pogodzić z faktem, że cały kibelek jest do wymiany. Jeśli ktoś marzy o mieszkaniu nad Niagarą, gorąco odradzam! Zawsze były ważniejsze wydatki, ale postanowienie, że nowy fotel łazienkowy stanie w kończącym się roku zaowocował sylwestrową wizytą przemiłego pana z tatuażami, dzięki któremu dziś słyszę rozmowy sąsiadów, stąpanie kota-staruszka mieszkającego nad nami i szmery osiadającego budynku.&lt;br /&gt;Wszystko zapowiadało dobry rok, dopóki nie przyszedł sms od mojego ex męża. Potem kolejny i kolejny. Wymiana słów, które nie powinny paść. Zostałam nazwana złą matką na początek, a potem dowiedziałam się jeszcze wielu innych rzeczy o sobie-jednym słowem: jestem zła. Zła do szpiku kości, do bólu. Od zawsze i na zawsze. Nie wiem, czy zło rozsiewam, złem obdzielam i złem zarażam, ale jeśli przestaniecie do mnie zaglądać, zrozumiem. Jestem zła, ale zrozumieć potrafię.&lt;br /&gt;Słowa przyszły, gdy zaprzyjaźniałam pierwszą nogę z depilatorem, na drugą odeszła mi ochota, więc jeśli ten rok ma być taki jak Nowy Rok, poznajcie oto Złą Półkobietę Półzwierza...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-9022059891900852597?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/9022059891900852597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/jaki-nowy-rok.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/9022059891900852597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/9022059891900852597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2010/01/jaki-nowy-rok.html' title='Jaki Nowy Rok...'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7291617630406313293</id><published>2009-12-22T00:18:00.006+01:00</published><updated>2010-11-07T17:28:21.182+01:00</updated><title type='text'>Święta tuż tuż</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wszystkie świąteczne zamówienia zrealizowane, cudowny kiermasz dwudniowy też już za mną. Mogłam dziś wreszcie odgruzować mieszkanie. Tak na luzie i trochę po łepkach, ale zwolnić musiałam, bo jeszcze kilka dni - ba! kilka godzin więcej takiego napięcia i gdybym uchyliła okno, ciśnienie wypchnęłoby mnie na zewnątrz i rzuciło na śnieg dwa piętra niżej.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jutro po porządnym wyspaniu (ach!) będę mogła postawić nogę na dywanie, a nie jak przez dłuższy czas najpierw się obudzić, na oczy przejrzeć i obmyślić najbardziej bezpieczny manewr rozpoczęcia spaceru do łazienki pomiędzy aniołami, serduszkami, podkładkami, maszyną do szycia, sznurkami i kto wie, czym jeszcze. Tak wygląda wolność.&lt;br /&gt;Jutro zakopię się w kuchni, choć już dziś pachnie świętami. Pachnie dojrzewające ciasto na pierniczki i balsam od przyjaciółki, którym wysmarowałam się po kąpieli. Balsam o zapachu świąt. Czegoż to ludzie nie wymyślą.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Moje postanowienie wysłania pocztówek na czas, czyli jakiś czas temu, spełzły na niczym. To "niczo" zamieniłam dziś w zaadresowane koperty i kilka własnoręcznych papierowych dziełek, bo przeliczyłam się przy zakupie na  niekorzyść. Jutro czeka mnie spacer na pocztę, a wszystkich tych, którzy dostaną pocztówki po Nowym Roku pozostało mi przeprosić z nadzieją, że jeśli nie uwierzą w opieszałość poczty, to chociaż uśmiechną się na wspomnienie świąt. Tak z nostalgią, czego z całego serca życzę wszystkim tu zaglądającym.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SzAIyqJ4BGI/AAAAAAAADIo/LEKcwENdbXY/s1600-h/500px-Johansen_Viggo_-_Radosne_Bo%C5%BCe_Narodzenie.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417840018128897122" src="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SzAIyqJ4BGI/AAAAAAAADIo/LEKcwENdbXY/s400/500px-Johansen_Viggo_-_Radosne_Bo%C5%BCe_Narodzenie.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 320px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W środę rano jadę do mojego rodzinnego domu. Wrócę w poniedziałek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7291617630406313293?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7291617630406313293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/12/swieta-tuz-tuz.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7291617630406313293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7291617630406313293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/12/swieta-tuz-tuz.html' title='Święta tuż tuż'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SzAIyqJ4BGI/AAAAAAAADIo/LEKcwENdbXY/s72-c/500px-Johansen_Viggo_-_Radosne_Bo%C5%BCe_Narodzenie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4442462095542855552</id><published>2009-12-17T13:35:00.002+01:00</published><updated>2009-12-17T13:45:12.228+01:00</updated><title type='text'>Śniegu nie będzie?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 9"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 9"&gt;&lt;link style="font-family: georgia;" rel="File-List" href="file:///C:/DOCUME%7E1/User/USTAWI%7E1/Temp/msoclip1/01/clip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:donotoptimizeforbrowser/&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} h3 	{margin-right:0cm; 	mso-margin-top-alt:auto; 	mso-margin-bottom-alt:auto; 	margin-left:0cm; 	mso-pagination:widow-orphan; 	mso-outline-level:3; 	font-size:13.5pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	font-weight:bold;} a:link, span.MsoHyperlink 	{color:blue; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} a:visited, span.MsoHyperlinkFollowed 	{color:purple; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} p 	{margin-right:0cm; 	mso-margin-top-alt:auto; 	mso-margin-bottom-alt:auto; 	margin-left:0cm; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:georgia;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jakoś smutno mi się zrobiło dziś. Bo do Mamy na święta jadę i znów dzieckiem się stanę, a tu deficyt śniegu zapowiedzieli na te dni. No jak to?! Jak mam być dzieckiem bez ślizgania się, bez zaczerwienionych od zimna policzków? Jaki sens ma ogrzewanie nie zmarzniętych rąk na kubeczku niepotrzebnie grzejącego odgrzanego wigilijnego barszczu? I nie będę mogła krzyknąć „patrzcie, patrzcie!” stając w oknie tuż po przebudzeniu? Bo na co tu patrzeć?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p  style="text-align: justify;font-family:georgia;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Śnieg w zapomnienie odchodzi, macha łapkami z nostalgią w oczach, że chociaż w kronikach rodzinnych tkwi jego wspomnienie. I smutny, że za lat niewiele powieści, w których akcja toczy się w miesiącach zimowych, będą stały w bibliotece na półce z fantastyką.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4442462095542855552?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4442462095542855552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/12/sniegu-nie-bedzie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4442462095542855552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4442462095542855552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/12/sniegu-nie-bedzie.html' title='Śniegu nie będzie?'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3157174527160385038</id><published>2009-12-10T20:48:00.004+01:00</published><updated>2010-11-07T17:28:01.615+01:00</updated><title type='text'>Powrót z zaświatów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zniknęłam na jakiś czas chowając się w świecie rękodzielniczym. Jutro znów tam wracam, przyszłam tylko w odwiedziny.&lt;br /&gt;Odwiedziny w świecie wirtualnym zaowocowały uśmiechem. Tak tu świątecznie, tak ciepło. Na blogach pieką się pierniki, lepią anioły, szyją mikołaje i sklecają gwiazdy. Jeszcze dwa tygodnie do Wigilii, ale natchniona zadzwoniłam do Mamy, by ustalić bożonarodzeniowe menu. Zapachniało barszczem z uszkami przez telefon. I na spacer poszłam. Niedaleko - do kiosku po pocztówki, bo nie zdążę w tym roku sama zrobić i do małego osiedlowego sklepiku po bombki. Czas odświeżyć pudełko z ozdobami, które z roku na rok wieje coraz większą pustką, od kiedy Pędzel z nami zamieszkał. Pędzel uwielbia błyskotki niczym sroczka, tylko z większą energią. Destrukcyjną. Tym razem kupiłam plastikowe.&lt;br /&gt;I odwiedziłam świat domowy. Odkurzyłam, zmieniłam pościel, jakiś dziwny nalocik starłam z mebli, wyczyściłam zakamarki kuchenne. Kota naprzytulałam na zapas. I chyba zaszaleję: poleżę w wannie, a potem zabiorę książkę do łóżka. Tak, zaszaleję dzisiaj.&lt;br /&gt;Dobrej nocki:)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3157174527160385038?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3157174527160385038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/12/powrot-z-zaswiatow.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3157174527160385038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3157174527160385038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/12/powrot-z-zaswiatow.html' title='Powrót z zaświatów'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2080440686461670696</id><published>2009-12-01T17:04:00.005+01:00</published><updated>2010-11-07T17:27:52.851+01:00</updated><title type='text'>Wizyta poranna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Siódma trzydzieści rano. Pukanie do drzwi. Za drzwiami dwóch niezbyt czystych panów w wieku ponad średnim. Wiek średni nie przeszkadza w dziarskim kroku, którzy podjęli zaraz po uchyleniu drzwi.&lt;br /&gt;-My do wodomierza - i już byli w łazience. I w butach na dywanie.&lt;br /&gt;-Gdzie wodomierz?&lt;br /&gt;-Ja nie mam wodomierza.&lt;br /&gt;-Nie ma pani wodomierza?&lt;br /&gt;-Nie mam wodomierza.&lt;br /&gt;-To dlaczego pani nie mówi, że nie ma wodomierza?&lt;br /&gt;-Właśnie mówię, że nie mam wodomierza.&lt;br /&gt;Popatrzyli na siebie z niesmakiem, potem na mnie z dezaprobatą.&lt;br /&gt;-Taka ładna pani i nie ma wodomierza.&lt;br /&gt;I poszli sobie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2080440686461670696?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2080440686461670696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/12/wizyta-poranna.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2080440686461670696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2080440686461670696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/12/wizyta-poranna.html' title='Wizyta poranna'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-1856491474310056652</id><published>2009-11-26T23:58:00.006+01:00</published><updated>2010-11-07T17:27:44.103+01:00</updated><title type='text'>Niedoczas</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Obudziłam się dzisiaj ze świadomością czasu. Trzy tygodnie do dwudniowego świątecznego kiermaszu, na który nic jeszcze nie mam. Ciekawe jaką cenę mogłabym wystawić za uśmiech i dobre słowo.&lt;br /&gt;Kiermasz to tylko skrawek w tym niedoczasie, bo zamówienia dwa większe przede mną (i przed świętami) i zamówienia mniejsze co dzień spływają. I galerie pukają do drzwi. Zmieniłam system zapisywania, bo odkryłam chwile tracone na kartkowaniu mojego szarego notesu z łosiem. Jak tylko się ten bieg uspokoi, system zgłoszę w Urzędzie Patentowym.&lt;br /&gt;Po śniadaniu postanowiłam, że rzucę monetą: szycie czy lepienie. Bo gdyby tak poddać się losowi, wyrzutów sumienia może by nie było. Wyrzutów, że szyję zamiast lepić lub lepię zamiast szyć. Orzeł-reszka. A gdzie malowanie już ulepionych aniołów? Na kancie? Przekora zaważyła. Cały dzień z pędzelkiem w ręku. Trzy przerwy: na wrzucenie prania, na naleśniki (bo na tyle było w lodówce) i wywieszenie prania. Mogłabym powtórzyć za Świetlickim, że "dziś jestem w nastroju nieprzysiadywanym", ale daruję sobie, bo nieźle się nasiedziałam.&lt;br /&gt;Cudnie tak pędzić:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pędzlowi albo przechodzi kryzys wieku średniego, albo to jakaś kolejna faza. Zszedł z kaloryfera i nie odstępuje mnie na krok. Faza przytulania. Może uznał, że ja to trzecia potrzeba życiowa? A ja cała w sierści.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-1856491474310056652?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/1856491474310056652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/niedoczas.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1856491474310056652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1856491474310056652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/niedoczas.html' title='Niedoczas'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2502685459026540628</id><published>2009-11-19T13:29:00.006+01:00</published><updated>2010-11-07T17:26:54.343+01:00</updated><title type='text'>Ring na cztery łapki</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;Horror "Ring" pewnie do moich ulubionych filmów by nie należał, gdyby nie wydarzenie sprzed kilku lat. Obejrzeliśmy go wraz z Synem, a potem każde z nas grzecznie poszło do swoich pokoi spać. W środku nocy obudziło mnie dotknięcie w ramię. Syn - wcale już nie malutki - stał z kołdrą w łapce - w łapie - i zapytał: "Mogę spać u ciebie na podłodze? Bo wszędzie widzę kółeczka". Ci, którzy "Ring" oglądali, wiedzą, o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Od tamtej chwili ten film stał się naszą radosną tradycją i kiedy tylko jest taka możliwość, oglądamy go razem, choć znamy go już na pamięć.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kilka tygodni temu film znów był na ekranie. Syn spędzał weekend u dziadków, więc obejrzałam go sama. Wysłałam tylko smsa: "Oglądam Ring, a potem idę spać na Twojej podłodze". Odpowiedź: "Ha ha".&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wczoraj TVN puściło "Ring 2", ale tym razem nie było nam do śmiechu. Podczas jednej z przerw reklamowych Syn poszedł do swojego pokoju i chwilę potem usłyszałam: "Mamo, chodź na chwilę". Moim oczom ukazał się taki obrazek:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SwU6TwH-FCI/AAAAAAAAC-Y/owPPokRVJqk/s1600/ziemia.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405791038738404386" src="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SwU6TwH-FCI/AAAAAAAAC-Y/owPPokRVJqk/s400/ziemia.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 350px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;Pierwsze podejrzenia padły na kota, ale szybko zostały rozwiane. Po pierwsze kot został zlokalizowany na kuchennym kaloryferze z miną jak nie patrzeć niewinną. Po drugie przechodzi teraz kryzys wieku średniego i od wielu tygodni z kaloryfera schodzi, by załatwić dwie podstawowe potrzeby życiowe. Po trzecie kryzys wieku średniego nie oznacza zdolności przenikania przez zamknięte drzwi.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Więc kto? Dziewczynka z "Ringu"!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie ma sensu pytać, po co dziewczynka z grzywką do pasa miałaby rozgrzebywać ziemię w doniczce, bo ona nic nie robi z sensem. Nie ma sensu zastanawiać się, jak wyszła niezauważona z telewizora i pomaszerowała do drugiego pokoju, by tę ziemię rozgrzebać, bo ona wszystko potrafi.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Staliśmy zmrożeni i czuliśmy, jak radosna tradycja zamienia się w koszmar. W koszmar, który nagle przerwał mały ruch obok naszych stóp. Chomik! Szybkie spojrzenie na klatkę i wszystko jasne. Dezercja. Jak przegryzł i wygiął kraty, w których żywot swój dokonało kilka pokoleń jego pobratymców - nie wiem. Co planował na wolności - pozostanie tajemnicą. Zrobił mały błąd: ujawnił się.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ludzie (i chomiki)! Pamiętajmy: przed podjęciem decyzji, przemyślmy każdy krok:)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A oto klatka po tuningu - chomiczy Shawshank:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SwU61CcGPII/AAAAAAAAC-g/uaMquMC879M/s1600/klatka.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405791610590346370" src="http://2.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SwU61CcGPII/AAAAAAAAC-g/uaMquMC879M/s400/klatka.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 319px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2502685459026540628?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2502685459026540628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/ring-na-cztery-apki.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2502685459026540628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2502685459026540628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/ring-na-cztery-apki.html' title='Ring na cztery łapki'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SwU6TwH-FCI/AAAAAAAAC-Y/owPPokRVJqk/s72-c/ziemia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4255539375962572320</id><published>2009-11-13T19:22:00.003+01:00</published><updated>2010-11-07T17:25:18.228+01:00</updated><title type='text'>A ja tylko...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;...chciałam się pochwalić, co udało mi się kupić Synowi&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Sv2kBNj_17I/AAAAAAAAC50/mP02PSR3pic/s1600-h/r%C4%99kawiczki.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403655468641933234" src="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Sv2kBNj_17I/AAAAAAAAC50/mP02PSR3pic/s400/r%C4%99kawiczki.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 371px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A Wy takich nie macie:)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4255539375962572320?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4255539375962572320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/ja-tylko.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4255539375962572320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4255539375962572320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/ja-tylko.html' title='A ja tylko...'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Sv2kBNj_17I/AAAAAAAAC50/mP02PSR3pic/s72-c/r%C4%99kawiczki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-8785132437633425385</id><published>2009-11-10T13:40:00.003+01:00</published><updated>2010-11-07T17:24:38.007+01:00</updated><title type='text'>O myśleniu słów kilka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tak sobie myślę, że za dużo myślę. Siedzę i myślę, chodzę i myślę, gdy się położę, też myślę. Z drugiej strony, to dobrze, że myślę siedząc, chodząc i leżąc, bo gdybym oprócz tego, co robię, zrobiła choć część tego, co wymyślę, szybko musiałabym zmienić mieszkanie na większe lub wynająć magazyn.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Postanowiłam połączyć dzisiejsze malowanie aniołów z edukacją. Włączyłam płytę z lekcjami języka francuskiego. Bo miło by było odświeżyć wiedzę z liceum. Powtarzałam słówka i zwroty do momentu, gdy uświadomiłam sobie, że mam obmyślony obiad wraz z listą zakupów i że jestem na poziomie je m'appelle Monika, j'habite en Pologne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zmieniłam płytę na książkę mp3. "Klub Mało Używanych Dziewic" do ambitnych lektur nie należy. Tak myślę, bo z zamyślenia wyrwałam się w okolicach trzeciego rozdziału, kiedy to zerwałam się po kartkę i ołówek, by naszkicować pomysły na bożonarodzeniowy kiermasz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pewnie myślenie to nie grzech. Choćby dlatego, że grzeszy się raczej świadomie, a ja nad tą gonitwą zapanować nie potrafię. Nałogowe myślenie. Nałogi prędzej czy później potrafią zabić, więc dawno temu zrezygnowałam ze zrobienia prawa jazdy, by nie wprowadzać chaosu na drogach. I zagrożenia. Pasażer może sobie myśleć do woli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przypomniała mi się historyjka rodzinna, kiedy to zastałam mojego wówczas trzyletniego Syna siedzącego na podłodze w pokoju tępo wpatrującego się w ogień w kominku. Zapytałam: "O czym myślisz?", usłyszałam: "Bóg wie o czym".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;No tak...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-8785132437633425385?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/8785132437633425385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/o-mysleniu-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8785132437633425385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8785132437633425385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/o-mysleniu-sow-kilka.html' title='O myśleniu słów kilka'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-2000784100337960249</id><published>2009-11-08T12:29:00.005+01:00</published><updated>2010-11-07T17:24:26.336+01:00</updated><title type='text'>Pilniczek w chaosie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Życie składa się z drobiazgów. Z radości małych i dużych. Mnie z rana spotkała radość-chyba ta większa-po trzech dniach odnalazłam pilniczek do paznokci. Gdzie? W pokoju Syna. A ostatnio znalezienie tam czegokolwiek graniczy z cudem.&lt;br /&gt;Czwartek wieczorem.&lt;br /&gt;-Znalazłeś moją ładowarkę do baterii?&lt;br /&gt;-Tak, dziś rano.&lt;br /&gt;-To poproszę, bo jest mi potrzebna.&lt;br /&gt;-Mamo, to było rano.&lt;br /&gt;Syn ma fazy. Naloty. Żyje w chaosie dzień po dniu, aż nadchodzi ten, gdy zjawia się w kuchni po worek na śmieci. Naloty te nadchodzą o siódmej rano lub w okolicach północy i nie pytajcie, dlaczego. Nie wiem. Efektem nalotów są pełne worki w przedpokoju i pytania, czy nie wiem, gdzie jest to, gdzie jest tamto. Worki łatwo się wynosi, odpowiedzi na pytania są trudne, a poszukiwania prowadzą do życia sprzed nalotu.&lt;br /&gt;-Bo jak posprzątam, to nic nie mogę znaleźć, a w bałaganie od czasu do czasu jestem mile zaskoczony.&lt;br /&gt;Taki sposób na życie.&lt;br /&gt;Dziś weszłam do jego pokoju, by podlać kwiaty. Na kwiaty w jego pokoju też mam sposób-jest ich siedem. Bo kwiaty w tych porządkach i poszukiwaniach też zmieniają miejsce. I tak z butelką w ręku liczę sobie: jeden, dwa, trzy, o! pilniczek do paznokci!, cztery, pięć, sześć, siedem.&lt;br /&gt;Mile zaskoczona w chaosie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak już jestem przy sprzątaniu-tak wygląda ono na moim osiedlu, czyli praca od szóstej do ósmej rano i fajrant:)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Sva7EPUg8bI/AAAAAAAAC48/4hPsFq-t1t8/s1600-h/sprz%C4%85tanie.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401710484583936434" src="http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Sva7EPUg8bI/AAAAAAAAC48/4hPsFq-t1t8/s400/sprz%C4%85tanie.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 300px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-2000784100337960249?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/2000784100337960249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/pilniczek-w-chaosie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2000784100337960249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/2000784100337960249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/pilniczek-w-chaosie.html' title='Pilniczek w chaosie'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Sva7EPUg8bI/AAAAAAAAC48/4hPsFq-t1t8/s72-c/sprz%C4%85tanie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-5304705946851037565</id><published>2009-11-02T23:43:00.005+01:00</published><updated>2010-11-07T17:24:15.851+01:00</updated><title type='text'>Żyję</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zamilkłam na ponad tydzień. Szybko zleciało. Nawet nie wiem kiedy.&lt;br /&gt;Kilka dni na wpół  przespanych, na wpół przechodzonych po ścianie. Nie wiem, co to za choróbsko było. Gorączka, ból głowy, ból mięśni, ból cebulek włosowych. Jakieś grypo-zatoki. Albo Zatoka Grypy.&lt;br /&gt;Zakopałam się też w dziwnym zamówieniu Człowieka Któremu Się Nie Odmawia. I to nie dlatego, że tak wypada, tylko bo się chce. Wyzwanie krawiecko-kombinatorskie. Samo krawiectwo do niedawna było mi obce, póki miłość do igły i nitki amor zawadiaka nie wstrzelił mi w serce. Kombinowanie-co tu dużo mówić lubię, ale czasu sporo zajmuje. Gdybym musiała powtórzyć dzisiejszy efekt, zrobiłabym to w dziesięciokrotnie krótszym czasie.&lt;br /&gt;Oj, chyba namieszałam troszkę...&lt;br /&gt;A niech tam raz będę tajemnicza:)&lt;br /&gt;Powinnam już spać, ale czekam jeszcze, aż pranie się skończy i chleb dopiecze. Chyba chwilkę poczytam.&lt;br /&gt;Dobranoc*&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-5304705946851037565?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/5304705946851037565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/zyje.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5304705946851037565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5304705946851037565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/11/zyje.html' title='Żyję'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4441627959509934308</id><published>2009-10-25T16:28:00.004+01:00</published><updated>2010-11-07T17:23:20.655+01:00</updated><title type='text'>Odlot</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odlot-scena pierwsza&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przytulne mieszkanko. Wczesny wieczór. Zasłony zasunięte, na kominku dyskretnym blaskiem czaruje świeczka. Dwa kieliszki czerwonego wina. Mąż i Żona siedzą na kanapie. Oglądają komedię romantyczną. Nastrój romantyzmem przenika. Patrzą sobie w oczy i już wiedzą. Wołają Syna, dają mu na kino. Wieczór się rozwija.&lt;br /&gt;Scena pierwsza wykreślona z powodu braku połowy z Męża i Żony potwierdzonego wyrokiem rozwodowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odlot-scena druga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Szesnastolatek staje przed Mamą z oczami kota ze "Shreka". Za chwilę staje się jasne: chęć na imprezę, lokalu brak. Mama wrażliwa jest i mimo że na kino nie dostaje, postanawia opuścić na wieczór lokal.&lt;br /&gt;Świat się kończy. Odlot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odlot-scena trzecia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mama trzy dni w dresie chodziła, mąką ubabrana była, bo anioły lepiła, więc w szoku staje przed lustrem w spódnicy do kolanka, bluzeczce odsłaniającej co nieco, w kozaczkach na obcasie i pełnym makijażu i dziwnie się trochę czuje. Wychodząc mija grupkę sześciu nastolatków i zadzierając głowę każdemu wyrostkowi "dobry wieczór" odpowiada. Na koniec ogląda się, bo nie jest pewna, czy dom swój po powrocie pozna. Czy w ogóle będzie miała jeszcze dom. Wzdycha. Wychodzi. Na schodach w czoło się stuka. Odlot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odlot-scena czwarta&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kino. Mama wchodzi na salę z kubkiem coli i przemyconymi w torebce krakersami. Ciężkie czasy, oszczędzać trzeba. Reklam sto i wreszcie zaczyna się film. "Odlot" w 3D. Mamie bardzo się podoba. Zaśmiewa się i od czasu do czasu łezkę upuszcza. Mama tak ma na bajkach.&lt;br /&gt;Odlotowy ten "Odlot"!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odlot-scena piąta&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Powrót do domu. Dom na miejscu. Ale oczu kota ze "Shreka" jakby więcej. Bo czy oni mogliby zostać na noc. Wszyscy? Nie, tylko pięciu. Plus Syn. Telefony do rodziców. Tak, są grzeczni. Nie, nie przeszkadzają. Tak, Mama ma pełną kontrolę.&lt;br /&gt;Harem inaczej. Odlot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odlot-scena szósta&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przygotowania do snu. Sześciu mężczyzn średnia 178 cm wzrostu w pokoju dwa i pół na trzy metry. Łóżko odstawione pod ścianę, bo miejsce zajmowało. Kolejka do łazienki nieziemska, kto wyjdzie, staje ponownie na końcu. Mama załapała się tuż po północy i tylko trzy razy do niej pukano. Schowała do szafki skąpą koszulkę i piżamę z długimi rękawami i nogawkami przywdziała. I skarpety frote, bo koc swój wspaniałomyślnie oddała.&lt;br /&gt;Wygląda grzecznie. Odlotowo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odlot-scena siódma&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Sen nadchodzi późno, bo zza drzwi słychać rozmowy, śmiechy, prośby o przesunięcie kończyny oraz gwar i otwieranie okien, gdy komuś wyrwał się bączek. I nie wiadomo kiedy nadchodzi poranek. O szóstej kolejka do łazienki nabiera życia. Mama do dziewiątej udaje, że śpi. Od dziewiątej, gdy za ostatnim "dzięki, no to cześć" zamykają się drzwi, życie wraca do normy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie Matki nastolatka to istny odlot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4441627959509934308?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4441627959509934308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/odlot.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4441627959509934308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4441627959509934308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/odlot.html' title='Odlot'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-1491660076869660816</id><published>2009-10-20T11:51:00.005+02:00</published><updated>2010-11-07T17:22:55.196+01:00</updated><title type='text'>Notka o niczym</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Za oknem ciemno. Budzik kilkakrotnie przestawiany przynosi nie tyle kolejne płytkie dawki snu co świadomość, że pół królestwa za pozostanie w łóżku aż do zmęczenia. Wstawanie o szóstej to barbarzyństwo i gwałt na naturze. Tak jak zazdroszczenie kotu życia bez obowiązków, biegu, problemów i myślenia.&lt;br /&gt;Choć Pędzel od dwóch dni ma problem. Ten sam, powracający co jakiś czas. Ogon. Przychodzą chwile, gdy Pędzel oddziela się od ogona. Pewnie zaczyna się od jakiejś cichej sprzeczki o bzdurę. Potem ogon robi się złośliwy, zaczepia, napada i macha sobie. Pędzel robi się nerwowy, zrywa się i biega w kółko, by ogon złapać lub po meblach, by go zgubić. Obłęd. A potem nadchodzą ciche dni, zgoda i spokój do następnego razu. Teraz nastały dni oddzielenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmowa z Mamą - od kilku lat emerytką ze stałym kontaktem z młodzieżą, czyli kobieta na czasie - o zagrożeniach XXI wieku (przytoczona fonetycznie):&lt;br /&gt;Mama: Bo kiedyś, jak ktoś chciał powiedzieć o narkotykach, mówił: hippisi i było jasne. A teraz jest trawka, heroina, grzybki, amfa, ekstazja i SLD.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-1491660076869660816?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/1491660076869660816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/notka-o-niczym.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1491660076869660816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1491660076869660816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/notka-o-niczym.html' title='Notka o niczym'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-687218603773873672</id><published>2009-10-15T12:27:00.009+02:00</published><updated>2010-11-07T17:22:23.214+01:00</updated><title type='text'>Zima?</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Za oknem pór roku kilka. Śnieg sypie, leży na ziemi, na drzewach. Liście jesienne kolorowe i piękne. I zielonych nie mało, bo nie zdążyły zjesienieć. Na balkonie winorośl już poddała się zimie, zioła walczą, a pelargonie udają przebiśniegi.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Stb6JEPbgjI/AAAAAAAACus/T0peV7LVZB8/s1600-h/pelargonie.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392772637486973490" src="http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Stb6JEPbgjI/AAAAAAAACus/T0peV7LVZB8/s400/pelargonie.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 300px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;Czas przesunąć na brzeg szafki herbatę korzenną, by wieczorami rozpachniła dom i zaprzyjaźniła się z wełnianymi kapciami przywiezionymi z Zakopanego. Duet grypoochronny.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Krzątam się po domu nadrabiając zaległości, przysiadam tylko, by uaktualnić listę do zrobienia, odfajkować. Robię plany rękodzielnicze na święta - na razie na papierze - i tak sobie myślę, że czas zdecydowanie przesadza z tym biegiem. I po co się tak spieszyć? Bo kalendarz kuchenny już nie świeży? Fakt, kilka miesięcy już wisi, ale nowy nie znaczy lepszy. Nie chcę nowego! Zatrzymać się chcę Panie Czasie. Głuchy?! Może czas zapisać się do laryngologa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A tak było dwa dni temu. Eh...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Stb7ZOQWHMI/AAAAAAAACu0/fK2atL3BrpY/s1600-h/jesie%C5%84.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392774014564703426" src="http://3.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Stb7ZOQWHMI/AAAAAAAACu0/fK2atL3BrpY/s400/jesie%C5%84.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 300px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-687218603773873672?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/687218603773873672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/zima.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/687218603773873672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/687218603773873672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/zima.html' title='Zima?'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/Stb6JEPbgjI/AAAAAAAACus/T0peV7LVZB8/s72-c/pelargonie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7437823025191808334</id><published>2009-10-13T18:56:00.005+02:00</published><updated>2010-11-07T16:47:29.225+01:00</updated><title type='text'>Niepiątek trzynastego</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Chyba zacznę wierzyć w te magiczną inaczej liczbę.&lt;br /&gt;Najpierw rachunek za telefon Syna, który moje zdrowe serce przyprawił o palpitację. Ciśnienia nie mierzyłam, bo jeśli nie pękłby wyświetlacz, to z pewnością rozładowałyby się baterie. Za miłość słono się płaci. Zwłaszcza w erze techniki.&lt;br /&gt;Zagryzłam ten problem kanapkami na śniadanie i zabrałam się za obowiązki wszelakie, domowe i pracowe. Gdy zaczęła się zbliżać pora obiadowa i uświadomiłam sobie, że nic na kuchence nie pyrka, a w lodówce echo, wybrałam się na zakupy. By poprawić sobie humor, zabrałam książki do biblioteki. No i ciąg dalszy nastąpił.&lt;br /&gt;Pierwsze kroki skierowałam do banku, a dokładniej do bankomatu. Spacer ten był skuteczny jedynie w kwestii uświadomienia, albowiem banku już nie ma. Jest warzywniak. Nic to.&lt;br /&gt;Książki to moje drugie, może trzecie, nieważne - któreś równoległe życie. Łapię za klamkę biblioteki, a ona ani drgnie. Dziwne, bo przez okno widzę panią bibliotekarkę. Próbuję jeszcze raz. Nic. Nieopodal dwaj mili panowie kładą rury. "Przepraszam, czy to ja siły nie mam, czy zamknięte?". Jeden z panów ruszył jako rycerz na pomoc, ale zatrzymały go lakoniczne słowa drugiego: "Kartka tam wisi jakaś". Ano wisi. Inwentaryzacja do 23-go. Nic to.&lt;br /&gt;Zostały zakupy. Co mnie czeka w sklepie? Nic, bo właśnie dostaję telefon, że serwisant-czarodziej, na którego czekałam ponad trzy tygodnie, przyszedł do mojej przeciekającej pralki, dzwoni, dzwoni, a mnie nie ma, gdzie ja jestem. Niech czeka, już biegnę. Tej pierwszej iskierki w dniu dzisiejszym nie mogłam z rąk wypuścić. Biegnąc skręciłam do osiedlowego sklepiku i kupiłam koncentrat pomidorowy w locie. Moje wielkie zakupy.&lt;br /&gt;Pralka już nie przecieka, gorąca pomidorówka z kostki rosołowej była pyszna, z półki wygrzebałam nieczytaną książkę o słonecznej Szampanii - będzie jak znalazł na wieczór. A rachunek za telefon? Pomyślę o tym jutro - jakem Scarlet O'Hara.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7437823025191808334?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7437823025191808334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/niepiatek-trzynastego.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7437823025191808334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7437823025191808334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/niepiatek-trzynastego.html' title='Niepiątek trzynastego'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4690788630091174401</id><published>2009-10-11T22:20:00.004+02:00</published><updated>2010-11-07T17:20:47.464+01:00</updated><title type='text'>Co z tym światem?</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mój Syn kocha motory. Znalazł grupę, z którą jeździł, kiedy tylko była możliwość. Od kilku miesięcy ma coraz to nowe problemy z motorem, wciąż coś przy nim grzebie jakoś bez większych rezultatów. Znajomości trochę osłabły.&lt;br /&gt;Poznałam tych chłopców. Nie wszystkich. Ci, którzy zawitali do naszego domu to grzeczni, ułożeni młodzi mężczyźni.&lt;br /&gt;M. też. Do tego przystojny, z czarującym uśmiechem. Chwalił obiad, na który przypadkiem się załapał. I anioły, które malowałam w pośpiechu, bo czas naglił. A gdy kiedyś pojechali z Synem pojeździć i coś strzeliło w Syna motorze, to M. dzwonił z tą wiadomością nie Syn, żebym się nie martwiła, że jeszcze nie wracają. Ujął mnie.&lt;br /&gt;Na początku mijającego tygodnia w naszym mieście zamaskowany człowiek napadł na ulicy na młodego mężczyznę. We wczorajszych wiadomościach powiedzieli, że ujęli go. Okazał się nim 18stoletni mieszkaniec naszego miasta. Po rewizji mieszkania znaleźli kilka saszetek marihuany i ładunek wybuchowy. Zanim podano następną wiadomość, przez głowę przebiegła mi myśl, że ludzie mają skłonność do niszczenia sobie życia  i życia najbliższych. Pomyślałam o jego matce. Pewnie dlatego, że matką jestem. Oraz o tym, że gdyby zadać mu pytanie "dlaczego", nie dostalibyśmy odpowiedzi.&lt;br /&gt;Potem były kolejne wiadomości, kolejne myśli, czasem kręcenie głową, czasem opadające ręce, czasem śmiech, niedowierzanie, zaskoczenie... Tak wiele na tym świecie się dzieje.&lt;br /&gt;A dziś Syn wpadł do domu i od progu krzyknął: "Mamo, czy ty wiesz, że M. zamknęli za napad z bronią?!".&lt;br /&gt;Co się z tym światem dzieje? Matka powinna martwić się o to, by dziecko bez czapki zimą nie wyszło, by ciepła zupa stała na stole, gdy wróci ze szkoły, by buty miał bez dziur i szczepienia miał na czas zrobione. A teraz musi martwić się jeszcze, by z drogi, którą mu pokazaliśmy nie zboczył albo by na tej drodze nie spotkał kogoś, kto już dawno się zagubił.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4690788630091174401?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4690788630091174401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/co-z-tym-swiatem.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4690788630091174401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4690788630091174401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/co-z-tym-swiatem.html' title='Co z tym światem?'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-1680708182313028464</id><published>2009-10-09T09:54:00.005+02:00</published><updated>2010-11-07T16:44:36.471+01:00</updated><title type='text'>Kapcie i stypendium</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Mój Syn orłem nie jest. Dysleksja, dysgrafia, dysortografia, dyskalkulia. Przypadek kliniczny. Po latach nauki doszedł skutek uboczny: olewactwo. Chciałabym napisać, że go nie usprawiedliwiam, ale w niesprawiedliwości - nie tyle systemu edukacji, a samych człowieczych jednostek zwanych nauczycielami - mówię: tak, usprawiedliwiam. Bo to, ile we dwoje włożyliśmy przez te lata pracy w każdą trójkę, ba! dwójkę, to tylko my wiemy. Usprawiedliwiam go przed sobą i przed nim samym, bo przed nauczycielami już mi się znudziło. Kilka godzin wkuwania, odpytywanie wieczorne z radością, że umie, a następnego dnia w szkole &lt;span style="font-style: italic;"&gt;tabula rasa&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;W nowej szkole jest ochroniarz. Ochroniarz ma za zadanie wpuszczać do szkoły młodzież z identyfikatorami i nie wpuszczać tych bez. Proste. Tak między nami to żadna ochrona, bo skoro nie wpuszczam cię choć kojarzę twoją buźkę, bo zapomniałeś identyfikatora, to wpuszczam cię, bo masz identyfikator, choć pierwszy raz cię na oczy widzę, człowieku.&lt;br /&gt;W szkole jest dwóch ochroniarzy pracujących na zmianę. Jeden cool, drugi do bani. Ochroniarz Cool uśmiechnięty wpuszcza wszystkich, by być jeszcze bardziej cool niż jest. Ochroniarz Do Bani wziął na siebie dodatkowe obowiązki i gania za brak obuwia na zmianę. Młodzież przekorna jest, alergię na nakazy, zakazy i reguły ma, więc gdy dyżur ma Ochroniarz Do Bani, nikt obuwia nie zmienia. Podrażnić lwa.&lt;br /&gt;Identyfikatory są dwustronne. Nie z natury, a po interwencji młodzieży zbuntowanej. Jedna strona jest dla Ochroniarza Cool, druga dla Tego Do Bani. Na jednej stronie identyfikatora mojego Syna jest: klasa I m, imię i nazwisko, na drugiej: klasa I m, Święty Mikołaj. Jak się okazuje, w klasie jest też Sierotka Marysia, Kopciuszek (zaznaczę, iż to męska klasa), Tomcio Paluch, Świnki Trzy (w jednej osobie) i kilka innych postaci z bajek, z których młodzi ludzie podobno wyrośli.&lt;br /&gt;Ze złośliwością związaną ze zmianą obuwia problem ma tylko Ochroniarz Do Bani, bo mój Syn wręcz przeciwnie. Mamo - powiedział mi - jak nie zmienię obuwia, dostaje karę. Kara to nadprogramowa praca domowa. Z pracy domowej dostaję dobre oceny. Czy ty wiesz, że mam średnią cztery? Jak tak dalej pójdzie, w kolejnym semestrze dostanę stypendium.&lt;br /&gt;I kto mi powie, że dyslektycy sobie nie radzą?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-1680708182313028464?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/1680708182313028464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/kapcie-i-stypendium.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1680708182313028464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1680708182313028464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/kapcie-i-stypendium.html' title='Kapcie i stypendium'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-3428231302215848420</id><published>2009-10-05T16:13:00.007+02:00</published><updated>2010-11-07T17:20:08.428+01:00</updated><title type='text'>Dzień, jak co dzień</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zaczęło się od wlania oleju do cukiernicy. Nie pytajcie, dlaczego. Po prostu butelka z olejem stała obok woreczka z cukrem i była szósta rano.&lt;br /&gt;Zjadłam śniadanie bez przygód i zabrałam się za szycie. Cisza, spokój. Lewym kątem oka widzę kota śpiącego na kaloryferze, prawym zmieniający się kolor dywanu. Zmieniający się kolor? Zaniepokojenie podniosło mnie na nogi, a one poniosły do łazienki. Zobaczyłam kapiącą spod umywalki wodę. Woda w całej łazience i woda wchodząca do pokoju. Nie będę opowiadać, co działo się przez najbliższe półtorej godziny w oczekiwaniu na pomoc z zewnątrz, ale w wannie leży siedem mokrych ręczników, które na bieżąco w zastraszającym tempie wyciskałam, podczas gdy strumień przybierał na sile. Miednica nie sprawdziła się, bo woda spływała po ścianie. Koniec końców wyrwałam płytkę ze ściany (chwała za olśnienia przychodzące po dwóch godzinach) i zakręciłam zawory.&lt;br /&gt;W międzyczasie wyniosłam miednicę z kocim żwirkiem na balkon. Tylko jej brakowało w tej powodzi. Tymczasem Pędzel się obudził i pomaszerował do łazienki. Spojrzał w miejsce, gdzie zawsze stoi miednica, wychylił się i zaczął gadać oburzony. Ci, którzy znają mojego kota, wiedzą, o czym mówię. Pędzel nie potrafi miauczeć, tylko nadaje w swoim kocim języku. Otworzyłam balkon i wskazałam mu miednicę. Podszedł, spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym: "Sama sobie sikaj na balkonie" i - przepraszam - nasrał na dywan...&lt;br /&gt;Łazienka już wyschła. Teraz czekam na naprawę. Zmęczona i głodna usmażyłam sobie pierogi. Gdy z wyrzutami sumienia (obiecałam sobie jak najmniej smażonych potraw) pałaszowałam w pokoju te pyszności, dotarł do mnie zapach smażonego. Pomyślałam sobie, że nie tylko ja grzeszę. Sąsiedzi smażą frytki. Jem sobie, a sąsiadom frytki zaczynają się przypalać. Czy oni tego nie czują? Cóż, nie moja sprawa.&lt;br /&gt;Pierogi zjedzone, grzecznie odnoszę talerz do kuchni, a tam... ciemno od dymu. Nie wyłączyłam ognia pod patelnią.&lt;br /&gt;Kochani, powiedzcie, że to nieprawda, iż jaki poniedziałek, taki cały tydzień. I powiedzcie, co mam zrobić z resztą tego pięknego dnia.&lt;br /&gt;Zasranego dnia:)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-3428231302215848420?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/3428231302215848420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/dzien-jak-co-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3428231302215848420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/3428231302215848420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/dzien-jak-co-dzien.html' title='Dzień, jak co dzień'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-1798949205211825208</id><published>2009-10-03T12:15:00.007+02:00</published><updated>2010-11-07T17:19:46.113+01:00</updated><title type='text'>Sobota</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Na termometrze od strony południa 32 stopnie, od strony północy 11. W co się ubiorę idąc po zakupy zależy od tego, po której stronie ulicy będę szła. Jesień jest zadziwiająca.&lt;br /&gt;Mój współlokator (czyt. Syn) pojechał na weekend do dziadków, kot śpi na ciepłym kaloryferze od czasu do czasu zaglądając do miseczki. Cisza, spokój.&lt;br /&gt;Pranie nastawione, kwiaty podlane, maszyna do szycia rozstawiona. Dziś sobota krawiecka. Królicza.&lt;br /&gt;I zaczyn na chleb nastawiony.&lt;br /&gt;Kocham soboty za możliwość wyspania i funkcjonowania własnym rytmem. Uśmiechnięta pierwotność.&lt;br /&gt;Miłego dnia*&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-1798949205211825208?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/1798949205211825208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/sobota.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1798949205211825208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1798949205211825208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/sobota.html' title='Sobota'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-8979616452690466599</id><published>2009-10-01T21:33:00.006+02:00</published><updated>2010-11-07T17:17:45.438+01:00</updated><title type='text'>O życiu rozmowa wśród warzyw</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;-Martwię się o mojego syna.&lt;br /&gt;Byłam w warzywniaku, bo mi się bakłażan zamarzył i cukinia. Pani ekspedientka zaczekała, aż sklep się wyludni.&lt;br /&gt;-A co się stało?-zapytałam.&lt;br /&gt;-Nie wiedziałam, czy do psychologa, czy do psychiatry pójść.&lt;br /&gt;-Psychologa lub psychiatry?&lt;br /&gt;-No tak, bo wie pani, ja ich nie odróżniam.&lt;br /&gt;Milczałam, bo chyba nie był czas na wyjaśnianie różnic.&lt;br /&gt;-Więc wzięłam syna na spytki.&lt;br /&gt;-I co?&lt;br /&gt;-No nic właśnie, bo zerwał się z krzesła i uciekł z kuchni. No i teraz to już chyba wiem.&lt;br /&gt;-Co pani wie?&lt;br /&gt;-Że już żaden psycholog czy psychiatra nie pomoże.&lt;br /&gt;-Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem.&lt;br /&gt;-Bo mój syn jest gejem.&lt;br /&gt;Zamurowało mnie.&lt;br /&gt;-Powiedział to pani?&lt;br /&gt;-No właśnie nie powiedział. Zapytałam, a on uciekł.&lt;br /&gt;-Więc skąd pani wie?&lt;br /&gt;-Bo nie powiedział tylko uciekł.&lt;br /&gt;-Zapytała go pani o to?&lt;br /&gt;-No. Zapytałam, co się dzieje, że ma już trzynaście lat i nie ma dziewczyny, a on nie odpowiedział i uciekł.&lt;br /&gt;-Ale to wcale nie znaczy...&lt;br /&gt;-Znaczy, znaczy. Bo dlaczego nie odpowiedział?&lt;br /&gt;-Bo go pani zawstydziła.&lt;br /&gt;-Zawstydziła? I to wszystko?&lt;br /&gt;-Myślę, że wszystko.&lt;br /&gt;Popatrzyła na mnie, oczy zabłysły.&lt;br /&gt;-To ja pani innego bakłażana dam.&lt;br /&gt;-Innego? Dlaczego?&lt;br /&gt;-Bo ten jakiś mało jędrny. I bo pani taka mądra jest.&lt;br /&gt;I tak za jednym zamachem mam jędrnego bakłażana w lodówce, a pani ekspedientka normalnego syna.&lt;br /&gt;Ech, życie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-8979616452690466599?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/8979616452690466599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/o-zyciu-rozmowa-wsrod-warzyw.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8979616452690466599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/8979616452690466599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/10/o-zyciu-rozmowa-wsrod-warzyw.html' title='O życiu rozmowa wśród warzyw'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-4858277264186812746</id><published>2009-09-27T19:41:00.006+02:00</published><updated>2010-11-07T17:15:43.948+01:00</updated><title type='text'>Lenistwo niedzielne</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;link href="file:///C:/DOCUME%7E1/User/USTAWI%7E1/Temp/msoclip1/01/clip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} a:link, span.MsoHyperlink 	{color:blue; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} a:visited, span.MsoHyperlinkFollowed 	{color:purple; 	text-decoration:underline; 	text-underline:single;} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt; Wiecie, dlaczego kobieta ma zawsze coś do zrobienia w domu? Bo głupia śpi w nocy i jej się zbiera... Mądrość nie moja, a gdzieś kiedyś wyczytana. Stworzona zapewne przez złośliwego mężczyznę lub sfrustrowaną kobietę. Grunt to nie dać się zwariować, prawda Kobiety? &lt;br /&gt;Wczorajszy dzień minął pod szyldem generalnych porządków w kuchni. Cóż, uzbierało się. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;Sprzątanie w kuchni ma swoją filozofię. Nie wystarczą nasączone chusteczki. Tu potrzebna twarda artyleria. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-size: small;"&gt;Zanim ten kawałek mieszkania wzbudził moją dumę, lepiej było tam nie wchodzić. Kociak doszedł do tego wniosku po drugiej próbie, gdy zeszłam na niego z krzesła. Przepraszam, Pędzel. Pędzel wybaczył, bo nocą z miłością grzał mi stopy. &lt;br /&gt;A dziś pozwoliłam, by się zbierało. Choć może to tylko w nocy się zbiera? Wyspałam się, jajecznicę długo jadłam, podlałam kwiaty i ciasteczka upiekłam. Niepodobny ten dzień do mnie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-4858277264186812746?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/4858277264186812746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/lenistwo-niedzielne.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4858277264186812746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/4858277264186812746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/lenistwo-niedzielne.html' title='Lenistwo niedzielne'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-982553310679573299</id><published>2009-09-22T19:02:00.007+02:00</published><updated>2010-11-07T16:45:41.725+01:00</updated><title type='text'>Bez tytułu, bo pomysłu brak</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Czy wierzycie, że ludzie się zmieniają? Nie chodzi mi o to, że tylko krowa nie zmienia zdania. A jak już przy tym jestem, to czy znajdzie się ktoś, kto wytłumaczy mi ten zbitek słów? Bo jakiś sens chyba to ma, prawda? Ale jaki? Proszę mnie wyedukować.&lt;br /&gt;A wracając do tematu, chodzi mi o taką prawdziwą zmianę. Wiecie: alkoholik rezygnuje z własnej woli i potrzeby z kolejnych kieliszków w życiu i staje się modelowym mężem i ojcem, złodziej oddaje zrabowane dobra właścicielowi z wyrazem wstydu na twarzy i otwiera fundację, mąż kat pewnego dnia przynosi żonie kwiaty i potem żyją długo i szczęśliwie.&lt;br /&gt;Ja wierzę.&lt;br /&gt;Z tym że po ostatnich kilku wydarzeniach przyznaję się sama przed sobą, że to wiara niczym nie podparta. Bez dowodów, bez faktów. Nie chcę mówić o naiwności. Choć pewnie powinnam.&lt;br /&gt;Moja naiwność dotyczy zmiany na lepsze. Co do przejścia na złą stronę to ja ostatnio za dużo mam dowodów i faktów. Znacznie za dużo.&lt;br /&gt;Człowiek, na którego można było zawsze liczyć, który miał zawsze dobre słowo, który rozczulał roztrzepaniem, teraz we władaniu Ojca Pieniądza z misją "po trupach". A te trupy mi bliskie.&lt;br /&gt;Człowiek ciepły, uśmiechnięty, życzliwy, filantrop, kochający tradycję, ratujący ślady historyczne przed zapomnieniem, pewnego wieczoru podnosi rękę na żonę z rozrusznikiem serca.&lt;br /&gt;Mała słodka dziewczynka, wychowana w miłości, wykształcona, z ambicjami, odżegnuje się od samotnego ojca bez powodów, które potrafiłaby wyjaśnić i nie może zdobyć się na telefon do niego po kilku latach wiedząc, że od kilku miesięcy leży w szpitalu i grozi mu wózek inwalidzki. Bo kaprys jakiś, bo nie honor.&lt;br /&gt;Wyliczać dalej? Nie, już wystarczy. Nie chodzi o to, by się smucić, ale by nadal wierzyć.&lt;br /&gt;Tylko to jakoś nie tak...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-982553310679573299?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/982553310679573299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/czy-wierzycie-ze-ludzie-sie-zmieniaja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/982553310679573299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/982553310679573299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/czy-wierzycie-ze-ludzie-sie-zmieniaja.html' title='Bez tytułu, bo pomysłu brak'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-5300502554193307175</id><published>2009-09-17T21:52:00.004+02:00</published><updated>2010-11-07T17:13:48.791+01:00</updated><title type='text'>Jesień pachnie śliwkami</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kolejny słoneczny dzień za nami. Piękny. Błyszczą zatrzymane na barierce balkonu niteczki babiego lata. Mały podmuch wiatru wystarczy, by spowodować deszcz liści. Codziennie jedząc śniadanie zerkam na moją winorośl, która zaczęła zabawę w sygnalizację świetlną w zwolnionych odstępach i zamieniła zieleń liści na gorącą czerwień.&lt;br /&gt;Ulegam jesieni bez reszty. Cieszę zmysły.&lt;br /&gt;Zbieram zioła i suszę po troszeczku. Słoik z miętą, bazylią i melisą. Na razie.&lt;br /&gt;Codziennie znoszę z targu po trzy kilo śliwek i smażę konfitury. Dlaczego trzy? Bo nie za ciężko, bo mój największy garnek więcej nie pomieści, bo nie lubię rozgardiaszu w kuchni, bo każda porcja jest inna. I dlatego, że podoba mi się chodzenie na targ. Zaczynam się tam czuć jak na stołku barowym, gdy co rano ta sama pani pyta: "To, co zwykle?". Do wczoraj, bo dziś tylko uśmiechnęła się na mój widok i chwilę potem wracałam do domu z trzykilogramowym ładunkiem.&lt;br /&gt;Czy coś zastąpi takie chwile? Ja je kolekcjonuję.&lt;br /&gt;W tym roku zaeksperymentowałam i uszlachetniłam powidła imbirem, skórką cytrynową i zielem angielskim. I powtórzyłam. I znów. Część słoiczków powędruje do przyjaciół, reszta do piwnicy.&lt;br /&gt;Kocham jesień.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-5300502554193307175?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/5300502554193307175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/jesien-pachnie-sliwkami.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5300502554193307175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5300502554193307175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/jesien-pachnie-sliwkami.html' title='Jesień pachnie śliwkami'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-6319371402512602161</id><published>2009-09-15T20:51:00.007+02:00</published><updated>2010-11-07T17:13:22.192+01:00</updated><title type='text'>Szyję sobie</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jakiś czas temu zaprzyjaźniłam się z maszyną do szycia. Od tamtej pory związek nasz ewaluował i zamienił w głębsze uczucie. Najchętniej nie wstawałabym od niej, ale od czasu do czasu obydwie musimy odetchnąć.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ostatnio królują króliczki. Zakróliczyłam się, zkróliczyłam.&lt;br /&gt;I dobrze mi z tym.&lt;br /&gt;Znajomi znoszą mi ubrania, z których wyrośli lub stracili do nich serce, a ja przerabiam je na łapki, uszka, spodenki na szelkach, kapelusiki. Niektórzy oddają nawet spodnie (ostatnie spodnie - brzmi dobrze) i koszule, gdy widzą moje nimi zainteresowanie, gdy tak podskubuję sprawdzając tkaninę i gdy pewnie dziwnie patrzę. Obawiam się, że niebawem ludzie zaczną obawiać się mnie:)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;A mnie bardzo cieszą te rosnące stosiki, które kilka razy dziennie przerzucam, przykładam do siebie i kombinuję,  co z nich powstanie. Zamieniłam się w krawcową i chomika. No, może nie zupełnie, bo samice chomika są zdolne do spółkowania co pięć dni i zjadają swoje potomstwo.&lt;br /&gt;Dziś dzień podobny do ostatnich, czyli Mama Królikowa. Z jednym wyjątkiem: od kilku dni chodziło za mną ciasto za śliwkami i dziś wieczorem sen się ziścił. Troszkę się spiekło, ale cóż - nie byłabym sobą. Syn powiedział mi kiedyś, że jak będzie miał problem z zerwaniem z dziewczyną, poprosi mnie o upieczenie ciasta i przyprowadzi ją do domu.&lt;br /&gt;Czasem jednak nachodzi mnie ochota na zjedzenie potomstwa.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-6319371402512602161?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/6319371402512602161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/szyje-sobie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6319371402512602161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/6319371402512602161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/szyje-sobie.html' title='Szyję sobie'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-1190851992140359736</id><published>2009-09-07T22:32:00.009+02:00</published><updated>2010-11-07T17:09:06.264+01:00</updated><title type='text'>Miłość przyszła</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Miłość uskrzydla. Prawda stara jak świat.&lt;br /&gt;Mgiełka piórek rozmazuje, zmiękcza, zaciera kanty, łagodzi ostre barwy. Łagodzi obyczaje.&lt;br /&gt;To stąd zachwyt nową szkołą, nowymi kolegami i nowymi nauczycielami. Stąd radość z ośmiogodzinnego dnia pracy w warsztacie i wizja pracy w ferie i wakacje. Stąd rozmowy przy śniadaniu poważne i te błyskotliwe z tłumionym nieudolnie uśmiechem. Stąd telefon od Mamy po weekendzie, że jakby wydoroślał. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I pokój posprzątany!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niemal biblijny powrót Syna.&lt;br /&gt;A jeszcze niedawno usłyszałam od kogoś, że "coś z nim zrobić trzeba, popracować nad nim". Od kogoś, kogo nawet biologia nie przekonuje do obowiązków.&lt;br /&gt;A tu miłość przyszła.&lt;br /&gt;Miłość z pierzastymi skrzydłami na plecach i w różowych okularach na nosie.&lt;br /&gt;Niby niepełnosprawność, a jak żyć pomaga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różowych okularów wszystkim życzę, bo one nie zawsze są dla naiwnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-1190851992140359736?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/1190851992140359736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/miosc-przysza.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1190851992140359736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/1190851992140359736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/miosc-przysza.html' title='Miłość przyszła'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-7634328067326895662</id><published>2009-09-03T16:06:00.003+02:00</published><updated>2010-11-07T17:08:41.001+01:00</updated><title type='text'>Lato za szkłem</title><content type='html'>&lt;link href="file:///C:/DOCUME%7E1/User/USTAWI%7E1/Temp/msoclip1/01/clip_filelist.xml" rel="File-List" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} p.MsoBodyText, li.MsoBodyText, div.MsoBodyText 	{margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	text-align:justify; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Dzień zaczął się sporym zamówieniem. Więc nawet gdyby przyszło mi do głowy zastanawiać się, jak spędzę weekend, to już nie muszę. Problem z głowy:) Sól, mąka, stolnica, i piekarnik chodzący non stop. Może wplotę w to wszystko z artystycznym wdziękiem ciasteczka? Dawno nie piekłam. Tak zrobię. Ciasteczka dopisane do weekendowej listy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Wyprawa na targ przyprawia o zawrót głowy. Najpiękniejsza pora roku. Owocowo – warzywna. Kolory, zapachy, kształty. Smaki, rozkosz, niebiańskość. Zaczynam znosić do domu po troszku te cudowności, z piwnicy po troszku słoiki i butelki i zamykam ten rocznik na zimne dni. Dziś pachnie śliwkowo i brzoskwiniowo. Te kolorowe słoiczki są jednym z pretekstów do kochania zimy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyText" style="font-family: georgia;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Pokrzątałam się w nocy w kuchni. Zlałam morelowy likier i zasypałam owoce cukrem. Za miesiąc połączę je z tym bursztynowym płynem, by mogły się zaprzyjaźnić do Bożego Narodzenia. Spróbuję tym boskim napojem i wizją rozmów przy świecach na świątecznym stole skusić Mamę do towarzystwa mojej choinki. Dwa lata temu się udało, więc optymizm z fundamentem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Wiśniówka też zlana i wymieszana z miodem. Towarzystwo nieprzeciętne. Rozgadane. Może też przyciągnie jakąś przyjazną duszę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-7634328067326895662?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/7634328067326895662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/lato-za-szkem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7634328067326895662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/7634328067326895662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/lato-za-szkem.html' title='Lato za szkłem'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6590168617696264300.post-5799506963637465941</id><published>2009-09-01T23:49:00.004+02:00</published><updated>2010-11-07T17:07:59.289+01:00</updated><title type='text'>Zadziwieniem jestem</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;link href="file:///C:/DOCUME%7E1/User/USTAWI%7E1/Temp/msoclip1/01/clip_filelist.xml" rel="File-List"&gt;&lt;/link&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt; Dziś w pełnym zadziwieniu. Dzień się kończy, a ja mam wrażenie, że sama tym zadziwieniem jestem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Młody pierwszy dzień w nowej szkole.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Zaczęło się od pobudki o siódmej rano bez marudzenia na system edukacji. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Potem przyniesiona elegancka koszulka do prasowania zamiast ukochanego czarnego t-shirt’u z napisem „mój chomik zgwałcił twoją rybkę”. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Powrót z rozpoczęcia roku z uśmiechem! Fajni ludzie, fajny identyfikator, fajna wychowawczyni, niczego sobie plan lekcji i w ogóle nowa szkoła is cool. I nie ważne, że w klasie żadnej dziewczyny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Rezygnacja z marudzenia o załatwienie zwolnienia z w-fu, bo w-f z wychowawczynią. Z zachwytem kupione krótkie spodenki zamiast tych śmiesznych do kolan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Prośba o wyrażenie zgody na uczęszczanie na przysposobienie do życia w rodzinie. To akurat może niepokoić, ale nie dziś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;I klapki regulaminowe na zmianę bez grymaszenia. Moje dziecko w klapkach!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Zeszyty podpisane nie w połowie roku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Plecak spakowany wieczorem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: georgia; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 100%;"&gt;Niech nikt i nic nie próbuje mnie odczarować!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6590168617696264300-5799506963637465941?l=mycentoangeli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/feeds/5799506963637465941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/zadziwieniem-jestem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5799506963637465941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6590168617696264300/posts/default/5799506963637465941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mycentoangeli.blogspot.com/2009/09/zadziwieniem-jestem.html' title='Zadziwieniem jestem'/><author><name>Monika Madejek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01284992915286549641</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_SRzseB8F7wg/SiGVExBR9nI/AAAAAAAACA8/ucIBrSe0SUY/S220/ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
